Tytuł niniejszego artykułu może brzmieć nieco dziwnie. Pewnie zastanawiasz się w tej chwili, jak w ogóle można bać się otrzymywania czegoś wspaniałego w życiu? A jednak jest to możliwe – i sporo osób tak właśnie czyni. Sami blokują sobie dostęp do wszystkiego, co dobre w ich życiu. Co takiego w takim razie robią? I jakiego typu zachowania warto zatem unikać?
Miłość, sukces, pieniądze, bogactwo, sława, rodzina, dobra praca itd. to tylko niektóre z pragnień ludzkich. Nie ma nic niestosownego w tym, że człowiek ma ochotę właśnie na coś takiego. Wszak w życiu chodzi o to, żeby żyć szczęśliwie, czuć się spełnionym i uwolnić się od cierpienia. Jeśli człowiek dąży do osiągnięcia czegoś, co niesie ze sobą jakąś wartość dla niego samego, otoczenia czy też nawet świata to przecież jest to fantastyczna sprawa. Nie sądzisz? Niestety, ten sam człowiek może również stanowić dla siebie przeszkodę. Często widać na co dzień, jak wzbrania się on od przyjęcia czegoś dobrego. Stwarza on w ten sposób coś, czego dla własnego dobra nie powinien robić. Co takiego zatem czyni?
Należy w tym miejscu coś zrozumieć. Miłość, dobro czy pieniądze itd. są wspaniałe wtedy, kiedy człowiek się nimi dzieli. Dzięki temu tworzy się tzw. przepływ i to, co piękne ma swoją drogę, którą po prostu płynie. To nic innego jak przekazywanie pewnych wartości. A poprzez przekazywanie tworzy się ich więcej. Tak więc ma to zbawienne skutki na życie człowieka. Jednak… mentalność ludzka nie jest na to nastawiona – zamiast przyjmować i przekazywać, następuje blokowanie. Można to łatwo zauważyć w życiu codziennym.
Pomyśl teraz nad czymś takim. Czy ludzie chętnie przyjmują pochwały i dobre słowo? Komplementy? Albo pieniądze czy inną materialną korzyść za jakieś okazane wsparcie lub pomoc? Nie zawsze nawet patrzą dobrze na sukces, jaki osiągnęli. Jako ludzie jesteśmy w dużej mierze tak warunkowani od najmłodszych lat, że następnie nie jesteśmy w stanie wiele w życiu przyjąć. Uczy się nas przesadnej skromności, nieżądania od nikogo korzyści za okazaną pomoc, pracę, wsparcie itd. I owszem, jest to mądre – ludzie skromni, którzy pomagają, są naprawdę niezwykłymi ludźmi. Problem natomiast stwarza się wtedy, kiedy ktoś niespodziewanie wynagradza ich pochwałami, dobrymi słowami czy jakimiś korzyściami materialnymi. Wyuczony wzorzec zachowań nie pozwala im tego przyjąć, albowiem twierdzą oni, że nic wielkiego w zasadzie nie zrobili i nie zasługują na żadne pochwały i korzyści. Taka skromność niestety skutecznie blokuje napływ wszelkiego dobra. Być może teraz nasuwa Ci się myśl, iż to przecież chwalebne i wspaniałe jest nie przyjmować żadnych pochwał, pieniędzy czy innych dóbr np. za okazaną pomoc. Pozwól jednak coś wyjaśnić.
