portal randkowy smartpage.pl
Zdjęcie na portalu randkowym
Zdjęcie na portalu randkowym
Płeć: Mężczyzna Imię: Nie podano Wiek:33 Wzrost: 193 Sylwetka:Nie podano Dzieci: Nie podano Wykształcenie:Nie podano Województwo: Pomorskie Miasto: Gdańsk Styl:Nie podano Mieszkam:Nie podano Szukam tutaj:Nie podano Pierwsza randka:Nie podano Znak zodiaku:Nie podano

Mam 33 lata. Lubię słuchać muzykę, oglądać filmy i grać w gry. Wolę iść pospacerować niż siedzieć w domu. Szukam kobiety z którą będę mógł pożartować i się pośmiać, ale także porozmawiać.

cierpliwy dowcipny głuptasek kochający miły nieśmiały punktualny rodzinny towarzyski żądny przygód

basen coś ciekawego filmik u Ciebie filmik w domu jakiś koncert koleżeńska kolacyjka koleżeńskie kino krążenie po mieście piknik piwkowanie przygoda(bez podtekstu) randka spacer wyprawa rowerowa zakupy

Nie od dzisiaj wiadomo, że optymistom żyje się dużo łatwiej. Nasze codzienne życie obfituje w problemy, niedogodności i przeszkody. Często może nam się mylnie wydawać, że to właśnie my mamy najgorzej a wszyscy inni mają łatwiej i żyją sobie szczęśliwie. W praktyce tak nie jest, bo codzienność bywa podobnie uciążliwa dla wszystkich. Postawa optymistyczna jest jednocześnie tą najbardziej godną polecenia. Od tego jak podchodzimy do problemów zależy jakie osiągniemy efekty. Załóżmy, że dana osoba od dłuższego czasu ma bóle brzucha. Pesymista będzie cierpiał w samotności i niczego nie zrobi bo uważa, że lekarze są do niczego, nic nie poradzą na jego dolegliwość i tylko straci czas. Taka osoba będzie więc nadal męczyć się z nierozwiązanym problemem a jego frustracja będzie narastać. Z kolei optymista jak najszybciej pójdzie po poradę bo wie, że problemy trzeba rozwiązywać i wierzy w pomyślny finał. Lekarz widząc pozytywnie nastawionego pacjenta z pewnością będzie bardziej skłonny mu pomóc i bardzo możliwe, że problem rozwiążę jedna wizyta w aptece. Tak jest ze wszystkimi innymi sprawami. Gdy spotykają nas problemy nie możemy się załamywać bo to nam nic nie daje. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie czegoś rozwiązać działamy w myśl zasady "rób tyle ile możesz". Ważne jest żeby w ogóle działać i wierzyć w to, że będzie lepiej.

Byłaś na wakacjach swoich marzeń. Poznałaś na nich faceta swoich marzeń. Wszystko brzmi jak totalne marzenia no oprócz.... tych tysięcy kilometrów które was dzielą. Zanim zdecydujesz się wejść w związek na odległość, pozwól przedstawić ci kilka zimnych faktów, która powinnaś wiedzieć.

Twoja najlepsza koleżanka - samotność

No tak, wszystkie twoje kumpele spędzają ten weekend ze swoimi partnerami. Basia pojechała łowić ryby z Robertem chociaż ich nie znosi, a za to Iwonkę wziął Paweł na romantyczny wypad w góry. Do kogo by tu jeszcze zadzwonić... Marzenka? Nie, je obiad u rodziny Tomka... Może Ola? Biedaczynka się rozchorowała i postanowiła siedzieć z Sebastianem i oglądać Netflixa cały weekend. A ty co robisz? Kolejny samotny wypad na zakupy, czy może do klubu? Ale pamiętaj, nie tańcz z nikim tam poznanym, po przecież zobowiązałaś się do wierności swojemu kochanie zza granicy...

Kiedy to ja ostatnio uprawiałam seks?

To pytanie będziesz zadawać sobie bardzo często. I odpowiedź na to będzie zawsze taka sama. Za dawno temu. No ale co poradzisz, faceta w samolot możesz co najwyżej wsadzić.

