portal randkowy smartpage.pl
Zdjęcie na portalu randkowym
Zdjęcie na portalu randkowym
Płeć: Mężczyzna Imię: Nie podano Wiek:37 Wzrost: 183 Sylwetka:Nie podano Dzieci: Nie podano Wykształcenie:Nie podano Województwo: Śląskie Miasto: Bielsko-Biała Styl:Nie podano Mieszkam:Nie podano Szukam tutaj:Nie podano Pierwsza randka:Nie podano Znak zodiaku:Nie podano

Wiesz możesz być największym szczęściem jakie mnie spotkało od wielu lat. Cieszyłbym się jakbyśmy mogli się poznać. Nie wiem dlaczego tak jest ale mam uczucie że Tobie mógłbym powiedzieć o wszystkim bo myślę że nawet jakbym jakieś pierdoły pisał czy mówił to Ty nie będziesz mnie za to potępiać.......mam nadzieję że się nie mylę. Łatwiej jest mi pisać o tym co myślę i czuję bo przy najmniej mam czas na to aby przemyśleć co mam do napisania. Przy takiej rozmowie w cztery oczy zawsze może coś umknąć a najgorsze jest to, że ta jedna mała rzecz o której zapomnimy powiedzieć może się okazać bardzo istotna. Bardzo się cieszę,że mam okazję wymarzyć Cię ....Choć nie miałem jeszcze okazji poznać Cię osobiście to już mogę stwierdzić,że jesteś dla mnie kimś ważnym( i to bardzo)!!!!! Wiem że to wszystko zaczyna się w taki dziwny sposób.Jak by to powiedzieć... zupełnie przypadkowo. Zapewne gdybym nie napisał ,że jestem i istnieję nie poznał bym Ciebie. Teraz siedzę i myślę o tym komu mam za to dziękować. Samemu sobie,czy Bogu,że pozwolił mi na to bym mógł Ciebie poznać. A może tak było Nam pisane..... ? Prawdą jest,że marzenia się spełniają.Może nie do końca ale jak na razie jedno z moich marzeń się po części spełnia.Mam nadzieję,że któregoś dnia spełni się do końca. Na pewno się domyślasz,że jest ono związane z Tobą. Ale cóż mam nadzieję ,że któregoś dnia się doczekam naszego spotkania.Będę na to czekać nawet wieczność. Muszę przyznać,że rozmowa z Tobą była by dla mnie czymś naprawdę ważnym ..... Aż mnie zamurowało jak o tym pomyślałem ! Byłbym w niezłym szoku ponieważ rzadko kiedy mówię ludziom o tym,że ... a jeśli już powiem to zazwyczaj ta osoba jest zaskoczona,(dlaczego ?) Jak mówię i marzę o Tobie to kojarzę Cię z delikatnością,wiernością,skromnością i niewinnością.....Takie mam odczucia gdy pomyślę o Tobie. Szkoda tylko że tak trudno mi to przychodzi. Jesteś naprawdę niesamowitą osobą i choć głupio mi to mówić to Ci powiem,że każdego dnia z utęsknieniem czekam na naszą rozmowę. Marzę o tym żeby każdego dnia budzić się obok ukochanej osoby.Tak sobie myślę,że chciałbym być tym mężczyzną przy którym będziesz się budziła co rano..... Mam nadzieję że nie powiedziałem za dużo i że Ty mnie nie będziesz za to źle oceniała ? Teraz myślę tylko o tym żeby Cię spotkać,przytulić i powiedzieć Ci dziękuję "za wszystko" Na koniec chcę podziękować za to,że mi za.....(i to tak przez internet) to jest dla mnie bardzo ważne jak i również jest mi bardzo miło z tego powodu!!!!! Będę już kończyć,życzę miłego ranka, dnia i wieczoru... I jeszcze jedno muszę powiedzieć - nie wiem czy będę i czy w tym wytrwam ..... tak długo, lecz dla Ciebie zniosę wszystko.:) PS. Amor Patriae Nostra Lex

cierpliwy dzielny inteligentny kochający niezależny odpowiedzialny oryginalny punktualny romantyczny

