Tak całkiem jeszcze niedawno powszechnie uważano flirtowanie w sieci za coś abstrakcyjnego, a w najlepszym wypadku za akt desperacji. Czasy się jednak zmieniły i coraz więcej osób przekonuje się do powyższego rozwiązania. Trudno w zasadzie się temu dziwić, gdyż brak czasu, pogoń za karierą i szereg innych tego typu zdarzeń mocno komplikuje nasze codzienne życie. Stąd też trudno się dziwić, że rozglądamy się za zupełnie nowymi rozwiązaniami i do nich należą choćby wzgardzone parę lat wcześniej portale randkowe. Jest to wbrew pozorom świetne narzędzie, które przyda się niejednej osobie bez względu na płeć, wiek czy też miejsce zamieszkania. Warto dodać, że nawet będąc osobą nieśmiałą czy też z innych względów ciężko nam inicjować kontakty z płcią przeciwną to poprzez portale randkowe jest to dużo łatwiejsze. Do wyboru mamy bezpłatne oraz te wymagające opłat portale. Sama konieczność ponoszenia opłat nie jest taka znów zła, ale musi za nią iść moderacja i bezpieczeństwo korzystających. Chcąc znacząco zwiększyć swoje szanse na poznanie kogoś, warto podać przy zakładaniu konta prawdziwe informacje o sobie. Jednocześnie autentyczna fotka niebędąca jednocześnie zdjęciem do paszportu wiele może zdziałać.
Pierwsza randka jest czymś, co niemal każdego stresuje i wywołuje przeróżne emocje z tym związane. Przed nowo zapoznaną osobą chcemy wypaść jak najlepiej. Jeżeli poznaliśmy kogoś przez portal randkowy, wówczas towarzyszy nieco mniej stresu związanego ze samą rozmową, ponieważ wirtualna rzeczywistość to świetna forma przedyskutowania wszystkiego, co dla nas trudne. Zdecydowanie łatwiej jest spotykać się z osobą, która tak samo, jak my ma podobny bagaż swoich przeżyć. Taka osoba doskonale zrozumie nasze obawy, jak również to, co czujemy, gdyż sama będzie potrzebować takiego wsparcia. Osoby, które nigdy wcześniej nie były w żadnym poważnym związku, bardzo chętnie korzystają z serwisów randkowych, ponieważ to najlepszy sposób na oswojenie się z wszelkimi trudnościami. Akceptacja siebie i swoich wad, jak również pokazanie zalet jest najważniejsze. Nie ma ludzi idealnych pod względem charakteru, ale można doskonale dopasować się poprzez lepsze poznanie osoby w wirtualnej rzeczywistości. Z portali randkowych korzystają ludzie w każdym wieku.
Mechanizm natychmiastowego odpowiadania na wiadomości w świecie platform do nawiązywania relacji wydaje się logiczny: pokazujemy zainteresowanie, jesteśmy uprzejmi, podtrzymujemy rozmowę. Jednak w subtelnej ekologii budowania atrakcyjności, zbyt szybki czas reakcji często przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Stwarza wrażenie, że nasze życie toczy się w trybie oczekiwania na powiadomienie, że nie mamy nic ważniejszego do roboty niż monitorowanie czatu, a nasza dostępność jest nieograniczona i – co gorsza – tania. To wrażenie nadmiernej dostępności może w sposób niezamierzony obniżyć postrzeganą wartość, ponieważ ludzka psychika instynktownie bardziej ceni to, co nie jest łatwo i natychmiast osiągalne. Natychmiastowe odpowiedzi niszczą również naturalny rytm rozmowy, który ma kluczowe znaczenie dla budowania napięcia i zainteresowania. Rozmowa przestaje być jak wymiana listów, w której każda strona ma czas na przemyślenie i wyczekanie, a staje się jak szybki ping-pong, który szybko się wyczerpuje, bo tematy są spożytkowane w ekspresowym tempie. Brak pauz nie daje przestrzeni na tę subtelną, ale ważną refleksję: „Co on/ona teraz robi?”, „Ciekawe, co odpowie?”. To właśnie te krótkie momenty oczekiwania podsycają ciekawość i zaangażowanie emocjonalne.
