Powiedzmy szczerze- statystyczna kobieta ma pewne szanse, by trafić w swoim życiu na nieuczciwego faceta. Najgorsze, co może taki delikwent zrobić, to kłamać w kwestii uczuć. Jeżeli bowiem kogoś naprawdę kochamy, a także mieliśmy wrażenie, że również nas kocha, cios z jego strony boli nas najbardziej. Zdarzają się mężczyźni, którzy zwodzą niczego nieświadome kobiety, by po prostu zaspokoić swoje najbardziej zwierzęce potrzeby. Potępiam takie zachowanie i uważam za absolutny brak honoru, a sam spaliłbym się ze wstydu, gdybym do tego stopnia zdziczał. Czasami boimy się angażować emocjonalnie w relację z drugą osobą, by potem uniknąć ewentualnego zranienia. Na szczęście nie wszyscy okazują się dupkami. I nawet jeśli dobrych mężczyzn jest tylko 10 czy 20 procent- nie zrażajcie się, nie zniechęcajcie. Można rozpoznać, czy facet faktycznie żywi do Ciebie jakieś uczucie. Nie mówię, że przytoczone przeze mnie niżej symptomy są w stu procentach trafne dla każdego, więc nie bierz ich jako pewnika. Ilu facetów, tyle zachowań. Z powodzeniem można jednak wyodrębnić pięć cech, które 90% z mężczyzn przejawia, kiedy kocha. Jako przedstawiciel brzydszej płci, trochę się na tym znam. Zapraszam do czytania.
Nikt z nas nie ma zajętych pełnych 24 godzin doby. Człowiek, któremu zależy, jest w stanie wyodrębnić choć chwilę czasu na to, co kocha. Albo raczej- dla osoby, którą kocha. Więc nie ważne, czy on jest korposzczurem, czy pracownikiem fizycznym, który po pracy od razu pada na łóżko- jeśli poruszyłaś jego skamieniałe serce, za wszelką cenę będzie chciał podtrzymać kontakt, chociaż przez 5 minut dziennie usłyszeć Twój głos. Oczywiście, jeśli już jesteście w związku, bo facet, który jeszcze nie został odpowiednio "uregulowany" umową słowną, będzie chciał stwarzać pozory, jakby nie chciał się wdawać w związek, żeby nie wyjść na desperata. Gdy coś mu wypadnie i będzie musiał odwołać wasze plany- przeprosi i przełoży je na inny termin, a nie usprawiedliwi się i to oleje. Gdy do niego zadzwonisz, ucieszy się i opowie Ci, jak mu minął dzień, a nie rzuci krótkie "nic ciekawego". No, chyba, że akurat jest czymś zajęty. Gdy już trzy weekendy z rzędu pił ze znajomymi, kolejny weekend będzie chciał spędzić z Tobą. Rozumiesz, o co mi chodzi- czujesz, że sam angażuje kontakt. Może częściej, może rzadziej, ale okazuje, że mu zależy.
Facet, który chce tylko uwieść kobietę, pragnie przede wszystkim wpierw jej zaimponować i sprawić, by ta czuła do niego pociąg. Najczęściej "Cassanova" taki efekt osiąga wprawną gadką. Długo opowiada jakieś historyjki, które ukazują go w pozytywnym świetle, bo oczywiście nie wypada wprost powiedzieć "Jestem taki męski, taki odważny, taki szalony, taki lubiany, taki bogaty, a przede wszystkim- taki skromny". Uwodzi komplementami, może nawet zasypuje pytaniami, ale kiedy mówisz- masz wrażenie, że on jest w innym świecie. Często łapiesz go na tym, że "nie pamięta" czegoś, co przed chwilą mu powiedziałaś. Powód jest prosty- nie obchodzisz go. Być może Twoje ciało owszem, ale nie ma ochoty tworzyć z Tobą jako osobą relacji. Zaś mężczyzna, który naprawdę Cię kocha, pozwoli Ci się wygadać. Wie, kiedy milczeć. Zapamiętuje, co usłyszał. Wczuwa się w rozmowę. Widać po nim, że go fascynujesz, zarówno jako umysł, jak i ciało. Jako duch i jako materia. Wyraźnie ma ochotę Cię odkrywać, poznać, zrozumieć. Takich mężczyzn szukaj.