łyżwy ognisko randka spacer wypad na rolki wypad nad jezioro wypad nad morze wypad poza miasto wypad w góry wyprawa rowerowa

W każdym związku zdarzają się spięcia, które niewyjaśnione zawczasu mogą prowadzić do prawdziwych kłopotów w relacjach partnerów. Sztuką jest, by potrafić pogodzić się, i wyjaśnić sobie wszystkie niedopowiedzenia. Jak to zrobić? Przede wszystkim warto przedstawić swój punkt widzenia partnerowi tak, by zrozumiał on co dokładnie czujemy wobec takiej sytuacji. Odsuńcie krzyki i nerwy na bok – nie są one bynajmniej waszymi sprzymierzeńcami w drodze do zgody i porozumienia. Rozmowa i szczere przedstawienie swoich argumentów w sporze to podstawa spokojnego dojścia do rozejmu. Nie warto się unosić dumą ani obstawiać przy swoim, lecz trzeźwo podejść do sytuacji i spróbować zrozumieć partnera, a także jego pobudki które powodują takie zachowania a nie inne. Rozmowa w cztery oczy i szczere podejście do tematu pozwoli szybko dojść do porozumienia i znaleźć ogniwo zapalne konfliktu. Partnerstwo musi opierać się na wspólnym rozwiązywaniu problemów i przeszkód, których pojawienie się jest jak najbardziej normalnym zjawiskiem, i zdarza się w każdym związku. Wyszukiwanie na siłę błędów w zachowaniu naszego partnera i unikanie spojrzenia obiektywnie na nas samych może skutkować jeszcze ostrzejszym konfliktem co wcale nie pomoże nam finalnie rozwiązać problemu. Być może przyczyna konfliktu leży pomiędzy obojgiem partnerów, a być może to jeden z nich lub jego zachowanie napędza nieprzyjemne spięcia. Jaka jest finalnie najlepsza recepta na godzenie się? Przede wszystkim spokój i szczera rozmowa, ponieważ tylko to pozwoli nam dojść do porozumienia i wrócić do ciepłych relacji jak przed konfliktem.

Życie towarzyskie po 40 – jak nie zamknąć się w czterech ścianach i dbać o relacje to temat, który dla wielu osób w średnim wieku staje się zaskakująco palący. Gdy mijają lata intensywnej budowy kariery i wychowywania dzieci, a kalendarz powoli przestaje pękać w szwach od szkolnych przedstawień i dodatkowych zajęć, często okazuje się, że poza pracą i domem nie zostało zbyt wiele. Stare przyjaźnie rozmyły się, bo każdy poszedł w swoją stronę, pochłonięty własnymi sprawami. Wieczory, które kiedyś wypełniały spontaniczne spotkania, teraz najchętniej spędza się na kanapie, a perspektywa wyjścia do ludzi bywa bardziej męcząca niż ekscytująca. To naturalny etap życia, ale nie musi być wyrokiem. Wręcz przeciwnie – po czterdziestce mamy szansę zbudować życie towarzyskie na zupełnie nowych, bardziej świadomych i satysfakcjonujących zasadach. Nie chodzi już o ilość znajomych na imprezach, ale o jakość więzi, o głębokie rozmowy, o wspólne pasje i wzajemne wsparcie. To czas, gdy przyjaźń przestaje być jedynie rozrywką, a staje się filarem dobrostanu psychicznego. Wyjście z domu nie jest już obowiązkiem społecznym, ale wyborem – aktem troski o siebie i inwestycją w swój emocjonalny rozwój. I choć może to wymagać więcej wysiłku niż w czasach studenckich, efekt bywa o niebo bogatszy i trwalszy.