Wyobraź sobie, że pomogłeś komuś w uporaniu się z jakąś czynnością. Robiłeś to oczywiście bezinteresownie i nie myślałeś o nagrodach. A jednak niespodziewanie osoba, której pomogłeś, chwali Cię i daje Ci pieniądze za okazaną pomoc. Co w takim przypadku zrobiłaby większość ludzi? Nie przyjęłaby ani jednego, ani drugiego. A co Ty byś zrobił? Powracając do tematu. Kiedy ktoś obdziela Cię czymś dobrym, jest to znak od tej osoby, że uznaje Cię za wspaniałego człowieka i uważa, że należy Ci się jakaś nagroda. Ta osoba pragnie obdzielić Cię ze szczerego serca. Jeśli jednak nie przyjmiesz tego, co Ci daje, zrobisz dwie fatalne w skutkach rzeczy. Pierwszą jest to, iż odmówisz osobie, która pragnie Cię nagrodzić przyjemności z uczynienia tego – po prostu zrobisz jej przykrość. Drugą będzie po prostu to, iż zablokujesz dopływ dobra do swojego życia. Jak widać, każda ze stron na tym coś straci.
Weź też pod uwagę prosty fakt. Kiedy np. ktoś wynagradza Cię finansowo, to przecież pieniądze, które dostajesz, puścisz w obieg dalej. Stanie się tak, ponieważ coś za nie kupisz. Kupując coś od kogoś, dajesz też temu komuś szansę na zarobienie pieniędzy, natomiast ten ktoś również zrobi z nimi jakiś użytek. A jeśli są to komplementy i dobre słowa, to podniesiony nimi na duchu będziesz także komplementował innych. Widzisz? Tak właśnie tworzy się przepływ wszelkiego dobra. Dodać należy tutaj jeszcze jedną ważną rzecz. Nie żądaj nigdy jakiegoś zadośćuczynienia za okazaną pomoc, pracę czy wsparcie – to jest akurat nie fair. Natomiast jeśli ktoś oferuje Ci jakieś dobra, ponieważ pragnie Cię nimi obdzielić, przyjmij je i podziękuj. To jest właśnie właściwa postawa. Nie blokuj nigdy przepływu dobra, spraw, abyś był jego przewodnikiem.
Dostrzegasz już teraz, w czym rzecz? Rozumiesz już, dlaczego ludzie ciągle są pogrążeni w rozpaczy i cierpieniu? Dlaczego nie odnoszą sukcesów w życiu? Ponieważ nie przyjmują żadnego dobra, wzdragają się przed nim. Myślą, iż jest to niestosowne zachowanie. Jeśli jednak nie przyjmują, to też nie mają za bardzo czym się dzielić. Ty zrób inaczej. Kiedy dostajesz miłość, wsparcie, pomoc, zrozumienie, komplementy, pieniądze czy inne dobra to je przyjmij i ładnie podziękuj. W ten sposób dajesz sygnał życiu, iż jesteś gotowy i otwarty na wszelkie dobra, miłość i bogactwo. I nie zapomnij również obdzielać innych. Twórz przepływ, a nie blokadę
Przejście z bezpiecznej przestrzeni czatu do rzeczywistego spotkania to najważniejszy, a zarazem najbardziej narażony na blokady psychologiczne etap cyfrowego poznawania. Presja, obawa przed rozczarowaniem, lęk przed odrzuceniem lub po prostu niezręczność w sformułowaniu propozycji sprawiają, że wiele obiecujących rozmów gaśnie w nieskończoności, nigdy nie wychodząc poza ekran. Aby tego uniknąć, kluczowe jest potraktowanie tego przejścia nie jako nagłego skoku w nieznane, ale jako naturalnego, stopniowego procesu, który minimalizuje dziwność i napięcie dla obu stron. Można to zrobić w trzech przemyślanych krokach, które nie są manipulacją, lecz mapą nawigacyjną dla obojga, prowadzącą od ciekawości do spotkania.
