portal randkowy smartpage.pl
Zdjęcie na portalu randkowym
Płeć: Mężczyzna Imię: Nie podano Wiek:59 Wzrost: Nie podano Sylwetka:Nie podano Dzieci: Nie podano Wykształcenie:Nie podano Województwo: Śląskie Miasto: Częstochowa Styl:Nie podano Mieszkam:Nie podano Szukam tutaj:Nie podano Pierwsza randka:Nie podano Znak zodiaku:Nie podano

Ten uzytkownik jeszcze nie napisal nic o sobie. Wszyscy czekamy na jego opis.

Jak utrzymać szczęście


Nie tylko w bajkach zdarzają się pary żyjące w poczuciu harmonii. Małżonkowie
wspierają się, a bycie razem przynosi im satysfakcje. Psychologowie oceniają jednak, z takich
małżeństw jest zaledwie 10 procent.


Umiejętność oderwania się od rodziców.

Przywiązanie do własnej rodziny może być przyczyną poważnych konfliktów z partnerem, szczególnie jeśli czuje się on zdominowany przez rodzinną koalicję współmałżonka. Nie wolno rodziców i rodzeństwa wciągać w kłótnie i nieporozumienia małżeńskie. Nawet najdrobniejsze spory trzeba rozwiązywać tylko między sobą

Poszukiwanie stronników, nie złagodzi napięcia w relacjach, z partnerem a zwiększy je, bo od małżonka oczekujemy lojalności. Problemem młodych par często bywa również nieumiejętność dzielenia uczuć, uwagi i czasu między dawną a nową rodzinę. Nierozwiązanie dylematu: rodzice czy partner może zburzyć małżeńskie szczęście. Jeśli rodzicom potrzebna jest pomoc, najlepiej udzielać jej wspólnie. Czasem jednak należy sprawę postawić jasno: mama i tata są nadal ważni i kochani, ale nie mogą stawać pomiędzy żoną i mężem. Oni tworzą już nową rodzinę.


Oddzielne mieszkanie i materialna niezależność.

W początkowej fazie związku młodzi powinni mieć prywatne terytorium, na którym będą mogli uwić, rodzinne gniazdo''. Obecność rodziców, babć, rodzeństwa wymusza podporządkowanie się zastanym regułom. Rodzice państwa młodych często ingerują w pierwsze próby tworzenia odrębności związku; pomagają, radzą lub wręcz narzucają swoje rozwiązania.

Nawet jeśli małżonkowie chcieliby powielać wzorce wyniesione z domów rodzinnych, powinni samodzielnie próbować wcielić je w życie. Warunkiem udanego startu jest też niezależność materialna. Nawet skromne środki, ale własne, są dobrą, szkolą, gospodarności. Korzystanie z pomocy rodziców ogranicza aktywność partnerów w poszukiwaniu źródeł zarobków, czy lepiej płatnej pracy.


Dzieci – oczekiwane i upragnione – miłość, ale także przyjaźń

Cementują, udany związek, zwłaszcza jeśli oboje małżonkowie ich pragną. Nie mogą natomiast być ratunkiem dla rozpadającego się małżeństwa

Posiadanie dzieci nakłada na partnerów dodatkowe obowiązki, wymaga większego inwestowania w rodzinę, także wielu wyrzeczeń. Pragnienie potomstwa powinno więc zostać urzeczywistnione w chwili, gdy małżonkowie czują się ze sobą szczęśliwi i bezpieczni.

Rodzicielstwo często tez zmienia cechy charakteru partnerów. Stają się oni cierpliwi i odpowiedzialni, a bywa z ich miłość, dopiero teraz przeobraża się, w dojrzałe uczucie. Najłatwiej przejść przez życie z osóbką, którą się lubi. Wzajemna sympatia, życzliwość, zrozumienie to coś więcej niż gorące.....

W obecnych czasach coraz więcej mówi się o partnerstwie w związku, ponieważ nastały bardzo trudne czasy dla rodzin. Kiedyś relacje rodzinne miały swoją kolejność, której nikt nie przekraczał. Kobieta była strażniczką domowego ogniska, zaś mężczyzna miał za zadanie zapewnić rodzinie utrzymanie. Dziś te proporcje się zatarły, gdyż coraz częściej pracują oboje rodzice. Dlatego partnerstwo w związku jest bardzo ważne, żeby dać sobie radę ze wszystkimi problemami życia codziennego.


