portal randkowy smartpage.pl
Zdjęcie na portalu randkowym
Płeć: Kobieta Imię: Nie podano Wiek:58 Wzrost: 178 Sylwetka:Nie podano Dzieci: Nie podano Wykształcenie:Nie podano Województwo: Lubelskie Miasto: Bełżyce Styl:Nie podano Mieszkam:Nie podano Szukam tutaj:Nie podano Pierwsza randka:Nie podano Znak zodiaku:Nie podano

Nasz Portal Randkowy Czeka Na Opis Osoby na Portalu

Badania naukowe już dawno dowiodły, że osoby samotne są bardziej narażone na zapadanie na depresję. Wydawać by się mogło, że życie osób samotnych jest prostsze i mniej obciążone od życia rówieśników, którzy mają rodziny i całkiem inne problemy. Tymczasem praktyka pokazuje, że samotność prawie zawsze uniemożliwia szczęśliwe życie.


Czym jest depresja?
Depresja to bardzo groźna choroba, która objawia się przede wszystkim obniżonym nastrojem, płaczliwością, problemami ze snem i apetytem. Osoby dotknięte depresją nie mają w ogóle chęci do życia, tracą zainteresowanie rodziną, znajomymi oraz pasjami. To właśnie z powodu tej choroby osiągają niewiele, bo nie mogą znaleźć w sobie motywacji do działania. Na szczęście depresję można skutecznie leczyć z pomocą specjalistów i farmakologii.
Samotność-plaga dzisiejszych czasów

Problem samotności dotyka dzisiaj bardzo dużą część społeczeństwa. W tej grupie znajdują się nie tylko panny, kawalerowie czy wdowcy. Na samotność coraz częściej uskarżają się nastolatkowie oraz osoby posiadające małżonków oraz dzieci. Jak to się dzieje, że w tak nowoczesnych czasach, gdzie mamy tak wiele możliwości komunikacyjnych tak często bywamy samotni? Paradoksalnie rozwój nowoczesnych technologii staje się dzisiaj pułapką. Długie godziny spędzamy przed komputerem, konsolą czy smartfonem. Niby mamy w zasięgu ręki możliwość szybkiego kontaktu z innym, jednak coraz częściej są to kontakty powierzchowne i na odległość. Oduczyliśmy się spotkań na żywo, skupiamy się na pracy, dążeniu do sukcesu i zaczyna nam brakować czasu na zwykłe życie społeczne. Dawniej gdy potrzebowaliśmy pożyczyć sprzęt albo poradzić się szliśmy do sąsiada. Dzisiaj odpowiedzi na pytania znajdujemy w Internecie, a potrzebne przedmioty szybko kupujemy i nie potrzebujemy ich pożyczać.


Osoby samotne z wyboru
W dzisiejszych czasach rośnie także liczba osób samotnych z wyboru. W nowoczesnym języku nazywamy takich ludzi singlami. Mogą to być osoby w każdym wieku, które nie decydują się na bycie w związku, nie chcą też mieć dzieci. Zwykle ważniejsza jest dla nich praca, pasje czy podróże. W naszym społeczeństwie jest też wiele osób o nastawieniu introwertycznym, które nie szukają kontaktów na zewnątrz. Bardzo często pracują zdalnie a kontakty z innymi ograniczają do minimum. Okazuje się jednak, że życie w takim schemacie zwykle nie bywa szczęśliwe.


Dlaczego potrzebujemy innych ludzi do szczęścia?
Powiedzenie, które mówi o tym, że człowiek jest istotą społeczną jest jak najbardziej prawdziwe. Każdy z nas, chociaż w niewielkim stopniu potrzebuje innych ludzi. Sukcesy w pracy, pieniądze, podróże nie dają pełnej radości wtedy, gdy przeżywamy je samodzielnie. Każdy z nas potrzebuje wsparcia i poczucia bycia we wspólnocie. To właśnie dlatego długookresowa samotność często przemienia się w depresję. Teoretycznie, ktoś, kto jest sam jest wolny, ma wielkie możliwości i może robić co tylko zechce. W praktyce okazuje się często, że jednak nie może, bo brakuje mu chęci, motywacji i pewnej siły wewnętrznej, która pchała by go do przodu. Osoby samotne bardzo często dopada poczucie bezsensu. Gdy taki stan trwa, nie chce się działać, zdobywać nowych umiejętności bo człowiek wie, że nie ma dla kogo tego robić. Warto więc zawsze dbać o to, żeby w swoim otoczeniu mieć choćby bardzo wąskie grono bliskich osób. Troszczmy się o to, by być dla kogoś ważnym oraz samemu czuć się potrzebnym.