Jeśli powiedziałaś mu, że nie lubisz, gdy tak często wychodzi do baru ze znajomymi, a po czasie zauważasz, że ilość wypadów na piwo się zmniejszyła- zwróć mu uwagę, że widzisz jego poprawę i go pochwal. Zasłużył. Wiedz, że jeśli nie wymuszasz na nim zmiany tak zwanym zrzędzeniem, albo co gorsza- szantażem emocjonalnym lub fochami- a on sam wykazuje chęć zmiany swej osoby na lepsze- najpewniej Cię kocha. Fakt, że pragnie być bliżej ideału, aby lepiej Ci się z nim żyło, dobitnie powinien Ci uświadomić, że mu zależy. Wspólne egzystowanie polega na kompromisach. Warto pracować nad swoimi wadami, aby było prostsze i przyjemniejsze dla obu stron. Skoro Twój luby nie tylko mówi, ale i robi coś, co świadczy o tym, że chce Ci dać lepszego siebie- wiedz, że idziesz dobrą drogą.
Ktoś, kto planuje z Tobą przyszłość i już uważa Cię za część swojego życia, co zrozumiałe, będzie chciał przedstawić Cię i się Tobą pochwalić nie tylko znajomym. Przede wszystkim zechce, by zaakceptowała Cię jego rodzina. Faceci to w większym lub mniejszym stopniu maminsynki. Swoją drogą, zachowajmy w tym umiar, panowie. Dlatego właśnie fakt, że opowiada o Tobie swojej mamie, jest bardzo wyraźnym znakiem, że mocno się zaangażował. Jeśli Cię jej przedstawił lub mówił, że chce to zrobić- jeszcze lepiej.
Przy kolegach z siłki udaje zimnego twardziela, a przy Tobie potrafi płakać na komediach romantycznych? Wspaniale. Skoro odsłonił Ci swoją wrażliwą stronę, coś, czego nie pozwala zobaczyć innym- czuje się przy Tobie swobodnie. Ściąga przy Tobie maskę noszoną w ciągu dnia, bo ma z Tobą tak wysoki poziom porozumienia, że nie boi się, że go wyśmiejesz za te wszystkie słabe strony. Im bardziej się odsłania, im luźniej i prawdziwiej zachowuje, tym większe szanse, że czuje z Tobą mocną więź. A nie jedynie pożąda Cię i chce zaciągnąć do łóżka.
Początek znajomości to moment, w którym emocje potrafią przysłonić rozsądek. Ekscytacja, ciekawość, nadzieja i naturalna chęć bliskości sprawiają, że łatwo przeoczyć sygnały ostrzegawcze. Po czterdziestce mamy jednak przewagę, której nie mieliśmy wcześniej — doświadczenie. To właśnie ono pozwala szybciej zauważyć zachowania, które mogą prowadzić do rozczarowania, bólu lub relacji, która od początku nie ma szans na zdrowy rozwój. Czerwone flagi nie są po to, by straszyć, lecz po to, by chronić. A ich ignorowanie na początku znajomości często kończy się powtarzaniem starych schematów, których tak bardzo chcemy uniknąć.
Jednym z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest brak spójności w zachowaniu. Osoba, która raz pisze z zaangażowaniem, a następnego dnia znika bez słowa, pokazuje nie tylko brak stabilności, ale także brak gotowości do relacji. Spójność jest fundamentem zaufania, a jej brak zawsze prowadzi do niepewności. Jeśli ktoś pojawia się i znika, jeśli jego ton rozmowy zmienia się jak pogoda, jeśli trudno przewidzieć, czy jutro będzie obecny, to nie jest kwestia „zajętości”, lecz sygnał, że nie traktuje znajomości poważnie. Po czterdziestce nie warto inwestować emocji w kogoś, kto nie potrafi być konsekwentny.
Kolejną czerwoną flagą jest unikanie odpowiedzi na proste pytania. Osoba, która nie chce powiedzieć, czym się zajmuje, jak wygląda jej codzienność, czy jest wolna emocjonalnie, czy ma za sobą zakończone relacje, często ukrywa coś, co prędzej czy później wyjdzie na jaw. Oczywiście każdy ma prawo do prywatności, ale unikanie podstawowych informacji nie jest ochroną prywatności — jest sygnałem, że intencje mogą być niejasne. W zdrowej relacji nie trzeba wyciągać prawdy siłą. Ludzie o dobrych zamiarach mówią o sobie naturalnie, bez lęku i bez kombinowania.
