portal randkowy smartpage.pl
Zdjęcie na portalu randkowym
Płeć: Mężczyzna Imię: Nie podano Wiek:51 Wzrost: 170 Sylwetka:Nie podano Dzieci: Nie podano Wykształcenie:Nie podano Województwo: Zachodniopomorskie Miasto: Chojna Styl:Nie podano Mieszkam:Nie podano Szukam tutaj:Nie podano Pierwsza randka:Nie podano Znak zodiaku:Nie podano

Obecnie brak opisu dla tego profilu. Czekamy na jego opis na portalu.

bezkompromisowy bezkonfliktowy cichy delikatny idealista inteligentny kochający lojalny miły namiętny niezależny optymista praktyczny przyjacielski przyjazny rozważny uczciwy uduchowiony wrażliwy zakręcony

coś ciekawego piwkowanie śniadanie

Kiedy zapyta się dowolną osobę w wieku powyżej dwudziestu lat, jakie rzeczy uznaje za priorytety w życiu, odpowie, że są to pieniądze, sława, sukces, dobra praca. Okazuje się jednak, że najważniejszym czynnikiem generującym długi i szczęśliwy byt, nie jest zdrowa dieta, aktywność fizyczna, czy nawet dobrobyt finansowy, lecz bliskie i trwałe relacje z innymi ludźmi.
Jak donoszą naukowcy z Harvardu, którzy przeprowadzili jedno z najdłuższych badań na świecie, bo około 75-letnie, najważniejsze miejsce przez całą naszą egzystencję zajmują inni ludzie. To właśnie zażyłe przyjaźnie, dobry kontakt z rodziną czy przynależność do jakiejś wspólnoty poprawiają nam samopoczucie, pozwalają nam dłużej cieszyć się zdrowiem. Prawdziwa więź z drugim człowiekiem przynosi wymierne korzyści dla naszego ciała i ducha. Posiadanie już jednego, czy dwóch bliskich przyjaciół, podnosi naszą odporność na wszelkie wirusy i bakterie, redukuje stres, chroni nasze serce oraz zapobiega depresji. Przytulanie się z kolei ma dobroczynny wpływ na nasze samopoczucie. Podczas tej jakże przyjemnej czynności, obniża się ciśnienie tętnicze, pogłębia i uspokaja się oddech. Dodatkowo, redukowany jest poziom smutku, a dzięki wydzielającej się podczas przytulania oksytocynie, wzrasta odczuwalne poczucie szczęścia oraz zadowolenia. Uściski są stosowane także jako formy terapii w przypadku leczenia z uzależnień, ponieważ oprócz uśmierzania psychicznego bólu, dają także poczucie bezpieczeństwa i wspomagają wzrost własnej samooceny. Ten prosty akt czułości wzmacnia ludzkie więzi, zbliża partnerów, buduje między nimi zaufanie, a w przypadku małych dzieci, wspomaga ich prawidłowy rozwój psychofizyczny.
Bardzo istotne znaczenie ma jakość relacji. Okazuje się, że horrendalna liczba znajomych na portalach społecznościowych nie przyczyni się do poprawy naszego samopoczucia. Dużo większe korzyści da nam garstka sprawdzonych znajomych, czy nawet ta jedna persona, z którą możemy się spotkać tete a tete i podzielić naszymi refleksjami i zmartwieniami oraz uzyskać u niej zrozumienie i pocieszenie. Samotność potrafi być zabójcza. Powyższe badanie równie skutecznie dowodzi tego, że brak bliskich relacji negatywnie wpływa na stan naszego zdrowia i umysłu. Łatwiej łapiemy choroby, jesteśmy mniej odporni na ból (towarzystwo bliskiej osoby pozwala go łatwiej znieść). Znacznie częściej czujemy przygnębienie, a nasz mózg krócej pozostaje sprawny i niezawodny, a co się z tym wiąże, pogarsza się znacznie pamięć i tracimy mnóstwo cennych wspomnień. Osoby, które mają oddane grono przyjaciół, lepiej przechodzą okres po śmierci partnera i szybciej wracają do mentalnego zdrowia, kiedy mogą liczyć na ich wsparcie.. Dlatego już dziś należy się zastanowić, co zrobić, by zacieśnić relacje z ważnymi dla nas osobami. Może warto wyjść wcześniej z pracy i nie siedzieć po godzinach, a zamiast tego więcej czasu spędzić z rodziną? Jakkolwiek inwestycja czasu, a i niekiedy pieniędzy w dobre relacje z innymi potrafi być duża, na pewno jest ona opłacalna i przyniesie wymierne korzyści w momencie, kiedy dopadną nas ciężkie chwile i będziemy potrzebować życzliwego człowieka obok siebie.