Wysoka wrażliwość może być przeszkodą do zbudowania zdrowego związku dla wielu osób. Dotyczy to zwłaszcza tych par, którym zależy na powolnym rozwijaniu związku i budowaniu intymności naturalnie, bez pośpiechu i bez stawiania sobie jakichkolwiek wymagań. Osoby wysoko wrażliwe potrzebują emocji i uczucia, a to na początku może przytłaczać. Jednak przy odrobinie cierpliwości uda nam się zbudować wspaniały związek.


Osoba wysoko wrażliwa jest inna
Jej potrzebę do bliskości można trochę porównać do relacji zawieranej między dzieckiem a rodzicem. Nie chodzi o to, że od razu potrzebuje kogoś, żeby się nią opiekować, ale zdecydowanie wymaga więcej uwagi i poświęcenia niż osoba o zwykłej wrażliwości. Wynika to głównie z tego, jak dana osoba reaguje na emocje i jak wiele emocji w niej samej jest. Budowanie z nią związku będzie wyraźnie inne, niż pewnie większość relacji, które do tej pory zawierałeś. Nie oznacza to jednak, że będzie ona trudniejsza, wręcz przeciwnie osoby wysoko wrażliwe to dobrzy partnerzy, trzeba tylko przejść przez pierwszy etap, który może być frustrujący i wymagać dużo cierpliwości.


Skłonność do wyrażania uczuć
Osoby wysoko wrażliwe czują więcej i są bardziej skłonne do tego, żeby te uczucia uzewnętrzniać. To jeden z powodów, przez które początkowy etap relacji z nimi może być niekomfortowy. Nie tylko szybciej się one do nas przywiązują, ale wyraźnie nam to pokazują. Są też skłonne wcześnie mówić o miłości i innych tego typu uczuciach. W pierwszym etapie, kiedy powoli się poznajemy, może to być dla nas po prostu uciążliwe. Jeśli sami nie jesteśmy wysoko wrażliwi, musimy przetrwać ten etap i przekonać samego siebie, że później będzie lepiej. Nie możemy jednocześnie wyrażać swoje frustracji i na potrzebę bliskości odpowiadać zimnem i zamknięciem się w sobie.


Spędzaj czas z tą osobą
Randki z osobami wysoko wrażliwymi przypominają trochę randki z introwertykami Z tą różnicą, że osoba wysoko wrażliwa chce być z Tobą, bo chodzi tu o bliskość. Częste wychodzenie na miasto może ją onieśmielać i w konsekwencji stresować. Im więcej rzeczy robicie sami, tym bardziej się do siebie przywiązujecie i tym bardziej naturalny staje się cały ten proces. Dzięki temu Ty będziesz czuć się mniej przytłoczony emocjami, które druga osoba będzie na Ciebie przekładać. Ważne jest jednak, żeby nie rezygnować z tego, co my lubimy robić na rzecz drugiej osoby. Jeśli chcesz od czasu do czasu wyjść gdzieś ze swoją drugą połówką, załatwcie to tak, żebyście obydwoje byli zadowoleni z takiej sytuacji.