Krok pierwszy: Od wymiany informacji do tworzenia wspólnej przestrzeni – budowanie mostu emocjonalnego. W początkowych fazach rozmowy na platformie do nawiązywania relacji dominuje wymiana podstawowych danych: hobby, praca, ulubione filmy. Aby stworzyć fundament do spotkania, musisz tę rozmowę przekształcić z kwestionariusza w doświadczenie. To nie chodzi o to, by pytać więcej, ale by pytać i odpowiadać inaczej. Zamiast „Lubisz podróże?”, po uzyskaniu odpowiedzi twierdzącej, możesz pójść dalej: „Jakie miejsce odwiedzone ostatnio zaskoczyło cię tym, że w ogóle tam nie chciałeś/chciałaś jechać, a okazało się fantastyczne?”. To pytanie otwiera przestrzeń na opowieść, na emocję, na osobistą refleksję. Kiedy druga osoba dzieli się taką historią, Ty odpowiadasz nie tylko faktem („też tam byłem!”), ale dołączasz swoją emocję lub podobne doświadczenie: „To niesamowite, bo ja mam dokładnie tak z górami. Zawsze myślałem, że to nie dla mnie, dopóki przyjaciel nie wciągnął mnie w trekking i nagle zrozumiałem ten rodzaj ciszy.” W ten sposób tworzycie już nie tylko zbiór wspólnych zainteresowań, ale wspólny, emocjonalny kontekst. W tej fazie kluczowe jest także wprowadzenie delikatnego, niewerbalnego języka czatu: emotikony wyrażające śmiech czy empatię, reakcje na konkretne fragmenty wiadomości („Ten fragment o strachu przed wysokością jest taki prawdziwy!”). To buduje wrażenie, że rozmawiacie już nie jako dwa profile, ale jako dwie osoby. To jest moment, w którym możesz zacząć używać zwrotów, które delikatnie nakreślają przyszłość, ale w sposób absolutnie nieinwazyjny i żartobliwy: „Musimy kiedyś zrobić ranking najgorszych filmów, które kochamy, chyba że się boisz przegrać ;)”. To nie jest propozycja spotkania, to jest zasianie myśli o wspólnym czasie. Ten krok ma jeden cel: sprawić, by myśl o spotkaniu z Tobą nie była myślą o randce z nieznajomym, ale naturalnym przedłużeniem już przyjemnej i intymnej rozmowy z kimś, kogo się już trochę „zna”.
Krok drugi: Zmiana modalności – przejście przez głos i obraz. Bezpośredni skok z czatu tekstowego na spotkanie twarzą w twarz to duża przepaść. Wypełnia ją krótka rozmowa głosowa lub wideorozmowa. To najważniejszy krok redukujący dziwność. Głos (a potem obraz) dostarcza niewiarygodnie ważnych danych społecznych: tempa mówienia, śmiechu, intonacji, sposobu formułowania myśli na żywo. Oswaja z fizycznością drugiej osoby w sposób kontrolowany. Jak to zrobić bez presji? Nie rzucaj propozycji wideorozmowy ot tak. Najpierw, w trakcie swobodnej, dobrej wymiany tekstowej, gdy pojawi się temat, który naturalnie do tego prowadzi, możesz zasugerować: „Słuchaj, opowiadanie o tym przez czat to jak opisywanie filmu zdjęciami z zapałek. Może szybko przegadamy to przez telefon? Pięć minut, żeby nie tracić wątku?”. Albo, jeśli rozmawiacie o muzyce: „Właśnie włączyłem tę piosenkę, o której pisałeś. Masz ochotę na szybką wideorozmowę przy kawie jutro rano, żeby jej posłuchać i pogadać jak ludzie, a nie jak boty? Obiecuję, nie będę w pidżamie ;)”. Kluczowe jest tu sformułowanie: „szybko”, „przegadamy”, „żeby nie tracić wątku”, „przy kawie”. To sprawia, że nie jest to „randka online”, tylko praktyczne, naturalne ułatwienie w trwającej już rozmowie. To usuwa ogromną presję. Taka 15-20 minutowa rozmowa działa cuda. Po niej obie strony czują się o wiele bardziej komfortowo, bo wiedzą już, jak brzmią, jak się śmieją, czy jest między nimi naturalna wymiana zdań. Po takiej rozmowie, poczucie „dziwności” spotkania znika w 90%. Serwisy umożliwiające poznawanie nowych ludzi często mają tę funkcję wbudowaną – użyj jej jako narzędzia, a nie celu samego w sobie. Jeśli druga strona nie jest gotowa na wideorozmowę, zaproponuj rozmowę głosową. Jeśli odmówi i tego, to jest to ważna informacja, która może wskazywać na bardzo wysoką nieśmiałość, brak poważnych intencji lub po prostu dużą dysproporcję w gotowości do realnego kontaktu.