Pierwszym krokiem do ożywienia życia towarzyskiego jest zmiana myślenia z reaktywnego na proaktywne. W młodości kontakty nawiązywały się same – na studiach, na imprezach, przez wspólnych znajomych. Po czterdziestce ten mechanizm często zanika. Czekanie, aż ktoś do nas zadzwoni lub zaprosi, może skończyć się wieczorem samotnie przed telewizorem. Dlatego tak ważne jest, byśmy sami stali się inicjatorami spotkań. To nie musi być od razu wielka impreza. Może to być po prostu wiadomość do dawnej przyjaciółki: „Hej, strasznie dawno się nie widziałyśmy, może wskoczymy w tym tygodniu na kawę?”. Albo zaproszenie kolegi z pracy nie tylko na lunch, ale na wieczorny koncert. Ten pierwszy krok bywa najtrudniejszy, bo wiąże się z ryzykiem odmowy. Warto jednak pamiętać, że większość ludzi w naszym wieku znajduje się w podobnej sytuacji – również tęsknią za kontaktem, ale brakuje im impulsu, by go nawiązać. Bycie tą osobą, która ten impuls daje, jest często darem dla obu stron. To także forma przejęcia kontroli nad własnym życiem społecznym. Zamiast biernie czekać, aż coś się wydarzy, sami stajemy się reżyserami swojej socjalizacji. To podejście dotyczy również poszukiwań nowych znajomości. Zamiast narzekać, że nie ma gdzie poznać interesujących ludzi, warto aktywnie szukać okazji – zapisać się na kurs gotowania, dołączyć do klubu książki, zacząć chodzić na spacery z lokalną grupą miłośników nordic walking. W świecie, gdzie aplikacje randkowe zdominowały poszukiwania partnerskie, warto pamiętać, że istnieje też ich społecznościowy odpowiednik – grupy i platformy łączące ludzi o podobnych zainteresowaniach, które mogą być doskonałym punktem wyjścia do nawiązania nowych, platonicznych przyjaźni.

Kolejnym kluczowym aspektem jest przełamanie poczucia, że „już za późno” na zawieranie nowych przyjaźni. To jeden z najsilniejszych psychologicznych hamulców. Wydaje nam się, że prawdziwe przyjaźnie zawiera się w młodości, a później można je tylko tracić. To nieprawda. Dojrzałe przyjaźnie mają zupełnie inny, ale często głębszy charakter. Nie opierają się na wspólnym piciu piwa do rana, ale na zrozumieniu, wsparciu w kryzysach, wymianie życiowych doświadczeń. Ludzie po czterdziestce są często bardziej autentyczni, mniej skłonni do gry i udawania. Wiedzą, kim są i czego chcą, także w relacjach. Nowa przyjaźń zawarta w tym wieku może okazać się niezwykle wartościowa, ponieważ obie strony wnoszą do niej bagaż życiowej mądrości i świadomość, jak cenny jest czas. Nie marnuje się go więc na powierzchowne relacje. Inicjując kontakt, warto być otwartym na ludzi w różnym wieku – zarówno tych w naszej grupie wiekowej, którzy rozumieją nasze specyficzne wyzwania (np. syndrom pustego gniazda, starzejących się rodziców), jak i młodszych, którzy mogą wnieść do naszego życia świeżą perspektywę i energię. Różnica pokoleniowa w przyjaźni nie musi być barierą – może być źródłem wzajemnego wzbogacenia.


Budowanie i podtrzymywanie relacji po czterdziestce wymaga wypracowania nowych strategii, które uwzględniają nasze zmienione możliwości czasowe, energetyczne i emocjonalne. Nie da się funkcjonować tak jak dwudziestolatek, ale nie oznacza to, że mamy rezygnować z życia towarzyskiego. Wymaga to jedynie większej intencjonalności i lepszego planowania.