Co to takiego - partnerstwo w związku?


Przede wszystkim jest to równorzędne traktowanie kobiety i mężczyzny. To nie znaczy, że mężczyzna urodzi dziecko, bo tego nie da się przeskoczyć, jednak praca przy dzieciach rozłożona jest już na dwie osoby, a nie tylko jedno. W partnerskim związku, mężczyzna nie uważa, iż pomaga żonie, lecz w równym stopniu odpowiada za dom i dzieci. Taka sytuacja jest w dosłownie każdej dziedzinie życia, gdyż nawet seks małżeński jest partnerski. W jaki sposób? Przede wszystkim kobieta też ma w tym coś do powiedzenia, też ma jakieś oczekiwania i potrzeby, które dobry partner weźmie pod uwagę i będzie z takim samym zaangażowaniem realizował, jak własne. Dobry stosunek seksualny cementuje związek, dlatego seks partnerski jest w tym przypadku bardzo ważny.


Czy partnerstwo w związku nie zaburza odwiecznych relacji kobieta-mężczyzna?


Nigdy takie podejście nie zaburzało tego rodzaju relacji. Taka sytuacja wyłącznie je zacieśnia, ponieważ obie osoby w równym stopniu za wszystko odpowiadają. To znaczy, że mąż ma prawo czuć się zmęczony po całodniowej pracy. Żona jednak tak samo będzie wykończona w opiece nad kilkorgiem dzieci. Pomoc męża, by żona spokojnie odpoczęła choć przez chwilę, jest bardzo ważna. Dzięki temu nie psują się relacje łóżkowe, gdyż w miarę wypoczęta żona, będzie także zaangażowana w igraszki łóżkowe. Nie ma nic gorszego, niż oczekiwanie, że będzie partnerski seks, po całym dniu użerania się z dziećmi i ogromie innych prac. W takich sytuacjach kobieta marzy tylko o odpoczynku a nie o bliskości męża.


Jak zatem stworzyć partnerski związek?


Bez szczerej rozmowy się nie obędzie. Już od początku należy wyznaczyć granice, jak ma to wyglądać, po czym skrupulatnie się tego trzymać. Dotyczy to obu stron, ponieważ, jeśli dla świętego spokoju odpuścimy tej drugiej osobie, wówczas bardzo trudno będzie wrócić na właściwe tory. Nad partnerskim związkiem trzeba pracować, ale równie tyle, co wymagamy, dawać też od siebie. Oboje partnerzy muszą mieć poczucie, że są faktycznie w partnerskim związku, a nie wykorzystywani przez drugą osobę. W razie niejasności, należy od razu szczerze rozmawiać i poprawiać relację. Choć związek partnerski jest bardzo trudno stworzyć, są one bardzo trwałe. Dzieje się tak dlatego, że wszystkie problemy od razu są regulowane i wyjaśniane, dzięki czemu nie ma nagromadzonych złych emocji. Jest to jeden z lepszych modeli związku, szczególnie w obecnych czasach. Niestety bez obopólnej współpracy nie utworzy się partnerski związek. Z obu stron musi być chęć i utrzymania takich relacji.

Style przywiązania, będące kluczowym konceptem teorii Johna Bowlby’ego, nie są sztywnym wyrokiem z dzieciństwa, lecz wewnętrznymi mapami nawigacyjnymi, które towarzyszą nam przez całe życie. Jednak po czterdziestce, te mapy są już nie tylko odczytane, ale i wielokrotnie przetestowane w realnych związkach – małżeństwach, poważnych związkach, rozwodach, samotnym rodzicielstwie. Stają się przez to bardziej widoczne, wyraziste, a jednocześnie, dzięki samoświadomości zdobytej z wiekiem, bardziej podatne na korektę. To, jak tworzymy więź, jak radzimy sobie z bliskością, zależnością i odrzuceniem, ma fundamentalny wpływ na to, jak budujemy relacje w dojrzałym życiu, w tym te inicjowane w świecie cyfrowym. Zrozumienie własnego stylu przywiązania (a także umiejętność rozpoznania go u potencjalnego partnera) staje się po czterdziestce niezwykle cennym narzędziem, które pozwala uniknąć powtarzania dawnych schematów i świadomie dążyć do bezpieczniejszych i satysfakcjonujących połączeń.