Krok trzeci: Konkretna, lekka i niskopresyjna propozycja spotkania. Gdy most emocjonalny jest zbudowany, a głos (i ewentualnie obraz) oswojony, ostatni krok jest formalnością. Teraz nie pytasz nieznajomego, czy chce się spotkać. Proponujesz kontynuację już istniejącej, dobrej interakcji w wygodnym dla obojga formacie. Sformułowanie jest wszystkim. Unikaj wielkich, otwartych pytań: „Może się kiedyś spotkamy?”. To pozostawia zbyt wiele niepewności. Zamiast tego, po kolejnej miłej wymianie zdań (np. po wideorozmowie), napisz coś w tym stylu: „Bardzo miło było w końcu usłyszeć głos i zobaczyć, że ten uśmiech z profilu nie kłamie :) Naprawdę świetnie się rozmawiało. A co powiesz na to, żeby przenieść tę rozmowę w real? Proponuję coś prostego i bez zobowiązań – kawę w tej nowej palarni w centrum w sobotę popołudniu. Godzinka, żeby sprawdzić, czy tak samo dobrze dogadujemy się, gdy kelner przeszkadza ;) Jak brzmi?”. Analiza tej propozycji: 1) Nawiązuje do pozytywnego, wspólnego doświadczenia („bardzo miło było…”), 2) Jest konkretna (kawa, konkretny rodzaj miejsca, ramy czasowe – „godzinka”), 3) Minimalizuje presję („coś prostego i bez zobowiązań”, „sprawdzić, czy tak samo dobrze”), 4) Jest lekka i zawiera żart („gdy kelner przeszkadza”), 5) Kończy się otwartym, ale skończonym pytaniem („Jak brzmi?”). To nie jest żadna magiczna formuła, ale takie ujęcie sprawia, że druga strona nie czuje się osaczona. Widzi jasny, prosty, bezpieczny i krótki plan. Jeśli osoba jest zainteresowana, ale ma konflikt terminowy, prawie na pewno zaproponuje inny. Jeśli odpowiada wymijająco („może kiedyś”, „jestem teraz bardzo zajęty”) bez alternatywy, otrzymałeś jasną, choć bolesną, odpowiedź. Wtedy możesz po prostu iść dalej bez dręczenia się. Jeśli spotkanie dojdzie do skutku, pamiętaj, że jego celem nie jest egzamin z tego, co było online, ale rozwinięcie tego w trzech wymiarach. Dzięki tym trzem krokom – zbudowaniu wspólnoty przez czat, oswajaniu przez głos i konkretnej, lekkiej propozycji – przejście z pisania do spotkania przestaje być dziwnym skokiem, a staje się naturalnym następnym rozdziałem w dialogu, który już trwa. To podejście odziera spotkanie z nadmiernej wagi, zamieniając je w zwykłe, ludzkie doświadczenie, na które zdecydowanie łatwiej się zdecydować.