Przede wszystkim, kluczowe staje się zarządzanie energią, a nie tylko czasem. Młodzi ludzie mogą iść na imprezę po nieprzespanej nocy i jeszcze następnego dnia funkcjonować. Po czterdziestce takie wyczyny kończą się tygodniem rekonwalescencji. Dlatego tak ważne jest, by wybierać takie formy spotkań, które nas energetyzują, a nie wyczerpują. Dla jednej osoby będzie to głośna impreza w dużym gronie, dla innej – spokojna kolacja we dwoje lub w małym gronie przyjaciół. Warto wsłuchać się w siebie i nie zmuszać się do aktywności, które są dla nas męczące tylko dlatego, że „wypada” lub że „wszyscy tak robią”. Prawdziwe, zdrowe życie towarzyskie to takie, które jest źródłem radości i odpoczynku, a nie kolejnym obowiązkiem na liście. Czasem lepiej jest odmówić udziału w wielkim przyjęciu i zamiast tego umówić się z jedną, bliską osobą na długi spacer. Jakość kontaktu jest w tym wieku o wiele ważniejsza niż ilość uczestników spotkania.

Bardzo pomocne jest także świadome planowanie życia towarzyskiego z wyprzedzeniem. Spontaniczność jest piękna, ale w zabieganym życiu dorosłego człowieka rzadko się zdarza. Jeśli nie wpiszemy spotkań z przyjaciółmi w kalendarz, istnieje duża szansa, że miesiące będą mijać, a my wciąż będziemy odkładać te spotkania „na później”. Warto ustalić sobie pewne rytuały – na przykład comiesięczne spotkanie z grupą przyjaciół, cotygodniową kawę z jedną osobą, czy regularne uczestnictwo w zajęciach, gdzie widujemy te same twarze. Takie umówienie się „na stałe” odciąża nasz umysł od ciągłego planowania i podejmowania decyzji. Staje się częścią rutyny, tak jak praca czy zakupy. Może to brzmieć mało romantycznie, ale w praktyce jest niezwykle skuteczne. Gdy spotkanie jest już w kalendarzu, traktujemy je jak każde inne ważne zobowiązanie i jest większa szansa, że do niego dojdzie. Dotyczy to również portali randkowych – zamiast bezcelowego przeglądania profili, warto wyznaczyć sobie konkretny czas w tygodniu na tę aktywność i traktować ją jako inwestycję w swoją społeczną przyszłość.

Niezwykle ważna jest również elastyczność i akceptacja dla zmieniających się dynamik przyjaźni. W życiu po czterdziestce priorytety się zmieniają. Niektórzy przyjaciele przeprowadzają się do innych miast, inni pochłonięci są opieką nad starzejącymi się rodzicami, jeszcze inni odnajdują nowe pasje. Niektóre przyjaźnie naturalnie wygasają, a na ich miejsce przychodzą nowe. To naturalny proces i nie należy go traktować jako osobistej porażki. Zamiast kurczowo trzymać się relacji, które już się wypaliły, lepiej skoncentrować energię na tych, które wciąż mają potencjał, oraz na nawiązywaniu nowych. Warto też być wyrozumiałym dla przyjaciół, którzy mają mniej czasu. Prawdziwa przyjaźń nie wymaga nieustannego kontaktu. Polega na tym, że nawet po miesiącach milczenia, gdy się spotkamy, jest tak, jakbyśmy rozstawali się wczoraj. Akceptacja dla tego, że życie dorosłe rządzi się innym rytmem, pozwala cieszyć się przyjaźniami bez poczucia winy, że nie daje się im wystarczająco dużo uwagi.


Ostatnim, choć nie mniej ważnym, wymiarem dbania o życie towarzyskie po czterdziestce jest praca nad własnym nastawieniem i przełamywaniem wewnętrznych barier. Często to nie brak okazji, ale nasze własne myśli i lęki są największą przeszkodą w wyjściu z domu i spotykaniu ludzi.

