Portal randkowy z roku na rok staje się coraz bardziej popularny. Statystyki mówią same za siebie. W dzisiejszych czasach większość ludzi jest stale zapracowana, zabiegana i nie ma na nic czasu, nie mówiąc już o chodzeniu na randki czy spotkania towarzyskie. Duża liczba osób wchodzi więc na portal randkowy, gdzie można znaleźć swoją druga połówkę bądź przyjaciela. Wystarczy wejść na Internet, włączyć jakikolwiek portal randkowy, utworzyć konto i już można poznać nowych ludzi. Nie trzeba nigdzie wychodzić, aby móc z kimś porozmawiać. W ciągu dnia zawsze znajdzie się wolną chwile, by włączyć Internet i napisać parę zdań do nowo poznanego, sympatycznego znajomego. Nie trzeba tracić godziny czasu na spotkanie, wystarczy paręnaście minut i można wysłać długą wiadomość do innej osoby. Równie często ludzie, którzy wchodzą na portal randkowy, po bliższym poznaniu przez Internet danej osoby decydują się na spotkanie na żywo. Umawiają się w kawiarni bądź w innym publicznym miejscu. Czasem zostają przyjaciółmi, parą, a czasem kontakt się urywa. Przykładowo moja znajoma poznała przez portal randkowy swojego teraźniejszego męża. Zaczęło się jak zwykle, założyła konto na portalu i zaczęła pisać z pewnym chłopakiem. Po paru tygodniach pisania zdecydowali się spotkać w restauracji. Przypadli sobie do gustu. W krótkim czasie po pierwszym spotkaniu zostali parą. Dziś są małżeństwem i maja dwójkę dzieci. Czasem wiec warto wejść na portal randkowy. Być może i ty poznasz tam swoja druga połówkę, bądź znajdziesz przyjaciela.
Nowy rok 2017 to z pewnością nowe wyzwania dla Nas wszystkich. Postanowienia noworoczne trzeba przecież spełnić. A czy czyimś postanowieniem było odnalezienie tej drugiej osoby? Jeśli tak to w dalszym ciągu zachęcamy do rejestracji na Jedynym Już Darmowym Portalu Randkowym w Polsce. Tysiące singli nie jest tutaj ot tak sobie, oni również poszukują kogoś bliskiego a styczeń to również czas zbliżających się Walentynek ... kolejne święto, które wypadałoby spędzić z kimś bliskich swojemu sercu - działania na kilka dni przed świętem niestety będzie już za późne, także lepiej zabrać się za to już teraz...
Część 1: Anatomia zmęczenia – dlaczego poznawanie ludzi staje się pracą na etacie
Początek poszukiwań partnerskich często niesie ze sobą ekscytację, ciekawość, poczucie otwartej drogi. Jednak po miesiącach lub latach proces ten może przekształcić się w uciążliwy obowiązek, porównywalny z przerzucaniem stosów życiorysów na rekrutacji. Poczucie świeżości ustępuje miejsca przewlekłemu znużeniu. To nie jest zwykłe zmęczenie – to wypalenie randkowe, stan, w którym nasza zdolność do autentycznego zainteresowania drugim człowiekiem zostaje zastąpiona przez mechaniczne procedury i ochronny cynizm. Aby odbudować świeżość, musimy najpierw zrozumieć, co dokładnie się wyczerpuje.
Reifikacja i syndrom „katalogu”. Największym wyczerpywaczem jest przejście od postrzegania ludzi jako złożonych, żywych istot do traktowania ich jako zestawów atrybutów do oceny. Zaczynamy nieświadomie klasyfikować: „Profil A: 2 zdjęcia z rybą, jedno w garniturze na weselu – red flag. Profil B: zdjęcia z podróży, opis wzorowany na profilu firmy – być może pretensjonalny. Profil C: podobne poczucie humoru, ale mieszka za daleko”. To analityczne, odczłowieczające podejście jest męczące, ponieważ angażuje wyłącznie korę przedczołową (ośrodek oceny, logiki), omijając całkowicie ośrodki empatii, ciekawości i emocjonalnego zaangażowania. Mózg pracuje na wysokich obrotach, ale dusza pozostaje głodna. Świeżość ginie, gdy pragnienie połączenia zostaje zastąpione przez proces selekcji.
Zmęczenie decyzyjne i przeciążenie poznawcze. Każda nowa rozmowa, każdy profil, każde pierwsze spotkanie wymaga ogromnej inwestycji poznawczej: analizy zgodności, interpretacji sygnałów, podejmowania mikrodecyzji (odpisać? kontynuować? zaprosić?). To prowadzi do tzw. zmęczenia decyzyjnego, znanego z psychologii podejmowania decyzji. Gdy nasze zasoby mentalne są wyczerpane, nasze wybory stają się gorsze, bardziej impulsywne lub – przeciwnie – paraliżująco ostrożne. Przejawia się to w unikaniu logowania się na portal, w odpisywaniu szablonowymi zdaniami, w poczuciu, że „nie mam siły na kolejną small talkową wymianę zdań”. Świeżość znika, bo mózg, przeciążony, włącza tryb oszczędzania energii, odcinając ciekawość i zaangażowanie jako „nieistotne wydatki energetyczne”.