Ciężko określić, czym w istocie jest miłość. Nie podobna w sposób jawny przytoczyć jednej, słusznej definicji. Nie każdy nawet wierzy w realność tego uczucia. Nie każdy może powiedzieć, że tego doświadczył. A jeśli już- niestety nie zawsze musi być to miłość szczęśliwa. Świat to swoista loteria. Dziś możesz twierdzić, że na pewno się już nie zakochasz, bo przecież to dla mięczaków, a jutro poznać osobę, która od pierwszego wejrzenia zachwieje całym Twoim życiem. Warto podchodzić do swoich emocji z dystansem i nie angażować się zbytnio (zwłaszcza na początku relacji, gdy jeszcze nie wiemy, dokąd zmierza), w to, co niepewne, by nie żałować potem, że przez to ucierpieliśmy. Z drugiej strony- nie zamykajmy swoich serc na miłość. To największy błąd ze wszystkich. Czymże jest bowiem życie bez przeżywania pięknych emocji? Szarą, zimną pustynią. To tak, jak z porami roku- jeśli żyjesz w klimacie, w którym jest tylko lato, albo tylko zima- masz już dość rutyny. Nic nadzwyczajnego nie sprawia, że życie nabiera barw. Natomiast jeśli lato przeplata się z zimą- niecierpliwie czekasz na słoneczne dni i je doceniasz. Nie nastawiaj się więc, że wszystko w życiu pójdzie gładko. Być może zostaniesz zraniony/a kilka razy, by umieć doceniać to, co kruche. By cieszyć się podwójnie, kiedy już trafisz na osobę, z którą uda Ci się stworzyć naprawdę dobry związek. Skąd mamy wiedzieć, że to właśnie ta osoba? Nic nie da Ci pewności, ale uważna obserwacja to już wiele, ponieważ na jej podstawie można wyciągać wnioski i określić z dużym prawdopodobieństwem, czy Twoja obecna relacja zmierza w stronę czegoś głębszego. Wątpić jest rzeczą ludzką. I równie ludzkie jest dążenie do rozwiania tych wątpliwości. Zaufanie to klucz do szczęśliwego związku, ale przecież nie możesz wierzyć drugiej osobie w ciemno. Piszę więc ten artykuł, by ukoić wszystkie strudzone wątpliwością serca. Oto pięć cech prawdziwej miłości. Nie myśl, że na sto procent powiedzą Ci, czy osoba, z którą jesteś, faktycznie czuje do Ciebie to, co Ty do niej, bo jak wiadomo, każdy jest różny i inaczej to okazuje. Jednak dla lwiej części tej społeczności pewne standardy zostają zachowane. Oto one:
Skupienie....
Jest to fakt nie do podważenia- zawsze koncentrujemy uwagę na tym, co dla nas istotne. Tak więc poszukaj u swojej drugiej połówki symptomów świadczących o tym, że jesteś sporym kawałkiem jej życia, że zajmujesz jej myśli, a jej czyny oscylują wokół dbania o wasze wspólne dobro. Każdy nieco inaczej będzie się zachowywał, kiedy już wpadnie w sidła miłości, nieco inaczej przejawiał zainteresowanie, ale elementem wspólnym jest właśnie to, że czujesz, że do Ciebie lgnie. Jeśli od razu po pobudce pisze do Ciebie słodkie smsy albo wiadomości na messenger- to jest to. Jeśli pyta, jak się czujesz, a jeżeli czujesz się źle- pragnie Cię pocieszyć- tak, możesz przypuszczać, że są w to zaangażowane głębsze uczucia. Jeśli chce wam zorganizować jakieś atrakcje, byście razem spędzili wolny czas, chce przedstawić Cię rodzinie, zaprasza na domówkę do swoich znajomych, nalega, byście razem wykonywali jej/jego lub Twoje hobby- to jawny znak, że bardzo wczuł się w relację z Tobą. Jeśli nieco zmienił swój imprezowy tryb życia, by więcej weekendów spędzić z Tobą na oglądaniu komedii romantycznych, aniżeli w klubie- znalazłaś najpewniej swojego jedynego. Jeśli ona zaczęła czytać książki, które Ty lubisz, a sama wcześniej za nimi nie przepadała- dla kogóż innego by to robiła, jeśli nie dla Ciebie? Wyjście z ram swojej rutyny to nie takie łatwe zadanie, jakby się mogło wydawać. Zmiana swojego życia tak, by miało podobny rytm do Twojego, zawsze wymaga sporej motywacji. Jeśli więc widzisz, że osoba, którą kochasz, dobrowolnie skupia się na Tobie i działa w takim kierunku, byście mieli więcej wspólnych tematów, więcej chwil spędzonych razem i więcej powodów, by się kochać- wiedz, że to jest relacja, której szukasz.