Jedną z najpowszechniejszych barier jest poczucie, że „wypadliśmy z obiegu” i nie mamy już nic ciekawego do zaoferowania. Po latach skupienia na rodzinie i karierze może się wydawać, że nasze życie jest nudne, a my sami – nieciekawi. To bardzo krzywdzące przekonanie. Doświadczenie życiowe jest niezwykle cennym kapitałem towarzyskim. Opowieści o podróżach, o wychowywaniu dzieci, o zawodowych sukcesach i porażkach, o lekcjach, jakie wynieśliśmy z życia – to wszystko jest niezwykle interesujące dla innych ludzi. Nasza wartość nie leży w tym, czy znamy najnowsze hity muzyczne, ale w tym, jakimi jesteśmy ludźmi, jak słuchamy, jak wspieramy, jakie mamy poczucie humoru. Warto też pamiętać, że większość ludzi w naszym wieku czuje podobnie. Wszyscy jesteśmy trochę niepewni, trochę zmęczeni, a jednocześnie głodni autentycznego kontaktu. Bycie sobą, ze swoimi niedoskonałościami i życiowymi historiami, jest często najskuteczniejszym sposobem na nawiązanie prawdziwej więzi.

Kolejnym wyzwaniem jest lęk przed oceną i odrzuceniem. Im jesteśmy starsi, tym bardziej wydaje nam się, że powinniśmy być „ugotowani” i pewni siebie. Obawiamy się, że powiemy coś głupiego, że nie będziemy pasować do grupy, że nasze towarzystwo nie będzie wystarczająco atrakcyjne. To ten sam lęk, który paraliżuje wiele osób na serwisach randkowych, uniemożliwiając im przejście od rozmowy do spotkania. Kluczem do przezwyciężenia tego lęku jest zmiana perspektywy. Zamiast skupiać się na sobie i na tym, jak jesteśmy postrzegani, warto skoncentrować się na drugiej osobie. Zadawać pytania, okazywać szczere zainteresowanie, słuchać. Gdy angażujemy się w drugiego człowieka, nasz własny lęk często znika. Ponadto, warto zdać sobie sprawę, że większość ludzi jest tak zajęta martwieniem się o to, jak sami są postrzegani, że nie ma czasu na ocenianie nas. Prawdziwe relacje buduje się nie przez bycie idealnym, ale przez bycie obecnym i autentycznym.

Wreszcie, kluczowe jest uznanie dbania o życie towarzyskie za priorytet, a nie dodatek. Samotność w średnim wieku jest cichą epidemią, która ma realny, destrukcyjny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne. Inwestycja w relacje jest tak samo ważna jak inwestycja w zdrową dietę czy aktywność fizyczną. Wymaga wysiłku, ale jej zwrot jest bezcenny. To przyjaciele pomagają nam przetrwać kryzysy, śmiać się z absurdów życia, dzielić radościami. Są siecią bezpieczeństwa, która chroni nas przed izolacją. Dlatego warto traktować spotkania towarzyskie nie jako stratę czasu, który można by poświęcić na pracę lub obowiązki domowe, ale jako niezbędny element dbania o swój dobrostan. Czasem wystarczy mały krok – jeden telefon, jedna wiadomość, jedno zaproszenie – by uruchomić lawinę pozytywnych zmian w naszym życiu społecznym. Nie chodzi o to, by nagle stać się duszą towarzystwa, ale o to, by stworzyć wokół siebie krąg kilku bliskich, życzliwych osób, w którego towarzystwie czujemy się sobą, swobodnie i dobrze. W świecie, który często każe nam być silnymi i samowystarczalnymi, przyznanie, że potrzebujemy innych i że chcemy ich w swoim życiu, jest aktem wielkiej odwagi i mądrości.

Samotność jest w dzisiejszych czasach stanem skrajnie niepożądanym dla większości osób, ponieważ specyfika dzisiejszych czasów zdaje się sprzyjać osobom otwartym, towarzyskim i chętnym do dzielenia się swoją prywatnością w sieci. Osoby samotne, nawet jeśli swoją samotność lubią i uważają ją za sprzyjającą codziennemu funkcjonowaniu, siłą rzeczy zaczynają zatem żyć w bolesnym przekonaniu, że jest z nimi coś nie tak, a przecież zupełnie nie musi tak być. Ktoś mógłby jednak trzeźwo zauważyć, że człowiek w swojej naturze jest istotą całkowicie społeczną, a więc odcinanie go od innych ludzi wydaje się zachowaniem z tą naturą sprzecznym, które mogłoby być destruktywne. Tutaj pojawia się jednak jeszcze zagadnienie introwertyzmu, które również jest dosyć złożone, a ludzie bardzo często mają nawyk postrzegania tego tematu w całkowicie błędny sposób. Okazuje się zatem, że problem samotności jest zaskakująco złożony i obejmuje wiele różnych wątków, którym warto się przyjrzeć, by móc przynajmniej spróbować rzetelnie sprawdzić, czy samotność jest dla człowieka stanem sprzyjającym, neutralnym czy szkodliwym.


