Rozstanie bywa zawsze wydarzeniem traumatycznym zarówno dla jednej, jak i drugiej strony. W gorszej sytuacji znajduje się jednak porzucony/ porzucona. Jak sobie radzić w takiej sytuacji? Co zrobić, by znów po jakimś czasie uwierzyć w siebie i miłość?
Czas leczy rany.
Czas leczy rany i pozwala z perspektywy spojrzeć na wiele rzeczy. To prawda stara jak świat. Warto przeżyć okres żałoby po utracie ważnej dla nas relacji. Powinien być to okres samoakceptacji , osobistego rozwoju, zrozumienia, dlaczego związek się rozpadł. Wina zazwyczaj leży po dwóch stronach, choć zapewne nie w równym stopniu. Czasami brak uważności, zbytnie skupienie na sobie może być przyczyną rozpadu relacji.
Rozmowa dobra na wszystko.
Rozmowa bywa oczyszczająca, pozwala zrozumieć i wyjaśnić rozstanie. Ważne, by rozmówcy pohamowali emocje i szczerze opowiedzieli o tym, co czują. Taka sytuacja jest możliwa, choć wymaga dojrzałości byłych partnerów. Wzajemne oskarżenia mogą pogorszyć sytuację. Jeśli relacja jest definitywnie zakończona dobrze jest porozmawiać o tym, co się stałe. Utrzymanie pozytywnych relacji z byłym partnerem świadczy o nas dobrze.
Otaczaj się ludźmi.
Samotność nie sprzyja opanowaniu smutku po rozstaniu. Psychologowie podkreślają, że zachować równowagę pozwalają inni ludzie – przyjaciele, rodzice, znajomi. Spędzanie czasu z życzliwi osobami to antidotum na trudy codzienności. Być może w grupie przyjaciół znajdzie się ktoś bliski, z kim będzie można stworzyć nową relację.
Spędzaj czas aktywnie.
Osoba mająca pasje i zainteresowania, skoncentrowana na pracy szybciej dojdzie do siebie po rozstaniu. To niezwykle istotne, by zapomnieć o traumatycznych sytuacjach.
Randki niespodzianki nie są wcale złe, szczególnie jeśli znasz już długo swoją drugą połówkę i potrafisz powiedzieć, co się jej na pewno spodoba. Jednak jeśli to wasze pierwsze tygodnie znajomości, a Ty nie wiesz jeszcze nawet, jaki gatunek muzyki słucha najchętniej, to organizowanie niespodzianki może nie być zbyt udane. Lepiej postawić na sprawdzone sposoby, niż szukać czegoś oryginalnego, z czym niekoniecznie musimy trafić.
Miejsca zachęcające do podjęcia aktywności fizycznej
Nie każdy lubi ćwiczyć. To raczej oczywiste stwierdzenie i zdajemy sobie z niego sprawę, ale kiedy przechodzimy do związku i lubimy sport, nie jesteśmy w stanie często uświadomić sobie, że nasza druga połówka może zaliczać się do takich osób. A czasami wręcz przeciwnie, doskonale o tym wiemy, ale na siłę staramy się zachęcić ją do ćwiczenia z nami. Taka randka nie będzie dla niej jednaka przyjemna i może skończyć się niezadowoleniem, kłótnią czy nawet łzami. Nigdy nie zabieraj swojej drugiej połówki tam, gdzie na pewno nie będzie się dobrze czuła, bo tylko pokażesz jej, że w ogóle nie masz do niej szacunku.
Restauracja o specyficznej kuchni
Kuchnia włoska, chińszczyzna albo śródziemnomorska to doskonały pomysł dla osób, które wiedzą, że taką kuchnię lubią albo nie boją się próbować nowości. Jednak jeśli ma to być jedno z pierwszych waszych spotkań i nie masz pojęcia, czy twoja druga połówka miała już styczność z podobnymi daniami, to lepiej sobie odpuść. Jeśli ich nie zna, to będzie dla niej skrajnie krępujące przeżycie. Jeśli coś jej nie posmakuje, najpewniej będzie bała się do tego przyznać albo Ty poczujesz się urażony. A jeśli dane potrawy je się w specyficzny sposób, może nawet nie wiedzieć, w jakie sposób się do tego zabrać i nie zjeść niczego przez całą noc.
Nudne i nieabsorbujące muzeum
Muzea sztuki albo skupiające się na innych tematach są super, o ile obie strony je lubią. Jednak ciągnięcie naszej drugiej połówki na wystawę, na której Ty spędzisz dwie godziny, a ona po piętnastu minutach będzie miała dość, raczej nie sprzyja rozwijaniu się waszej relacji w poprawny sposób. Każde z was może mieć inne zainteresowania i nie ma sensu oburzać się na drugą osobę tylko dlatego, że ziewa przed wielkimi dziełami znakomitego malarza. Randka w muzeum dla niektórych osób będzie fascynującym doznaniem, a innych wynudzi na śmierć i jeśli nie masz pewności, które opcja dotyczy twojej partnerki, to lepiej je sobie odpuść.
Nie od dzisiaj wiadomo, że optymistom żyje się dużo łatwiej. Nasze codzienne życie obfituje w problemy, niedogodności i przeszkody. Często może nam się mylnie wydawać, że to właśnie my mamy najgorzej a wszyscy inni mają łatwiej i żyją sobie szczęśliwie. W praktyce tak nie jest, bo codzienność bywa podobnie uciążliwa dla wszystkich. Postawa optymistyczna jest jednocześnie tą najbardziej godną polecenia. Od tego jak podchodzimy do problemów zależy jakie osiągniemy efekty. Załóżmy, że dana osoba od dłuższego czasu ma bóle brzucha. Pesymista będzie cierpiał w samotności i niczego nie zrobi bo uważa, że lekarze są do niczego, nic nie poradzą na jego dolegliwość i tylko straci czas. Taka osoba będzie więc nadal męczyć się z nierozwiązanym problemem a jego frustracja będzie narastać. Z kolei optymista jak najszybciej pójdzie po poradę bo wie, że problemy trzeba rozwiązywać i wierzy w pomyślny finał. Lekarz widząc pozytywnie nastawionego pacjenta z pewnością będzie bardziej skłonny mu pomóc i bardzo możliwe, że problem rozwiążę jedna wizyta w aptece. Tak jest ze wszystkimi innymi sprawami. Gdy spotykają nas problemy nie możemy się załamywać bo to nam nic nie daje. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie czegoś rozwiązać działamy w myśl zasady "rób tyle ile możesz". Ważne jest żeby w ogóle działać i wierzyć w to, że będzie lepiej.