Swoboda...
Osoby, przy których czujemy się w pełni naturalnie i możemy być sobą, to na ogół takie osoby, z którymi mamy szczególnie głęboką i trawą więź. Nic bowiem tak nie męczy, jak stwarzanie pozorów. A przez zatrważająco dużą część swojej doby właśnie to robimy- udajemy nieco innych, niż jesteśmy naprawdę. Wychodzisz do pracy- zakładasz maskę pracownika. Wykonujesz określone zadania, dostosowujesz się do określonych ludzi i norm, działasz pod dyktando szefa. Idziesz na kolację z dalszą rodziną- zakładasz maskę szczęśliwego kuzyna/kuzynki. Starasz się nawiązać rozmowę, nawet jeśli temat średnio Cię interesuje, jesz nożem i widelcem, bo wypada. Wciągasz brzuch, powstrzymujesz się od opowiedzenia sprośnego żartu, być może nawet przeklinasz mniej. Słowem- ciągle sprawiasz jakieś wrażenie. I tylko przy naprawdę bliskich osobach otwierasz się całkowicie. Mówisz o tym, co Ci leży na sercu. Nie wstydzisz się emocji. Nie powstrzymujesz naturalnych odruchów. Wiesz bowiem, że ktoś kocha Cię za to, jaką osobą jesteś. I że nic co ludzkie, nie jest mu/jej obce. Jeśli więc Ty i obiekt Twej miłości czujecie się przy sobie swobodnie i bez skrępowania poruszacie nawet tematy "tabu", jeśli śmiejecie się nieraz z infantylnych rzeczy- jest to poważny znak świadczący o tym, że to prawdziwa miłość.
Akceptacja...
Oczywiście wszyscy mamy coś, co możemy w sobie poprawić, by być lepszą wersją samych siebie, co przełoży się na lepszy związek. I jest to naprawdę godne pochwały, jeśli dostrzegasz swoje wady, a ponadto wdrażasz odpowiednie kroki, by je zwalczać. Gdy Twój partner robi to samo- super. Jeśli jednak widzisz, że druga strona na siłę chce Cię w całości zmienić, bo niemal wszystko jej nie pasuje- miej się na baczności. Tak czy inaczej, nie będziesz przecież obracał swojego temperamentu o całe 180 stopni tylko po to, by dostosować się do tej osoby. Zbyt drastyczne zmiany mogą nie utrzymać się na długo, a ponadto kosztują nas mnóstwo wysiłku, więc jeśli jesteś flegmatykiem, a ta osoba mówi, że Twoje powolne tempo wykonywania czynności doprowadza ją do szału, możesz się starać i starać, ale cholerykiem raczej nagle nie zostaniesz. A jeśli już- sam będziesz się czuł nieswojo w "innej skórze" i mogą wyniknąć nieprzyjemności. Zrozumienie i pokochanie drugiej osoby taką, jaka jest, to prawdziwy skarb. Zadaj sobie pytanie- czy chciałbym żyć z nią w związku, jeśli całe życie będzie taka jak teraz? Jeśli odpowiadasz twierdząco- znakomicie. Jeśli natomiast łudzisz się, że coś w sobie zmieni, bo jej każesz po ślubie- możesz się rozczarować. Tak samo w sytuacji, gdy to ta osoba nieustannie przyczepia się o Twoje wady i żąda, byś się zmienił/a. Jeszcze gorzej, gdy sama nic od siebie nie daje i nie wykazuje żadnych starań, by pójść na kompromis, bo to przecież Ty masz być niczym elastyczna gumka recepturka. Tylko że nawet najbardziej rozciągliwa gumka w końcu pęknie, gdy