Czerwonym sygnałem jest także nadmierna idealizacja. Jeśli ktoś od pierwszych wiadomości pisze, że jesteś wyjątkowy, że nigdy nie spotkał kogoś takiego, że to przeznaczenie, że czuje „coś wielkiego”, zanim w ogóle Cię poznał, warto zachować ostrożność. Idealizacja nie jest oznaką silnych uczuć, lecz próbą szybkiego zbudowania emocjonalnej więzi, która ma przykryć brak realnej relacji. Po czterdziestce wiemy, że prawdziwe uczucia rozwijają się stopniowo. Jeśli ktoś próbuje przyspieszyć ten proces, to nie jest romantyzm — to manipulacja emocjonalna.
Jednym z najbardziej niebezpiecznych sygnałów jest brak szacunku do Twoich granic. Jeśli ktoś naciska na szybkie spotkanie, choć nie czujesz się gotowy, jeśli domaga się zdjęć, których nie chcesz wysyłać, jeśli próbuje przyspieszyć rozwój relacji w sposób, który wywołuje dyskomfort, to nie jest kwestia „temperamentu”. To sygnał, że Twoje potrzeby nie mają dla tej osoby znaczenia. Zdrowa relacja zaczyna się od szacunku, a brak szacunku na początku zawsze przeradza się w większe problemy później. Granice są po to, by chronić, a osoba, która je ignoruje, nie jest gotowa na partnerstwo.
Czerwoną flagą jest także nieumiejętność prowadzenia rozmowy w sposób naturalny. Jeśli ktoś odpowiada zdawkowo, jeśli nie zadaje pytań, jeśli nie wykazuje ciekawości, jeśli rozmowa jest jednostronna, to nie jest kwestia nieśmiałości. To sygnał, że druga osoba nie jest zaangażowana. W zdrowej relacji rozmowa płynie sama, a ciekawość jest naturalna. Jeśli jej brakuje, to znaczy, że brakuje także realnego zainteresowania. Po czterdziestce nie warto inwestować czasu w kogoś, kto nie potrafi okazać minimalnego wysiłku w komunikacji.
Jednym z najbardziej charakterystycznych sygnałów ostrzegawczych jest chaos emocjonalny. Osoba, która raz mówi, że chce relacji, a za chwilę twierdzi, że „nie wie”, osoba, która raz deklaruje gotowość, a potem mówi, że „nie jest pewna”, osoba, która raz pisze z zaangażowaniem, a potem zachowuje dystans, pokazuje, że nie jest stabilna emocjonalnie. Chaos na początku znajomości nigdy nie kończy się dobrze. Po czterdziestce stabilność jest jednym z najważniejszych elementów relacji, a jej brak jest sygnałem, którego nie wolno ignorować.
Czerwoną flagą jest także nadmierne skupienie na sobie. Jeśli ktoś mówi tylko o swoich problemach, swoich emocjach, swoich doświadczeniach, swoich potrzebach, a nie interesuje się Twoimi, to nie jest kwestia otwartości. To sygnał, że relacja będzie jednostronna. W zdrowym związku jest przestrzeń na dwie osoby, a nie tylko na jedną. Jeśli na początku znajomości czujesz, że jesteś jedynie słuchaczem, a nie partnerem w rozmowie, warto się zatrzymać. Po czterdziestce nie ma sensu wchodzić w relacje, które od początku są nierówne.
Jednym z najpoważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest brak gotowości do spotkania. Jeśli ktoś przez tygodnie unika rozmowy telefonicznej, wideorozmowy lub spotkania na żywo, jeśli ciągle ma wymówki, jeśli reaguje nerwowo na propozycję wyjścia na kawę, to nie jest kwestia nieśmiałości. To sygnał, że intencje są inne niż deklarowane. W świecie online wiele osób szuka emocji, uwagi lub chwilowego zainteresowania, ale nie relacji. Jeśli ktoś nie chce przejść z online do offline, to znaczy, że nie chce prawdziwego poznania.
Czerwoną flagą jest także brak odpowiedzialności za własne życie. Jeśli ktoś mówi, że „wszystko mu się wali”, że „nic mu nie wychodzi”, że „życie jest przeciwko niemu”, jeśli przedstawia siebie jako ofiarę losu, to nie jest szczerość. To sygnał, że relacja może stać się obciążeniem. Po czterdziestce szukamy partnera, a nie kogoś, kogo trzeba ratować. Odpowiedzialność za siebie jest jednym z najważniejszych elementów dojrzałej relacji, a jej brak jest sygnałem, którego nie wolno ignorować.
