Kochanek doskonały potrafi spowodować, że jego partnerka wzniesie się na wyżyny przyjemności. Który z panów nie chciałby nim być. Wbrew obiegowym opiniom, nie trzeba mieć idealnie zbudowanego ciała, mięśni czy odpowiedniego sprzętu. Najważniejsza jest wiedza o ars amandi czyli sztuce kochania. Nie wystarczy wyuczenie się odpowiednik technik seksualnych, by zaspokoić partnerkę. By stać się kochankiem doskonałym należy posiąść głębszą wiedzę na temat seksu i wszystkiego co się z nim wiąże. Gdy zdobędzie się wiedzę, niezbędna jest jeszcze praktyka. Dopiero połączenie wiedzy i doświadczenia może uczynić z mężczyzny idealnego kochanka. Nie będzie to łatwe zadanie. W dążeniu do doskonałości, do tego, by seks był fantastyczny, przydatna będzie wytrwałość i zapał. Każdy mężczyzna powinien uświadomić sobie kilka podstawowych zasad. Powinien mieć świadomość seksualności własnej oraz partnerki. Należy pokazać kobiecie, że to ona jest najważniejsza. Mężczyzna musi zrozumieć nie tylko fizyczne, ale również emocjonalne potrzeby kobiety. Udany seks to nie tylko branie, ale przede wszystkim dawanie. Kobieta nie zawsze idzie do łóżka, by rozładować swoje napięcie seksualne.
Równie ważne jest dla niej bezpieczeństwo, czułość czy bliskość. By rozpalić kobietę, najpierw trzeba rozpalić jej zmysły. Można to uczynić poprzez słowa, które mają podniecać, a nie rozmieszać, dlatego należy wykorzystać wyobraźnię i być kreatywnym. Mężczyźni często zapominają w intymnych sytuacjach o komplementach i czułych słówkach, a to one mogą spowodować, że gra wstępna stanie się dla niej bardzo podniecająca. Dzięki komplementom panie zapominają o swoich kompleksach, przez co są bardziej otwarte na doznania. Wprawny kochanek powinien zadbać o atmosferę, każda kobieta chciałaby poczuć odrobinę komfortu podczas zbliżenia. W żadnym wypadku nie można pozwolić, by ktoś lub coś przeszkodziło w intymnej sytuacji. Prawdziwy mężczyzna nie zapomina o grze wstępnej. To ona rozbudza partnerkę, przygotowując ją do seksu. Jakość gry wstępnej przekłada się na całe zbliżenie i satysfakcję kobiety. Wspaniałym wstępem do pieszczot jest masaż erotyczny, który pozwala rozluźnić się kobiecie. Warto posiąść także zdolności manualne. Niezbędna do tego jest znajomość mapy kobiecego ciała. Poprzez palce można również dać kobiecie rozkosz, czasem nawet większą i mocniejszą niż sam stosunek. Jednak należy robić to umiejętnie, inaczej nie sprawi to kobiecie przyjemności. Nie wolno za każdym razem powtarzać tych samych pieszczot, w tej samej kolejności. Wywoła to rutynę, a sam seks przestanie być ciekawy i satysfakcjonujący. W tym wypadku również należy posłużyć się wyobraźnią. Kobieta nie musi zawsze osiągać nieziemski orgazm, by seks był dla niej przyjemny. Choć niewątpliwie szczytowanie kobiety lub jej wielokrotny orgazm zdecydowanie stawia mężczyznę w lepszym świetle. Nie zawsze penetracja jest najważniejsza dla kobiety. Bardzo często ważniejsze są wszelkiego rodzaju pieszczoty całego ciała i dotyk, to one mogą zdziałać o wiele więcej. Nigdy nie należy się śpieszyć, by dać kobiecie orgazm, lepiej jest dawkować przyjemność i tym samym przedłużać rozkosz. Nie warto również za każdym razem potwierdzać swojej wytrzymałości. Partnerka może być w końcu zmęczona. Choć długość stosunku ma zasadnicze znaczenie i wpływ na zadowolenie kobiety, to jednak, gdy za każdym razem seks zamienia się w maraton, kobieta padnie z wyczerpania. Po udanym stosunku mężczyzna nie może odwracać się od partnerki i nie okazywać jej czułości. W przeciwnym wypadku może ona unikać kolejnych zbliżeń. Po wcieleniu powyższych rad w życie, mężczyzna może być pewien, że w oczach partnerki stanie się kochankiem doskonałym, a seks z nim będzie wspaniałym przeżyciem dla każdej kobiety.