Empatia, rozumiana jako zdolność do wczuwania się w emocjonalny świat drugiego człowieka, jest fundamentem każdej głębokiej relacji. Jednak w kontekście dojrzałych związków, szczególnie tych nawiązywanych po czterdziestce czy pięćdziesiątce, nabiera ona zupełnie nowego, bardziej złożonego znaczenia. Nie jest już jedynie intuicyjnym odczuwaniem smutku partnera czy współdzieleniem radości. Staje się świadomą, wymagającą wysiłku i pokory praktyką, która jest paradoksalnie trudniejsza do realizacji niż w młodości, ale jednocześnie nieskończenie bardziej wartościowa. To przesunięcie wynika z bagażu doświadczeń, który każdy z partnerów wnosi do relacji, oraz z pogłębionej samoświadomości, która z jednej strony jest błogosławieństwem, a z drugiej – wyzwaniem. W młodości empatia często płynie dość naturalnie, ponieważ nasze historie są względnie proste, a rany – jeśli istnieją – są jeszcze świeże i mniej złożone. W dojrzałości stajemy naprzeciw drugiego człowieka, który jest żywą, chodzącą biblioteką własnych życiowych tomów: małżeństw, rozwodów, rodzicielskich triumfów i tragedii, strat zawodowych, kryzysów zdrowotnych, niespełnionych ambicji i niespodziewanych odkryć. Prawdziwe wczucie się w ten świat wymaga nie tylko emocjonalnej wrażliwości, ale i intelektualnego wysiłku zrozumienia skomplikowanych kontekstów oraz ogromnej cierpliwości. To właśnie ta trudność, ten świadomy wybór by wejść w czyjeś skomplikowane uniwersum, czyni empatię w dojrzałych relacjach aktem głębokiego szacunku i miłości, którego nie da się zastąpić żadną inną formą bliskości.

Pierwszy aspekt tej trudności polega na konieczności empatycznego przebijania się przez warstwy obronne i zgorzknienia. Osoba po przejściach, która wchodzi na platformę do nawiązywania relacji, często nosi w sobie mniej lub bardziej świadome mechanizmy obronne. Mogą to być mury wzniesione po zdradzie, ironiczny dystans po latach rozczarowań, czy też pragmatyczne, nieelastyczne oczekiwania ukształtowane przez samotne radzenie sobie z życiem. Prawdziwa empatia w takim przypadku nie może polegać na powierzchownym „współczuciu”. Musi być procesem, w którym rozumiemy, że czyjś chłód, sceptycyzm czy nadmierna kontrola nie są wymierzone w nas osobiście, lecz są językiem, w którym mówi jego przeszłe cierpienie. To wymaga od nas zawieszenia własnych, naturalnych reakcji na odrzucenie czy krytykę. Gdy nowo poznana osoba na serwisie umożliwiającym poznawanie nowych ludzi reaguje nieufnością na naszą otwartość, łatwo jest to odebrać jako osobistą afrontę i zareagować defensywnie. Empatia dojrzała każe nam zadać sobie pytanie: „Jaka historia kryje się za tą nieufnością? Jakich doświadczeń ta osoba musiała się napić, że teraz każdy przejaw życzliwości filtruje przez sito podejrzeń?”. To nie oznacza przyzwalania na toksyczne zachowania, ale umiejętność odróżnienia człowieka od jego zbroi. Ta praca jest trudna, ponieważ wymaga od nas chwilowego odłożenia na bok własnych potrzeb bycia zaakceptowanym i zrozumianym, aby zrobić przestrzeń na zrozumienie drugiej strony. W realnym związku przekłada się to na umiejętność prowadzenia trudnych rozmów nie z poziomu „ty mnie ranisz”, ale „co się z tobą dzieje, że tak reagujesz? Co w moim zachowaniu uruchamia twoje stare lęki?”. To jest empatia w służbie naprawy, a nie jedynie pocieszenia.