Klasycznie wyróżniamy trzy główne style: bezpieczny, lękowy (ambiwalentny) i unikający. Po czterdziestce każdy z nich manifestuje się w specyficzny, często dojrzalszy, ale nie mniej wpływowy sposób. Styl bezpieczny w tym wieku to nie tylko brak lęku przed bliskością, ale często świadoma umiejętność jej tworzenia. Osoba bezpiecznie przywiązana po czterdziestce potrafi zachować równowagę między autonomią a więzią. W kontekście platform do nawiązywania relacji będzie ona komunikować się w sposób klarowny i przewidywalny: odpowie na wiadomość w rozsądnym czasie, nie będzie grać w gry emocjonalne, będzie potrafiła wyrazić zarówno zainteresowanie, jak i brak chemii w sposób asertywny i szanujący drugą stronę. Jej profil i rozmowy będą spójne – nie będzie próbować przedstawiać się jako ktoś inny, ponieważ ma zdrową samoocenę i nie szuka zewnętrznej walidacji za wszelką cenę. W relacji dąży do partnerstwa, potrafi być oparciem w trudnych chwilach, ale też nie obawia się być zależnym od partnera. To osoby, które często po trudnych przeszłych związkach przeszły proces refleksji i wyszły z niego z poczuciem, czego naprawdę potrzebują. Przyciągają one podobnie zrównoważonych partnerów lub, niestety, mogą stać się obiektem poszukiwań osób o stylu lękowym, które intuicyjnie szukają stabilnej bazy. Styl lękowy (ambiwalentny) po czterdziestce często nosi ślady wcześniejszych rozczarowań. Może manifestować się jako nadmierna czujność i potrzeba ciągłego potwierdzania uczuć. Osoba taka w świecie serwisów umożliwiających poznawanie nowych ludzi może bardzo szybko się angażować emocjonalnie, interpretując kilka miłych wymian zdań jako zapowiedź wielkiej miłości. Jednocześnie jest wyczulona na każdy przejaw chłodu czy opóźnienia w odpowiedzi, co może prowadzić do eskalacji niepokoju i wysyłania serii natarczywych wiadomości („Dlaczego nie odpisałeś? Co się stało? Czy coś powiedziałam?”). Może mieć tendencję do idealizowania nowo poznanej osoby, a potem głębokiego rozczarowania przy pierwszej, nawet drobnej, niezgodności. W relacji będzie potrzebowała bardzo dużo zapewnień, uwagi i czasu, a jednocześnie może być skłonna do zazdrości i kontroli, co wynika z głębokiego strachu przed porzuceniem. Po czterdziestce ten lęk może być podsycany przez poczucie upływającego czasu i obawę, że „to ostatnia szansa”. Taka osoba może w swym profilu szukać przede wszystkim „pełnego zaangażowania” i „wielkiej miłości na zawsze”, co może odstraszać tych, którzy szukają spokojnego, stopniowego budowania relacji.