Dlaczego więc dajemy się wciągnąć w tę pułapkę? Powodów jest kilka: lęk przed utratą szansy („jeśli nie odpisywał w ciągu pięciu minut, pomyśli, że nie jestem zainteresowany”), głód walidacji (każda wiadomość jest małą dawką potwierdzenia atrakcyjności), a także zwyczajne uzależnienie od dopaminy, które serwują nam powiadomienia. Wchodzimy w błędne koło: im szybciej odpowiadamy, tym szybciej oczekujemy odpowiedzi, a gdy ta nie nadchodzi, pojawia się niepokój i pokusa wysłania kolejnej wiadomości. To generuje presję po obu stronach i odziera rozmowę z naturalności. Tymczasem, osoba z bogatym, wypełnionym życiem ma naturalne opóźnienia w odpowiedziach. Pracuje, spotyka się z przyjaciółmi, uprawia hobby, po prostu żyje offline. Jej odpowiedzi przychodzą, gdy ma na to czas i przestrzeń mentalną, a nie w trybie natychmiastowego odruchu. To właśnie ten rytm – od kilku godzin do nawet dnia – jest zdrowy i wiarygodny. Nie chodzi o to, by celowo grać i opóźniać odpowiedzi o trzy dni. Chodzi o to, by dostosować tempo odpowiedzi do realnego rytmu swojego dnia i traktować aplikację jako uzupełnienie życia, a nie jego centrum dowodzenia. Jeśli akurat jesteś wolny i chcesz odpowiedzieć od razu – możesz. Ale nie powinno to być regułą. Czasem warto celowo odłożyć telefon, nawet jeśli wiadomość przyszła i ją widzisz, by dokończyć to, co robiłeś, i odpisać z poczuciem spokoju i pełnej uwagi, a nie w pośpiechu.
Jak zatem wprowadzić w praktyce ten naturalny rytm? Przede wszystkim, wyłącz powiadomienia push z aplikacji randkowej. To radykalnie zmniejszy odruch sięgania po telefon. Sprawdzaj wiadomości o określonych, wybranych porach (np. wieczorem, lub w przerwie na lunch), tak jak sprawdzałbyś pocztę. To da ci kontrolę. Po drugie, świadomie zarządzaj długością i jakością odpowiedzi. Zamiast krótkiego, natychmiastowego „haha, śmieszne”, daj sobie czas na przemyślenie i napisanie czegoś, co wzbogaci rozmowę – odnieś się do czegoś z wcześniejszej wymiany, zadaj ciekawe pytanie. Odpowiedź wysłana po dwóch godzinach, ale będąca wartościową kontynuacją, jest o niebo lepsza niż natychmiastowy, byle jaki odzew. Po trzecie, obserwuj i dostosowuj się do tempa rozmówcy. Jeśli ktoś odpisał ci po dniu, nie odpowiadaj w ciągu minuty – to stworzy dziwną dysproporcję. Odczekaj rozsądny czas. To pokazuje, że szanujesz nie tylko swój rytm, ale też jego. Ostatecznie, chodzi o to, by twoja obecność na serwisie umożliwiającym poznawanie nowych ludzi była odbiciem ciebie jako osoby zrównoważonej, mającej życie poza ekranem. Kiedy przestaniesz reagować natychmiast, dasz sobie i drugiej stronie przestrzeń do oddychania i prawdziwego zaciekawienia. A to właśnie ta przestrzeń, ten naturalny, niespieszny rytm, jest tym, w którym rodzi się autentyczna więź, a nie jedynie kolejna szybka, powierzchowna wymiana zdań, która gaśnie tak szybko, jak się zaczęła.