Drugi poziom trudności związany jest z koniecznością zarządzania własnym, równie złożonym bagażem emocjonalnym. Dojrzała empatia nie jest aktem samowyparcia. Aby autentycznie wczuć się w drugiego człowieka, musimy najpierw być w kontakcie z własnymi uczuciami i historiami, które jego zachowanie w nas uruchamia. Gdy partner opowiada o konflikcie z dorosłym dzieckiem, nasza własna, niewyleczona rana po konflikcie z naszym rodzicem może wywołać silną, natychmiastową reakcję – może chcemy go natychmiast pouczyć, obronić dziecko lub odwrotnie, stanąć po jego stronie z nadmierną gorliwością. Prawdziwa empatia w tym momencie wymaga samowiedzy i autoempatii. Musimy rozpoznać: „To, co czuję, to mój ból, moja historia. On opowiada o swojej”. To pozwala oddzielić swoje „materialy” od materiałów partnera i wysłuchać go czystym sercem, bez projektowania na niego własnych niepokojów i rozwiązań. To jest niezwykle trudne, ponieważ nasze własne, stare rany krzyczą często głośniej niż cicha potrzeba drugiego człowieka. W kontekście aplikacji randkowych objawia się to np. w sytuacji, gdy ktoś opisuje swój rozwód w sposób, który nas irytuje. Empatia dojrzała nie polega na zgodzeniu się z jego narracją, ale na próbie zrozumienia bólu, który za nią stoi, nawet jeśli jego forma jest dla nas obca. Ta umiejętność regulowania własnych emocji, aby być obecnym dla cudzych, jest szczytową kompetencją emocjonalną, która wymaga lat praktyki i często wsparcia terapii. Jest trudniejsza niż młodzieńcza, bezrefleksyjna identyfikacja z czyimś cierpieniem, ponieważ nie zatraca w nim granic własnego „ja”.

Pomimo tej złożoności i trudności, empatia w dojrzałych relacjach ma wartość nieporównywalną z niczym innym. Staje się językiem ostatecznego zrozumienia i akceptacji. Gdy dwie osoby z bogatą, często poplątaną przeszłością są w stanie nawzajem się w nią wczuć, dzieje się coś niemal terapeutycznego. Doświadczenie bycia zrozumianym w swojej złożoności, z całym balastem błędów i ran, bez potrzeby ukrywania czy upraszczania swojej historii, jest wyzwalające. To buduje więź na poziomie duszy, a nie tylko osobowości czy interesów. W relacji, gdzie taka empatia jest obecna, konflikty przestają być walką o to, kto ma rację, a stają się wspólnym poszukiwaniem zrozumienia źródła wzajemnego bólu. Partnerzy stają się dla siebie „bezpiecznymi świadkami” – osobami, które mogą wysłuchać najciemniejszych opowieści z przeszłości drugiego i przyjąć je bez przerażenia czy osądu. To tworzy niewiarygodne poczucie bezpieczeństwa, które jest podstawą dla autentycznej intymności. W świecie internetowych poszukiwań towarzysza życia przejawia się to w jakości najwcześniejszych rozmów. Nie chodzi już o błyskotliwe komplementy, a o pytania, które pokazują chęć zrozumienia: „Jak to dla ciebie było?”, „Co wtedy poczułeś?”, „Czego nauczyło cię to doświadczenie?”. Osoba zdolna do takiej empatycznej ciekawości na wczesnym etapie sygnalizuje gotowość do budowania relacji głębszej niż powierzchowna. Ostatecznie, dojrzała empatia jest tym, co pozwala zamienić relację dwojga osobnych, ukształtowanych przez życie jednostek w prawdziwe partnerstwo, w którym każdy może być w pełni sobą, wiedząc, że będzie nie tylko tolerowany, ale głęboko rozumiany. To najcenniejszy dar, jaki dwoje ludzi może sobie wzajemnie ofiarować w drugiej połowie życia – dar bycia wreszcie widzianym i przyjętym w całej, nieupiększonej prawdzie swojej historii. Wartość tego aktu przewyższa wszelkie namiętności, ponieważ jest fundamentem, na którym można zbudować spokój, poczucie przynależności i miłość, która nie boi się czasu ani prawdy.