Najważniejszą czerwoną flagą jest jednak to, co czujesz. Intuicja po czterdziestce jest niezwykle precyzyjna, bo opiera się na doświadczeniu. Jeśli coś Cię niepokoi, jeśli czujesz, że coś jest nie tak, jeśli masz wrażenie, że druga osoba nie jest szczera, warto zaufać temu odczuciu. Intuicja nie jest irracjonalna — jest wynikiem lat doświadczeń, które nauczyły Cię rozpoznawać sygnały, nawet jeśli nie potrafisz ich nazwać.
Czerwone flagi nie są po to, by zniechęcać do miłości. Są po to, by chronić przed relacjami, które od początku nie mają szans na zdrowy rozwój. Po czterdziestce mamy możliwość tworzenia związków, które są świadome, stabilne i prawdziwe. A to zaczyna się od umiejętności zauważania sygnałów ostrzegawczych i od odwagi, by ich nie ignorować.
Samoakceptacja i wyrozumiałość dla samego siebie to klucze do dobrego samopoczucia, nawiązywania lepszych kontaktów z ludźmi i osiągnięcia sukcesów. Bez nich nie tylko nigdy nie będziemy zadowoleni z samych siebie, ale także z otaczającego nas świata i ludzi, którymi się otaczamy. Pokochanie siebie nie jest jednak łatwym zadaniem i tygodniowy kurs z internetu nie zaszczepi w Tobie pewności siebie.
Miłość do samego siebie a poczucie własnej wartości
Samoakceptacja jest nam potrzebna przede wszystkim po to, żeby żyć ze sobą w zgodzie. Jesteśmy kimś, kogo musimy nie tylko tolerować, ale i akceptować i przyczyna tego jest znacznie szersza niż samo „dobre czucie się ze sobą”. Problemy z postrzeganiem samego siebie mogą doprowadzić nasze zdrowie psychiczne do ruiny, powodować lub sprzyjać pojawieniu się depresji, a nawet ostatecznie spowodować całkowite zamknięcie się w sobie. Poczucie własnej wartości nadaje nam właśnie to, jak się postrzegamy, a jeśli nie zaakceptujemy swoich wad czy mankamentów, nigdy nie docenimy tego, jak naprawdę jesteśmy cenne i co możemy znaczyć dla innych.
Brak samoakceptacji utrudnia kontakty z innymi
Brak samoakceptacji jest destrukcyjny nawet dla naszej relacji z samym sobą, a co dopiero z osobami spoza. Nasi bliscy, znajomi z pracy czy ze szkoły odczują wyraźnie, że się nie akceptujemy, czy tego chcemy, czy nie. W ten sposób możemy się stać ofiarą, jeśli akurat osoba po drugiej stronie okaże się psychopatą czy manipulantem. To właśnie osoby z niskim poczuciem własnej wartości najczęściej pozostają w długich toksycznych związkach. Takim osobom trudno jest również zbudować zdrową relację, bo nie są w stanie uwierzyć, że komplementy, które ktoś im prawi, są szczere albo że ta konkretna, wspaniała osoba chciałaby z nimi być.
Miłość do siebie nie oznacza bezkrytyczności
Narcyzy kochają się bezgranicznie, prawda? Ale nie uważamy ich wcale za sympatycznych i dobrych znajomych, raczej za zimne i wyrachowane jednostki, które nie liczą się z dobrem innych. Żadna skrajność nie jest dobra, tak samo jest z pokochaniem siebie. Akceptacja swoich wad i ograniczeń nie oznacza, że od teraz nie będziemy nad sobą w ogóle pracować, ale to właśnie dzięki zaakceptowaniu zrozumiemy, czego tak naprawdę nie możemy w sobie zmienić, a co jak najbardziej da się poprawić. To pierwszy krok do stania się najlepszą wersją siebie, ale żeby to osiągnąć, musimy rozwijać się przez całe swoje życie na płaszczyznach, na których zależy Ci najbardziej.
Internet i narzucony kanon piękna
Problemy z samoakceptacją dziś wiążą się z jednym, bardzo potężnym i powszechnym medium: sieciami społecznościowymi. To na nich oglądamy codziennie idealnie zbudowane modelki, które żyją z pokazywania światu swojego ciała. One często nie zmagają się z problemami życia codziennego, nie brakuje im pieniędzy, mają miejsce do ćwiczeń i pomoc dietetyka. My możemy tylko o tym wszystkim pomarzyć. Nie jest jednak łatwo przekonać samego siebie, że nie powinnyśmy się przejmować. Wiele osób wpada w kompleksy, mimo że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w Internecie nie ma niczego prawdziwego, a te modelki często nie wyglądają w rzeczywistości tak, jak na zdjęciach.