Przytulasy - nie dla ciebie

Stresujący dzień w pracy, jednak twoje bubu nie ma przy sobie telefonu i nie może odebrać? Spokojnie, nikt też cię nie przytuli, ani nie nakarmi. No chyba, że masz jakieś zwierzątka domowe, które mogą ci to zastąpić

Ryzyk fizyk ale może się to opłacić

Powiem ci to prosto szczerze. Związki na odległość są wyjątkowo okrutnie okropne. Jeśli jednak znalazłaś tego kogoś, kto sprawia, że czujesz się lepiej, a starość nie wydaje ci się taka straszna - zainwestuj w to troche czasu. Może się to okazać totalną porażką/przygodą twojego życia albo partnerem na długie lata. Kto nie ryzykuje nie wygrywa.

Kiedy Karolina rejestrowała się na portalu randkowym, robiła to bez większego przekonania. Jej znajomi mówili, że to działa, że w dzisiejszych czasach wiele par poznaje się właśnie w internecie, ale ona podchodziła do tego sceptycznie. "Przecież wirtualne rozmowy to nie to samo, co prawdziwe spotkania" – myślała. A jednak postanowiła dać sobie szansę i z ciekawości założyć profil. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że ten mały krok zmieni jej życie.


Z kolei Marcin, inżynier z drugiego końca Polski, miał do portali randkowych zupełnie inne podejście. Był singlem od kilku lat i nie ukrywał, że zależy mu na znalezieniu kogoś na serio. Brakowało mu długich rozmów, wspólnych wieczorów i kogoś, kto dzieliłby z nim codzienność. Mówił sobie, że skoro technologia może pomóc w tylu aspektach życia, to dlaczego nie w miłości?

Ich pierwszy kontakt był dość przypadkowy – Marcin zobaczył zdjęcie Karoliny z kotem na ramiu i nie mogł się powstrzymać od komentarza. "Jeśli twój kot zaakceptuje mnie na pierwszej randce, to chyba mamy szansę?" – napisał z uśmiechem. Karolina zaśmiała się do siebie, czytając tę wiadomość, i odpowiedziała: "Zależy, czy masz w kieszeni smakołyki". I tak zaczęła się ich rozmowa.

Na początku było lekko i zabawnie – wymieniali się historiami z codziennego życia, opowiadali sobie o ulubionych filmach i muzyce. Karolina szybko zorientowała się, że Marcin to nie tylko facet o dobrym poczuciu humoru, ale również osoba, z którą można porozmawiać o wszystkim.

Z czasem rozmowy nabrały głębi. Opowiadali sobie o swoich marzeniach, planach na przyszłość, a nawet o tym, czego się boią. Karolina przyznała, że po kilku nieudanych związkach obawia się angażować. Marcin z kolei podzielił się swoim doświadczeniem samotności po przeprowadzce do nowego miasta. Oboje czuli, że ta znajomość jest czymś więcej niż tylko internetowym flirtem.

Przez pół roku rozmawiali niemal codziennie – najpierw przez wiadomości, potem przez wideorozmowy. Byli już pewni, że chcą się spotkać na żywo, ale życie rzucało im różne przeszkody – praca, zobowiązania, a nawet sytuacja zdrowotna Karoliny, która na kilka tygodni musiała odwołać wszelkie plany. Mimo to, Marcin nie rezygnował, a wręcz przeciwnie – był dla niej wsparciem, jakiego się nie spodziewała.


W końcu, w wakacje, udało się – zaplanowali wspólny weekend w Warszawie, w połowie drogi między ich miastami. Karolina przyjechała pierwsza i czekała na Marcina w kawiarni, którą wybrali jeszcze podczas jednej z rozmów. Gdy wszedł, spojrzała mu w oczy i poczuła, jakby widziała go nie pierwszy raz, a po prostu po długim czasie spotykała bliską osobę. Nie było niezręczności, nie było obaw – tylko radość, że w końcu są obok siebie.

Weekend minął im błyskawicznie – długie spacery, rozmowy, śmiech, a nawet pierwsze nieśmiałe gesty bliskości. Kiedy Karolina wracała do domu, wiedziała, że to nie była tylko wakacyjna przygoda. Marcin myślał o niej tak samo.

Dziś są razem od trzech lat i często wspominają ten pierwszy krok – decyzję o założeniu profilu na portalu randkowym. "Gdybym się wtedy nie przełamała, nigdy bym go nie poznała" – mówi Karolina. "A ja nigdy bym nie odkrył, że miłość może być tak blisko, nawet jeśli zaczyna się od rozmów na ekranie" – dodaje Marcin.


Ich historia jest dowodem na to, że warto dać sobie szansę – bo nigdy nie wiesz, kto czeka po drugiej stronie ekranu. Być może to właśnie tam zaczyna się Twoja wielka miłość.