Czy introwertyk musi być samotnikiem?

Introwertyzm jest typem osobowości, który został odkryty w toku badań socjologicznych przez Carla Gustava Junga. Introwertyk czerpie siłę z wyciszenia i spokoju, a przy tym jest raczej typem uprzejmego słuchacza niż mówcy. Ekstrawertyk ma natomiast tendencję do czerpania siły do życia z kontaktów z ludźmi, więc można śmiało przyznać, że te dwa typy są na dwóch różnych biegunach. Czy introwertyk, będący osobą, która znaczną część życia przeżywa wewnątrz siebie samego, jest niejako skazany na samotność? To jest już zwyczajnie niemiły i krzywdzący stereotyp, ponieważ introwertyk najczęściej nie ma nic przeciwko samotności, ale zdecydowanie nie jest tak, że stawia on ją ponad zaufanych przyjaciół. Warto przy tym nadmienić, że bardzo często wszelkiego rodzaju osoby publiczne są jednocześnie introwertykami, którzy siłę do publicznych wystąpień czerpią po prostu z wyciszenia i stabilizacji, a niekoniecznie z reakcji tłumu na ich słowa i zachowania.


Czy samotność jest stanem szkodliwym?

Wiele osób ma tendencję do pozostawania w totalnej samotności na swoje własne życzenie, ponieważ uznają, że są wtedy w stanie poświęcić się w pełni swoim pasjom i zainteresowaniom, a przy tym czują się zwyczajnie niekomfortowo podczas spotkań w miejscach publicznych. Taki stan nie musi być destruktywny, ale bardzo łatwo może się takim stać. Życie w samotności wymaga bowiem perfekcyjnego wręcz zorganizowania i skupienia się na swoich obowiązkach, by utrzymać pożądany rytm codziennego życia. Warto przy tym nadmienić, że samotność dosyć sprawnie może się obrócić przeciw nam i zacząć nam szkodzić w codziennym życiu. Może się okazać, że stracimy dystans do nas samych, przez co wszelkiego rodzaju żartobliwe zaczepki staną się dla nas znacznie bardziej drażniące niż powinny być. Może być też tak, że samotność nas przytłoczy i sprawi, że nie stanie się ona dla nas umiłowanym stanem wolności, w którym z radością poświęcamy się pasjom, lecz stanem przymusu, w którym nagle możemy już robić cokolwiek, byleby samemu. Warto też zauważyć, że zdolności personalne są takie, jak wszelkie inne i one również zardzewieją, jeśli nie będziemy z nich korzystać, co niechybnie odbije się na naszych kontaktach ze znajomymi.


"Samotność do".

Samotność potrafi być dobrym stanem, który sprzyja kreatywności i dogłębnemu poznaniu samego siebie, ale wiąże się przy tym z komfortem, który część osób bez zastanowienia postawi ponad swoim zdrowiem. Samotność warto utożsamiać z pojęciem wolności, która powinna być jednak wolnością do robienia konkretnych rzeczy, a nie wolnością od ludzi i głośnego życia publicznego. Całkowite odcięcie praktycznie nigdy nie będzie nam sprzyjać: szybko zauważymy, że stajemy się bardziej nerwowi, drażliwi, a przy tym podświadomie będziemy czuć, że to nie jest w porządku i będzie nam głupio w sytuacjach społecznych. Zdrowa samotność potrafi pięknie i kreatywnie ubarwić nam życie, ale nie powinno się z nią przesadzać.