Początek znajomości to moment, w którym emocje potrafią przysłonić rozsądek. Ekscytacja, ciekawość, nadzieja i naturalna chęć bliskości sprawiają, że łatwo przeoczyć sygnały ostrzegawcze. Po czterdziestce mamy jednak przewagę, której nie mieliśmy wcześniej — doświadczenie. To właśnie ono pozwala szybciej zauważyć zachowania, które mogą prowadzić do rozczarowania, bólu lub relacji, która od początku nie ma szans na zdrowy rozwój. Czerwone flagi nie są po to, by straszyć, lecz po to, by chronić. A ich ignorowanie na początku znajomości często kończy się powtarzaniem starych schematów, których tak bardzo chcemy uniknąć.
Jednym z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest brak spójności w zachowaniu. Osoba, która raz pisze z zaangażowaniem, a następnego dnia znika bez słowa, pokazuje nie tylko brak stabilności, ale także brak gotowości do relacji. Spójność jest fundamentem zaufania, a jej brak zawsze prowadzi do niepewności. Jeśli ktoś pojawia się i znika, jeśli jego ton rozmowy zmienia się jak pogoda, jeśli trudno przewidzieć, czy jutro będzie obecny, to nie jest kwestia „zajętości”, lecz sygnał, że nie traktuje znajomości poważnie. Po czterdziestce nie warto inwestować emocji w kogoś, kto nie potrafi być konsekwentny.
Kolejną czerwoną flagą jest unikanie odpowiedzi na proste pytania. Osoba, która nie chce powiedzieć, czym się zajmuje, jak wygląda jej codzienność, czy jest wolna emocjonalnie, czy ma za sobą zakończone relacje, często ukrywa coś, co prędzej czy później wyjdzie na jaw. Oczywiście każdy ma prawo do prywatności, ale unikanie podstawowych informacji nie jest ochroną prywatności — jest sygnałem, że intencje mogą być niejasne. W zdrowej relacji nie trzeba wyciągać prawdy siłą. Ludzie o dobrych zamiarach mówią o sobie naturalnie, bez lęku i bez kombinowania.
Czerwonym sygnałem jest także nadmierna idealizacja. Jeśli ktoś od pierwszych wiadomości pisze, że jesteś wyjątkowy, że nigdy nie spotkał kogoś takiego, że to przeznaczenie, że czuje „coś wielkiego”, zanim w ogóle Cię poznał, warto zachować ostrożność. Idealizacja nie jest oznaką silnych uczuć, lecz próbą szybkiego zbudowania emocjonalnej więzi, która ma przykryć brak realnej relacji. Po czterdziestce wiemy, że prawdziwe uczucia rozwijają się stopniowo. Jeśli ktoś próbuje przyspieszyć ten proces, to nie jest romantyzm — to manipulacja emocjonalna.
Jednym z najbardziej niebezpiecznych sygnałów jest brak szacunku do Twoich granic. Jeśli ktoś naciska na szybkie spotkanie, choć nie czujesz się gotowy, jeśli domaga się zdjęć, których nie chcesz wysyłać, jeśli próbuje przyspieszyć rozwój relacji w sposób, który wywołuje dyskomfort, to nie jest kwestia „temperamentu”. To sygnał, że Twoje potrzeby nie mają dla tej osoby znaczenia. Zdrowa relacja zaczyna się od szacunku, a brak szacunku na początku zawsze przeradza się w większe problemy później. Granice są po to, by chronić, a osoba, która je ignoruje, nie jest gotowa na partnerstwo.
Czerwoną flagą jest także nieumiejętność prowadzenia rozmowy w sposób naturalny. Jeśli ktoś odpowiada zdawkowo, jeśli nie zadaje pytań, jeśli nie wykazuje ciekawości, jeśli rozmowa jest jednostronna, to nie jest kwestia nieśmiałości. To sygnał, że druga osoba nie jest zaangażowana. W zdrowej relacji rozmowa płynie sama, a ciekawość jest naturalna. Jeśli jej brakuje, to znaczy, że brakuje także realnego zainteresowania. Po czterdziestce nie warto inwestować czasu w kogoś, kto nie potrafi okazać minimalnego wysiłku w komunikacji.
Jednym z najbardziej charakterystycznych sygnałów ostrzegawczych jest chaos emocjonalny. Osoba, która raz mówi, że chce relacji, a za chwilę twierdzi, że „nie wie”, osoba, która raz deklaruje gotowość, a potem mówi, że „nie jest pewna”, osoba, która raz pisze z zaangażowaniem, a potem zachowuje dystans, pokazuje, że nie jest stabilna emocjonalnie. Chaos na początku znajomości nigdy nie kończy się dobrze. Po czterdziestce stabilność jest jednym z najważniejszych elementów relacji, a jej brak jest sygnałem, którego nie wolno ignorować.