Pętla nadziei i rozczarowania. Każde nowe poznanie niesie ze sobą mikro-inwestycję w postaci nadziei („A może to ta/tę osoba?”). Nawet minimalna. A gdy po kilku dniach rozmów lub po jednym spotkaniu okazuje się, że nie, następuje mikro-roczarowanie. Po setkach takich mikro-cykli mózg uczy się: „Inwestowanie nadziei prowadzi do bólu”. W odpowiedzi włącza obronny mechanizm przed-nadziejny: cynizm, dystans, obniżone oczekiwania. To skutecznie chroni przed rozczarowaniem, ale jednocześnie zabija to, co jest esencją świeżości – zdolność do łagodnego, otwartego zaciekawienia bez gwarancji sukcesu. Randkowanie staje się wtedy serią transakcji pozbawionych emocjonalnego ryzyka, a więc i emocjonalnej nagrody.
Utrata poczucia autentyczności i syndrom „odgrywania roli”. Gdy proces się przeciąga, zaczynamy odgrywać sami przed sobą. Na pierwszych spotkaniach nie jesteśmy już do końca sobą – jesteśmy „najlepszą, akceptowalną wersją siebie”, starannie wygładzoną. Utrzymywanie tej facety wymaga stałego wysiłku i samokontroli. Każde spotkanie staje się więc nie spotkaniem dwojga ludzi, ale prezentacją dwóch marek osobistych. To głęboko męczące, ponieważ uniemożliwia odpoczynek i spontaniczność. Świeżość potrzebuje autentyczności jak roślina światła – bez niej więdnie.
Przesycenie interakcją i głód samotności. Randkowanie, szczególnie online, to nieprzerwany strumień interakcji społecznych, często o charakterze wymagającym (prezentacja siebie, ocena innych). Dla introwertyków, ale i dla wielu ekstrawertyków, prowadzi to do przesycenia. Potrzebujemy czasu sam na sam ze sobą, by przetrawić doświadczenia, odzyskać energię. Gdy go nie mamy, bo „trzeba odpisać, sprawdzić, umówić się”, randkowanie staje się drugim etatem, który kradnie czas na regenerację. Zmęczenie nie bierze się wtedy z braku ludzi, ale z nadmiaru niewystarczająco głębokich kontaktów, które nie dają energii, a ją odbierają.
Część 2: Strategie odnowy – od przywrócenia człowieczeństwa procesowi po zmianę paradygmatu
Odbudowa świeżości nie polega na znalezieniu „bardziej ekscytujących” osób. Polega na całkowitej zmianie swojego stosunku do procesu randkowania i do samego/samej siebie w tym procesie. To praca nad przywróceniem człowieczeństwa tam, gdzie zapanowała automatyzacja.
1. Wprowadzenie randkowego „postu” i reset percepcyjny. Pierwszym, niezbędnym krokiem jest całkowita przerwa. Nie na dzień czy dwa, ale na minimum 3-4 tygodnie. Celem nie jest tylko odpoczynek, ale zresetowanie percepcji. Chodzi o to, by:
Oduczyć się patrzenia na ludzi przez pryzmat checklisty.
Pozwolić zapomnieć mózgowi o cyklu nadziei i rozczarowania.
Odnowić kontakt z samym sobą – przypomnieć sobie, kim jesteś, gdy nikt nie patrzy i nie ocenia.
W tym czasie należy całkowicie usunąć aplikacje, nie umawiać się na randki, nie analizować starych rozmów. Zająć się życiem, które sprawia przyjemność bez związku z randkowaniem. To oczyszcza emocjonalną patynę.
2. Zmiana celu z „znalezienia kogoś” na „poznanie człowieka”. Po powrocie, fundamentalnie zmień swoją intencję. Zamiast celu: ZDECYDOWAĆ, CZY TA OSOBA JEST DLA MNIE, przyjmij cel: DOWIEDZIEĆ SIĘ, KIM JEST TA OSOBA I JAK WIDZI ŚWIAT. To przejście z paradygmatu sędziego do paradygmatu badacza/odkrywcy. Twoim zadaniem na randce nie jest ocena zgodności, lecz ciekawe, uważne doświadczenie bycia z drugim człowiekiem. Zadawaj pytania nie po to, by zweryfikować checklistę („A co myślisz o dzieciach?”), ale z prawdziwej ciekawości („Co ostatnio cię zaskoczyło?”, „Opowiedz o miejscu, do którego chciałbyś/chciałabyś wrócić i dlaczego?”). Ta zmiana odciąża mózg z obowiązku oceny i angażuje ośrodek ciekawości.