Styl unikający w dojrzałym wieku często przybiera postać silnego skupienia na niezależności i autonomii. Osoba taka może podkreślać w swoim profilu, jak bardzo ceni sobie swój „własny świat”, „przestrzeń” i „wolność”. Może mieć bardzo wymagającą listę kryteriów wobec potencjalnego partnera, której spełnienie jest niemal niemożliwe – jest to często nieświadomy mechanizm utrzymania dystansu. W rozmowach online może być zdystansowana, ironiczna, niechętna do dzielenia się osobistymi sprawami. Po spotkaniu może zniknąć bez wyjaśnienia (ghostowanie) lub utrzymywać kontakt na powierzchownym poziomie, unikając rozmów o uczuciach i przyszłości. W relacji, gdy partner zaczyna domagać się większej bliskości, osoba unikająca może zacząć dostrzegać w nim wady, odczuwać „duszenie” i szukać pretekstu do wycofania. Paradoksalnie, osoby unikające często przyciągają lękowych – ci bowiem, w swym nieustannym zabieganiu o uwagę i bliskość, dostarczają silnego bodźca do ucieczki, potwierdzając unikającemu przekonanie, że bliskość jest niebezpieczna i ograniczająca. Po czterdziestce styl unikający może być wzmocniony przez gorzkie doświadczenia z przeszłości – np. trudny rozwód, który utwierdził w przekonaniu, że poleganie na innych kończy się cierpieniem. Rozpoznanie tych wzorców w sobie i innych wymaga uczciwej obserwacji. Własny styl można poznać, analizując powtarzające się problemy w związkach: czy zawsze czujesz się niepewnie i „za mało kochany”? Czy może uciekasz, gdy relacja staje się zbyt poważna? W rozmowach na aplikacji randkowej warto zwracać uwagę na wczesne sygnały: czy rozmówca unosi się dumą na samodzielność, unika odpowiedzi na pytania o emocje, a może od razu opowiada o swoich traumatycznych doświadczeniach i potrzebie „ocalenia”? Samo rozpoznanie to jednak dopiero początek pracy.

Wpływ stylu przywiązania na relacje w dojrzałym życiu jest ogromny, ale kluczową różnicą w porównaniu z młodszymi latami jest potencjał do korekty i świadomej zmiany. Mózg pozostaje plastyczny przez całe życie, a doświadczenia z późniejszego okresu życia, zwłaszcza te oparte na bezpieczeństwie i zaufaniu, mogą „nadpisać” wcześniejsze, nieadaptacyjne wzorce. To, co po czterdziestce działa na korzyść, to właśnie zdolność do refleksji i motywacja, by nie powtarzać błędów. Osoba o stylu lękowym, która przeżyła bolesny związek z kimś unikającym, może – przy odpowiedniej samoświadomości – nauczyć się rozpoznawać czerwone flagi już na etapie pierwszych wiadomości: np. niejasność intencji, niechęć do ustalania terminów spotkań, wycofywanie się po okazaniu zainteresowania. Może też świadomie pracować nad opanowaniem swojego niepokoju, dając sobie i rozmówcy więcej przestrzeni, zamiast domagać się natychmiastowego potwierdzenia. Osoba unikająca, która rozumie, że jej dystans odstrasza potencjalnych partnerów i prowadzi do samotności, może małymi krokami ćwiczyć otwieranie się: dzieląc się nieco bardziej osobistą historią, proponując spotkanie zamiast wiecznego czatowania, ucząc się odczytywać potrzebę bliskości u drugiej osoby nie jako zagrożenie, ale jako wyraz zaufania. Najważniejszym czynnikiem leczącym jest doświadczenie bezpiecznej relacji. Dla osoby dojrzałej, taka relacja może powstać z partnerem o stylu bezpiecznym, który dzięki swojej przewidywalności, szacunkowi dla granic i stałej dostępności emocjonalnej, stopniowo buduje zaufanie. Może to być również bezpieczna przyjaźń lub terapia, która daje doświadczenie bycia wysłuchanym i zaakceptowanym bez warunków. W kontekście internetowych poszukiwań towarzysza życia, świadomość stylów przywiązania pozwala też na bardziej empatyczne spojrzenie na potencjalnych partnerów. Osoba, która wydaje się „zbyt chłodna”, może nie być po prostu niegrzeczna, ale działać według głęboko zakorzenionego wzorca unikania, który powstał w odpowiedzi na dawne zranienia. To nie znaczy, że mamy brać na siebie rolę terapeuty, ale pozwala to uniknąć personalizacji odrzucenia i szybciej zidentyfikować niedopasowanie na poziomie fundamentalnych potrzeb emocjonalnych. Ostatecznie, dojrzałość daje szansę na to, by zamiast być bezwolnie prowadzonym przez starą mapę przywiązania, stać się jej uważnym czytelnikiem i, tam gdzie to konieczne, świadomym kartografem, rysującym nowe ścieżki w kierunku więzi opartej na wzajemnym szacunku, zaufaniu i prawdziwej, a nie przestraszonej lub unikającej, bliskości.