W świecie fizycznych spotkań nasza selektywność ma naturalne ograniczenia – przestrzeń geograficzną, kręgi społeczne, czas i energię potrzebną na uczestnictwo w wydarzeniach. W świecie cyfrowym te ograniczenia znikają, a w zamian otrzymujemy iluzję nieskończonego wyboru. To właśnie ta iluzja stwarza psychologiczną przestrzeń dla zjawiska bycia zbyt selektywnym – stanu, w którym oczekiwania i lista wymagań wobec potencjalnego partnera rosną do rozmiarów, które uniemożliwiają jakikolwiek realny związek, prowadząc do chronicznej samotności i frustracji. Na pierwszy rzut oka wysoka selektywność wydaje się racjonalna i zdrowa, szczególnie w dojrzałym wieku, gdy wiemy, czego chcemy. Stajemy się „koneserami” zamiast „konsumentami”. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta selekcja przestaje służyć ochronie naszych wartości, a staje się mechanizmem obronnym lub formą perfekcjonizmu, który traktuje ludzi jak produkty w katalogu, które muszą spełnić wszystkie punkty specyfikacji technicznej, by w ogóle zasłużyć na test drive. Platformy do nawiązywania relacji, z ich możliwością filtrowania według wzrostu, wykształcenia, znaku zodiaku, stosunku do dzieci i ulubionego gatunku muzyki, są idealną wylęgarnią dla tej patologicznej selektywności. Algorytm zachęca nas do myślenia, że gdzieś tam jest idealne dopasowanie, osoba, która nie tylko będzie miała wspólne z nami wartości i cele, ale też idealnie wpisze się w naszą listę „must have”. To prowadzi do mentalności „następny będzie lepszy”, gdzie każdy, nawet obiecujący profil, jest odrzucany z powodu jednej, drobnej niezgodności – bo ma niewłaściwy rodzaj psa, nie lubi tego samego serialu lub na zdjęciu ma uśmiech, który nam nie pasuje. Ta hiper-selektywność jest często maską dla głębszych lęków: przed bliskością, przed ponownym zranieniem, przed kompromisem, który jest nieodłączną częścią każdej autentycznej relacji, a nawet przed sukcesem, który mógłby naruszyć naszą tożsamość „wiecznego poszukiwacza”.

Psychologiczne pułapki wysokich oczekiwań opierają się na kilku kluczowych iluzjach, które serwuje nam cyfrowe środowisko. Pierwszą jest iluzja transparentności i kompletności. Profil na portalu randkowym to z konieczności uproszczenie osoby. To zestaw starannie wyselekcjonowanych fotografii i skrótowych informacji. Kiedy odrzucamy kogoś na podstawie tego profilu, jesteśmy przekonani, że odrzucamy całą osobę, podczas gdy w rzeczywistości odrzucamy jedynie jej cyfrowy prospectus. Brakuje w nim wszystkich najważniejszych cech, które tworzą chemię i więź: energii, sposobu bycia, tonu głosu, poczucia humoru w niekontrolowanej chwili, dotyku, sposobu reakcji na stres. Hiper-selektywność każe nam wierzyć, że możemy przewidzieć te cechy na podstawie listy zainteresowań i jakości zdjęć. To jak odrzucenie książki po okładce, z przekonaniem, że przeczytaliśmy już całą treść. Druga iluzja to przekonanie o symetrii. Zakładamy, że nasza własna lista wymagań jest obiektywna i sprawiedliwa, a my sami spełniamy równie wygórowane kryteria po drugiej stronie. Często bywa tak, że poszukujemy osoby „niezwykłej”, podczas gdy prowadzimy bardzo zwyczajne życie. To nie musi być problem, o ile akceptujemy podobną „zwyczajność” u innych. Jednak pułapka wysokich oczekiwań często idzie w parze z niespójnością: oczekujemy od partnera więcej, niż jesteśmy w stanie zaoferować sami, co jest receptą na ciągłe rozczarowanie. Trzecia, najgroźniejsza iluzja, to utożsamienie związku z projektem samorealizacji. W dojrzałym wieku, szczególnie po nieudanych relacjach, może pojawić się pokusa, by traktować nowego partnera jako osobę, która ma „dopełnić” nasze życie, wynieść je na wyższy poziom, zrekompensować wszystkie wcześniejsze braki. Oczekujemy, że partner będzie naszym najlepszym przyjacielem, kochankiem, terapeutą, partnerem biznesowym, towarzyszem podróży i motywatorem w jednej osobie. Taki zestaw oczekiwań jest obciążeniem niemożliwym do uniesienia dla żadnego człowieka. Prowadzi to do sytuacji, w której każdy realny kandydat jest odrzucany, ponieważ żaden pojedynczy człowiek nie jest w stanie spełnić roli całego „zespołu wsparcia”. To sprawia, że serwisy umożliwiające poznawanie nowych ludzi stają się polem nieustannego rozczarowania, ponieważ żaden profil nie obiecuje tak wielowymiarowej doskonałości.