3. Praktyka „jednej rzeczy” i minimalizm randkowy. Zamiast utrzymywania dziesięciu równoległych, płytkich konwersacji, które męczą i dezorientują, wprowadź zasadę „jednej rzeczy w jednym czasie”. Skup się maksymalnie na jednej osobie, z którą nawiązałeś/aś kontakt. Daj jej pełną uwagę. Jeśli po 1-2 spotkaniach nie czujesz chęci na więcej, zakończ z szacunkiem i dopiero wtedy poszukaj kolejnej osoby. To redukuje przeciążenie decyzyjne i pozwala na głębsze, mniej męczące zaangażowanie. Jakość zaczyna zastępować ilość.
4. Randka jako eksperyment, nie egzamin. Zaplanuj spotkania tak, aby były doświadczeniem, a nie przesłuchaniem. Zamiast kawy w tej samej kafejce, proponuj aktywność, która sama w sobie jest interesująca: spacer po nieznanej dzielnicy, wizyta w małym muzeum, gra planszowa w pubie. Cel: wspólnie coś przeżyć. Dzięki temu uwaga przenosi się z oceny osoby na wspólne działanie. Świeżość powraca, gdy pojawia się element zabawy, przygody i wspólnego odkrywania. Nawet jeśli z tej osoby nie będzie związku, spędzisz dobrze czas, a to zmienia całe nastawienie.
5. Rezygnacja z „wersji premium” siebie na rzecz autentyczności. Postanów, że na następnym spotkaniu pozwolisz sobie na niedoskonałość. Opowiesz o dziwactwie, które masz. Przyznasz, że jesteś zmęczony/a pracą. Nie będziesz się forsował/a, by być ciągle zabawnym/a. To jest akt wyzwolenia. Jeśli druga osoba nie przyjmie cię w tym stanie, i tak nie byłaby dobrym partnerem/partnerką na dłuższą metę. A ty zaoszczędzisz energię, którą do tej pory marnowałeś/aś na podtrzymywanie iluzji. Świeżość to także świeżość bycia sobą, bez filtrowania.
6. Zmiana środowiska – offline i kontekst naturalny. Jeśli zmęczenie pochodzi głównie z aplikacji, przenieś poszukiwania całkowicie lub częściowo do świata rzeczywistego. Dołącz do klubów tematycznych (taniec, wspinaczka, książkowe), chodź na wykłady, warsztaty, bierz udział w aktywnościach, które lubisz. Poznawanie ludzi w naturalnym kontekście wspólnej pasji jest o niebo mniej męczące niż przeglądanie profili. Rozmowa rodzi się sama, a presja oceny jest mniejsza, bo nie spotkaliście się tam „po to, by się oceniać”, tylko „po to, by robić coś razem”.
7. Reframing porażki: od rozczarowania do informacji. Przeprogramuj swoje myślenie. Nieudane spotkanie to nie „stracony wieczór” czy „dowód na to, że nigdy nie znajdę nikogo”. To cenna informacja. „Dzięki temu spotkaniu wiem, że bardzo cenię sobie spontaniczność, a ta osoba była nadmiernie zaplanowana”. „Dzięki tej rozmowie uświadomiłem/am sobie, jak ważne jest dla mnie poczucie humoru”. Każde takie doświadczenie przybliża cię do tego, czego naprawdę chcesz, i oczyszcza listę z nieistotnych kryteriów. To zmniejsza poczucie marnotrawstwa energii.
8. Dbaj o swoje życie jak o ogród, a randkowanie traktuj jak możliwość, nie jak obowiązek. Najważniejsza strategia długoterminowa: spraw, by twoje życie było tak bogate i satysfakcjonujące, że randkowanie stanie się jedynie opcją, a nie koniecznością. Inwestuj w przyjaźnie, pasje, rozwój, zdrowie. Gdy przestaniesz patrzeć na randkowanie jako na jedyną drogę do szczęścia, odzyskasz nad nim kontrolę. Będziesz wchodzić w interakcje z ciekawości i otwartością, a nie z desperacją i wyczerpaniem. Poczucie świeżości wraca, gdy masz z czego wracać – do dobrego, własnego życia.
Odbudowa emocjonalnej świeżości to w istocie akt przywrócenia człowieczeństwa sobie i osobom, które poznajemy. To rezygnacja z bycia menedżerem projektu „Związek” na rzecz bycia wędrowcem, który z ciekawością odkrywa nowe krajobrazy – nie po to, by je podbić, ale by je zrozumieć i poczuć. Gdy uda się ten przełom, zmęczenie ustępuje miejsca uważności, a rutyna – prawdziwemu spotkaniu.