Zaczęły się wakacje, czas, który do tej pory utożsamialiśmy z relaksem, spotkaniami ze znajomymi i wyjazdami we dwoje w ciekawe miejsca. W tym roku z powodu zabójczego wirusa oraz nawet dwukrotnej podwyżki cen w kurortach i restauracjach, wielu z nas zostanie w domach. Nie oznacza to jednak, że mamy przewegetować cały urlop i wszystkie weekendy na oglądaniu seriali. Oto 100 pomysłów na spędzenie czasu z drugą połówką podczas pandemii koronawirusa.


1. Zróbcie sobie domowe spa, tak długo i na takich zasadach, na jakich chcecie.

2. Poczytajcie razem książki. Możecie czytać tę samą książkę albo różne, ale w tym samym czasie.

3. Wyjdźcie razem na rower. W tym celu możecie wyjechać poza miasto, do lasu albo na popularną ścieżkę dla rowerów, na którą nigdy nie mieliście czasu.

4. Spędźcie noc w ogrodzie. Możecie rozbić w nim namiot albo spać w śpiworach pod gołym niebem.

5. Tańczcie w deszczu. W tym roku powodzie nas nie oszczędzają, więc na pewno nadarzy się okazja do romantycznego pocałunku rodem z komedii romantycznej.

6. Zjedźcie kolację przy świecach. To kolejna propozycja z komedii randkowych. Bardzo ciekawa propozycja, którą z pewnością mieliście już z tyłu głowy, ale nigdy nie było czasu na jej zrealizowanie.

7. Zwiedźcie swoje miasto. Wiele ciekawych budynków i pomników na co dzień omijamy. Może w waszym mieście jest jakieś muzeum, w którym jeszcze nie byliście?

8. Zróbcie noc degustacji trunków. To ciekawy pomysł dla par, które lubią długie wieczory przy winie. Oczywiście rodzaj testowanego alkoholu zależy tylko od was.

9. Nadróbcie zgubione filmy. Jeśli kiedyś bardzo chcieliście pójść wspólnie na jakiś film do kina, ale nie znaleźliście na to czasu, najwyższa pora to nadrobić.

10. Znajdźcie wspólne domowe hobby. Wspólne pasje umacniają związki, a do tego nabędziecie nowe umiejętności.

11. Wypróbujcie nowy przepis. Jeśli na co dzień gotowaliście proste dania, bo zawsze brakowało czasu na coś ambitniejszego, to urlop w domu jest idealną okazją, żeby spróbować czegoś nowego.

12. Obejrzyjcie zachód słońca ze swojego mieszkania. Romantyczny wieczór przy przekąskach i zapierającym dech w piersiach widowisku zawsze zbuduje nastrój.

13. Zróbcie coś, czego nie robiliście od dawna. Może uprawialiście kiedyś wspólnie sport? Albo chodziliście razem do jednego koła zainteresowań?

14. Spróbujcie ułożyć wspólną piosenkę. Możecie zrobić to w stylu komediowym lub zupełnie poważnym. Ogranicza was tylko wasza wyobraźnia.

15. Załóżcie razem mini ogródek. W doniczkach możecie hodować swoje ulubione przyprawy albo kwiaty lub wydzielić osobny pokój i zapełnić go roślinami.

16. Zróbcie listę miejsc, które odwiedzicie, gdy koronawirus da nam już spokój. To mogą być wymarzone podróże albo pomysły na nadrobienie tegorocznych wakacji.

17. Zróbcie sobie prywatną sesję zdjęciową. Wybierzcie kadry i stroje i uwiecznijcie wspólne szczęśliwe chwile.

18. Wybierzcie się do restauracji, w której jeszcze nie byliście. To dobry pomysł dla prawdziwych smakoszy i fanów wspólnych wyjść.

19. Zorganizujcie podwójną randkę. Jeśli jeszcze nigdy tego nie próbowaliście, powinniście zabrać się za to właśnie teraz. Podwójne randki pomogą poznać wam waszych znajomych od zupełnie innej strony.

20. Wybierzcie się na spacer po cmentarzu. Gdy zrobicie to nocą, zapewnicie sobie emocjonalną randkę.

21. Idźcie na spacer do lasu. Bliskość z naturą, czyste powietrze i brak tłumów pozwolą wam spokojnie porozmawiać.

22. Wybierzcie się na piknik. To romantyczna alternatywa dla osób, które nie przepadają za zgiełkiem restauracji i wolą swoje towarzystwo.