Skutki bycia zbyt selektywnym są głęboko destrukcyjne dla dobrostanu psychicznego. Przede wszystkim prowadzą do paraliżu decyzyjnego i wypalenia emocjonalnego. Przekładanie setek profili, ocenianie, porównywanie, staje się wyczerpującą pracą na pełen etat, która nie przynosi rezultatów. Każde odrzucenie (nawet inicjowane przez nas) zużywa odrobinę energii i nadziei. Pojawia się chroniczne uczucie, że „nikt nie jest wystarczająco dobry”, co bardzo szybko przeradza się w pytanie: „A może to ze mną jest coś nie tak, skoro nie mogę nikogo znaleźć?”. To z kolei uderza w poczucie własnej wartości, tworząc błędne koło: niska samoocena zwiększa wymagania („muszę znaleźć kogoś naprawdę wyjątkowego, żeby udowodnić, że sam jestem wartościowy”), a niemożność spełnienia tych wymagań jeszcze bardziej ją obniża. Ponadto, nadmierna selektywność znieczula nas na autentyczną ludzką różnorodność. Przyzwyczajamy się do oceniania na podstawie pudełek do zaznaczenia i tracemy zdolność do dostrzegania „chemii” czy „iskry”, która często rodzi się z rzeczy nieprzewidywalnych i niewymiernych – z dziwactwa, które nie zmieściło się w opisie, z nieoczekiwanej wrażliwości, która wychodzi dopiero w rozmowie. W realnym życiu moglibyśmy się zakochać w osobie, która nie spełnia ani jednego z naszych „kryteriów na papierze”, ponieważ zakochujemy się w energii i obecności drugiego człowieka, a nie w jego profilu. Online, nie dajemy sobie szansy na takie odkrycie. Najsmutniejszym skutkiem jest jednak samotność z wyboru, która z czasem przestaje być wyborem, a staje się więzieniem zbudowanym z własnych, nierealistycznych oczekiwań. Osoba taka może spędzać lata na przeglądaniu aplikacji randkowych, odbywać pojedyncze, rozczarowujące randki i utwierdzać się w przekonaniu, że „nie ma nikogo dla mnie”, podczas gdy w rzeczywistości to nie świat jest pusty, ale jej filtr jest tak gęsty, że nie przepuszcza żadnego rzeczywistego, niedoskonałego, a przez to prawdziwego człowieka.

Czy istnieje wyjście z tej pułapki? Tak, ale wymaga ono radykalnego przewartościowania podejścia. Nie chodzi o to, by przestać być selektywnym i zgadzać się na wszystko, lecz by przenieść punkt ciężkości z selekcji profilu na selekcję doświadczenia. Zamiast spędzać godziny na ocenianiu zdjęć i opisów, warto przyjąć strategię kontrolowanej otwartości. Może to oznaczać ustalenie sobie zasady: „raz w tygodniu wybieram jeden profil, który nie do końca spełnia moje wszystkie kryteria, ale coś mnie w nim intryguje, i piszę do tej osoby”. Celem nie jest od razu znalezienie miłości życia, ale poszerzenie własnego doświadczenia i nawiązanie kontaktu z prawdziwym człowiekiem. Kluczowe jest też wyróżnienie kryteriów niepodważalnych od tych negocjowalnych. Niepodważalne to kwestie fundamentalnych wartości, takich jak uczciwość, szacunek, podejście do rodziny czy podobny stosunek do przyszłości. Negocjowalne to wszystkie preferencje dotyczące stylu życia, hobby, wyglądu fizycznego. Osoba, która nie lubi górskich wędrówek, może być fantastycznym towarzyszem na inne przygody; ktoś bez wyższego wykształcenia może być mądrzejszy życiowo od wielu profesorów. Konieczne jest także świadome ograniczenie czasu spędzanego na przeglądaniu. Randkowanie online nie powinno być główną aktywnością życiową, a jedynie jego uzupełnieniem. Inwestycja w realne życie, hobby, przyjaźnie i rozwój osobisty sprawia, że przestajemy patrzeć na partnera jako na źródło spełnienia, a zaczynamy widzieć w nim kogoś, z kim możemy dzielić już i tak satysfakcjonujące życie. To radykalnie obniża presję i oczekiwania. Ostatecznie, wyjście z pułapki hiper-selektywności wymaga odważnego przyznania, że poszukiwanie idealnego dopasowania to często ucieczka przed prawdziwą bliskością, która z natury jest niewygodna, wymagająca kompromisu i budowana z niedoskonałych materiałów. Prawdziwa, dojrzała relacja nie zaczyna się od znalezienia osoby, która spełnia wszystkie punkty na liście, ale od spotkania z kimś, kto – pomimo różnic i niedopasowań – wzbudza w nas chęć, by te różnice wspólnie przekroczyć i budować coś nowego, czego nie dało się przewidzieć w żadnym, nawet najbardziej rozbudowanym filtrze wyszukiwania.