przeginasz. Aby poprawić chociaż jedną swoją cechę, musisz włożyć w to swoją uwagę, energię i czas. Więc zmiana całego charakteru absolutnie nie wchodzi w grę. Jeśli kochacie siebie pomimo różnic i świadomości, że nie jesteście ideałami- to będzie udany związek. Jeśli natomiast stale się szarpiecie i wymagacie czegoś od siebie- może być ciężko. Warto również zaznaczyć, że istnieje szereg cech, które nie są ani wadami, ani zaletami. Na przykład, jeśli jesteś introwertykiem i wolisz spędzić wieczór w domu, czytając książkę, a Twoja dziewczyna na siłę wyciąga Cię na domówkę, bo woli bawić się wśród ludzi- nie można powiedzieć, że któreś z was ma lepsze preferencje, a któreś gorsze. Jeśli jedna strona myśli, że tylko ona ma rację, bo przecież jej postawa jest "naturalna", a Ty tylko wydziwiasz- mogą wynikać nieporozumienia. W sytuacji, gdy się nie zgadzacie- możesz ustąpić i zrobić jej tę przyjemność, ale zaznacz, że następnym razem Ty wybierasz, jak spędzacie czas wolny. Bo przecież nie chodzi o to, by jedna osoba dla drugiej nagle się kompletnie przestawiała, ale raczej o obustronny kompromis. I przede wszystkim- zrozumienie. Jeśli czujesz, że nie brak go w Twoim związku- gratulacje. To znak, że żywicie do siebie szczerą miłość.
Rozwój...
I przede wszystkim- prawdziwą miłość najlepiej poznać po tym, że nas rozwija. W przeciwieństwie do toksycznych związków, które ciągną ludzi w dół, związki zdrowe powodują obustronne wzrastanie. Spójrz na swoje życie w dłuższej skali czasu. Czy jesteś szczęśliwszy/a, niż wtedy, gdy nie byliście jeszcze razem? Czy czujesz, że Twoja pewność siebie wzrosła, że czujesz wewnętrzny spokój, którego kiedyś być może Ci brakowało, albo że realizujesz się zawodowo? Ktoś, kto nas naprawdę kocha, cieszy się naszymi sukcesami i nam kibicuje, bo wie, że im lepszą osobą się stajemy, tym szczęśliwsze jest życie. Tak więc uważaj na osoby, które podcinają Ci skrzydła. Na te, które mówią, że Twoja pasja jest głupia lub że nic nie daje. Na smutnych i zgorzkniałych, którzy zamiast pomóc Ci zajść dalej, blokują Ci drogę. Ktoś, kto jest w związku tylko dla realizacji własnych celów, jak na przykład potrzeba bezpieczeństwa, a nie z prawdziwej miłości, będzie chciał być lepszy, niż Ty. Wszystko po to, by mieć pewność, że nie odejdziesz. Być może nawet nic nie zrobi w tym kierunku, by samemu wspiąć się na wyżyny, a zechce sprawić, że Ty podupadniesz. Zrani Cię niemiłym słowem, będzie wyśmiewać, okazywać brak szacunku. A gdy z tego powodu poczujesz się źle- nazwie Cię słabeuszem, by jeszcze bardziej obniżyć Twoją pewność siebie. Oczywiście nie każdy nieszczerze kochający robi to w tak jawny sposób. Wiele osób nie zauważa, że druga połówka ciągnie je w dół, bo pada ofiarą manipulacji. Musisz więc zachowywać czujność i analizować to, czy związek Cię buduje, czy osłabia. Jeśli stajesz się lepszą osobą- możesz śmiało twierdzić, że to dobra relacja