Czerwoną flagą jest także nadmierne skupienie na sobie. Jeśli ktoś mówi tylko o swoich problemach, swoich emocjach, swoich doświadczeniach, swoich potrzebach, a nie interesuje się Twoimi, to nie jest kwestia otwartości. To sygnał, że relacja będzie jednostronna. W zdrowym związku jest przestrzeń na dwie osoby, a nie tylko na jedną. Jeśli na początku znajomości czujesz, że jesteś jedynie słuchaczem, a nie partnerem w rozmowie, warto się zatrzymać. Po czterdziestce nie ma sensu wchodzić w relacje, które od początku są nierówne.
Jednym z najpoważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest brak gotowości do spotkania. Jeśli ktoś przez tygodnie unika rozmowy telefonicznej, wideorozmowy lub spotkania na żywo, jeśli ciągle ma wymówki, jeśli reaguje nerwowo na propozycję wyjścia na kawę, to nie jest kwestia nieśmiałości. To sygnał, że intencje są inne niż deklarowane. W świecie online wiele osób szuka emocji, uwagi lub chwilowego zainteresowania, ale nie relacji. Jeśli ktoś nie chce przejść z online do offline, to znaczy, że nie chce prawdziwego poznania.
Czerwoną flagą jest także brak odpowiedzialności za własne życie. Jeśli ktoś mówi, że „wszystko mu się wali”, że „nic mu nie wychodzi”, że „życie jest przeciwko niemu”, jeśli przedstawia siebie jako ofiarę losu, to nie jest szczerość. To sygnał, że relacja może stać się obciążeniem. Po czterdziestce szukamy partnera, a nie kogoś, kogo trzeba ratować. Odpowiedzialność za siebie jest jednym z najważniejszych elementów dojrzałej relacji, a jej brak jest sygnałem, którego nie wolno ignorować.
Najważniejszą czerwoną flagą jest jednak to, co czujesz. Intuicja po czterdziestce jest niezwykle precyzyjna, bo opiera się na doświadczeniu. Jeśli coś Cię niepokoi, jeśli czujesz, że coś jest nie tak, jeśli masz wrażenie, że druga osoba nie jest szczera, warto zaufać temu odczuciu. Intuicja nie jest irracjonalna — jest wynikiem lat doświadczeń, które nauczyły Cię rozpoznawać sygnały, nawet jeśli nie potrafisz ich nazwać.
Czerwone flagi nie są po to, by zniechęcać do miłości. Są po to, by chronić przed relacjami, które od początku nie mają szans na zdrowy rozwój. Po czterdziestce mamy możliwość tworzenia związków, które są świadome, stabilne i prawdziwe. A to zaczyna się od umiejętności zauważania sygnałów ostrzegawczych i od odwagi, by ich nie ignorować.
Panie korzystają z wielu kosmetyków, kremy pod oczy, na noc, na dzień, pudry i wiele, wiele innych. Coraz częściej można także zobaczyć w telewizji reklamy kosmetyków dla mężczyzn. Nie chodzi tu o żele pod prysznic, kremy do golenia czy perfumy, a o roll on-y pod oczy, kremy przeciwzmarszczkowe czy nawet ujędrniające.
Jacy mężczyźni podobają się kobietom
Dzisiejsze kobiety wymagają od swoich partnerów znacznie więcej niż codzienny prysznic i golenie twarzy. Panie często chcą aby ich mężczyzna zadbał o swą urodę w podobny sposób jak one same. Przestaje być już modna owłosiona klata i zarośnięta twarz. Obecnie podobają się panowie z wręcz damską urodą. Wydepilowane całe ciało, wyregulowane brwi to tylko początek zabiegów przez jakie muszą przechodzić panowie chcący zdobyć serce swych wybranek. Zatem Panowie, depilacja ciała to teraz wymóg! Dla mniej odważnych można polecić fotoepilacji, lub depilacje laserową - zabiegi bezbolesne.
Męski mężczyzna
Na szczęście nie zawsze mężczyzna musi być ładny. Przystojni i męscy panowie wciąż nie maja problemów ze znalezieniem partnerki. Gusta pań są podzielone, część uważa że facet to musi być facet i ogolone ciało oraz gładka skóra powinna być zarezerwowana dla kobiet.
Nie ważne jest na jakiego faceta panuje moda, ważne jest jednak, aby mężczyzna korzystający z wielu kosmetyków, robił to sam, nie z przymusu. Kobiety nie powinny zmuszać mężczyzn do zabiegów tylko dlatego, że one same przechodzą przez to wszystko. Mężczyźni spełnią wymagania swych kobiet, jednak może to być źródłem wielu frustracji i przełoży się na negatywne relacje w związku. Dlatego panowie dbajcie o urodę jeśli czujecie taką potrzebę, nie róbcie tego pod przymusem.