Dawno Nas Tutaj nie było i dawno nic nie pisaliśmy. Dlaczego więc teraz postanowiliśmy coś wyskrobać? Ano bo zima i okres przed świąteczny, póżniej przed walentynkowy i ferie to najlepsze chwile dla portali randkowych. Zauważyliśmy bardzo wzmożony ruch w ostatnim czasie wiec z uwagi, że jesteśmy darmowym portalem randkowym postanowiliśmy się troszkę zareklamować. Zachęcamy również do pisania blogów na Naszym portalu, udzielaniu się w grupach - może to wydaje się banalne ale tego rodzaju rzeczy pozwalają Nam na zdobywanie coraz większej grupy randkowiczów. Co więc zrobić przed świętami czy sylwestrem? Ryzykować, kto nie ryzykuje ten nie żyje, umawiajcie się na spotkania poprzez Nasz portal ,jeśli nie jedna to może druga, jeśli nie jeden to może drugi ... sami wiecie, że znalezienie odpowiedniego partnera wcale nie jest łatwe.
W kontekście platform do nawiązywania relacji istnieje fundamentalna i często niewygodna prawda: w procesie pierwszego, błyskawicznego wyboru, jedno dobre, autentyczne i atrakcyjne zdjęcie ma siłę rażenia większą niż najpiękniej napisany, inteligentny i pełen osobistych szczegółów opis. To stwierdzenie brzmi powierzchownie, a nawet cynicznie, jednak jego źródła sięgają głęboko w neurobiologię, psychologię ewolucyjną i sposób, w jaki ludzki mózg przetwarza informacje w warunkach cyfrowego przeciążenia. Nie oznacza to, że opis jest nieistotny – przeciwnie, jest kluczowy dla jakości relacji, która może się później rozwinąć. Jednakże, aby w ogóle dostać szansę na pokazanie tej jakości, trzeba najpierw zatrzymać na sobie uwagę i wywołać pozytywną, natychmiastową reakcję. A to w środowisku, gdzie użytkownik w ciągu sekundy przesuwa dziesiątki profili, jest zadaniem niemal wyłącznie wizualnym. Mózg człowieka jest przede wszystkim maszyną wzrokową, przystosowaną do błyskawicznej oceny na podstawie obrazu. To dziedzictwo ewolucyjne, które każe nam w ułamku sekundy oceniać potencjalne zagrożenia, sojuszników i partnerów. W świecie aplikacji randkowych proces ten zostaje zdjęty z okoliczności łagodzących i zredukowany do czystej formy: lewy suwak (odrzucenie) lub prawy suwak (zainteresowanie) podejmowany jest najczęściej zanim użytkownik w ogóle przeczyta pierwsze słowo opisu. Zdjęcie jest więc biletem wstępu, bramą, którą trzeba przekroczyć, aby w ogóle zostać zauważonym jako potencjalna osoba do rozmowy. Nawet najbardziej poruszający opis pozostanie nieczytany, jeśli zdjęcia nie wywołają tej pierwotnej, instynktownej chęci dowiedzenia się więcej. To dlatego inwestycja w dobre, różnorodne i autentyczne fotografie jest absolutnie kluczową, a często zaniedbywaną strategią. Wysiłek włożony w ich przygotowanie i selekcję zwraca się w postaci zwiększonej liczby dopasowań, co, jakkolwiek trywialnie by to nie brzmiało, daje nam po prostu większą pulę osób, z którymi możemy następnie nawiązać jakościowy kontakt na poziomie słowa. To nie jest kwestia „płytkości”, a pragmatyzmu wobec mechanizmów platformy, która sama w sobie faworyzuje bodźce wizualne.
Dlaczego tak się dzieje? Mechanizm ten można zrozumieć przez pryzmat ekonomii uwagi i kognitywnego lenistwa (cognitive load). Użytkownik przeglądający serwisy umożliwiające poznawanie nowych ludzi dokonuje tysięcy mikro-decyzji. Jego mózg szuka dróg na skróty, by nie przeciążać się informacjami. Czytanie opisu wymaga zaangażowania kory przedczołowej, obszaru odpowiedzialnego za analizę, refleksję i podejmowanie świadomych decyzji. Oglądanie zdjęcia angażuje szybsze, starsze ewolucyjnie struktury, związane z emocjami i intuicyjnymi ocenami. Platforma jest zaprojektowana tak, by ułatwiać tę szybką, intuicyjną selekcję – interfejs oparty na przesuwaniu kart zachęca do reakcji „tak/nie” w oparciu o pierwsze wrażenie wizualne. Co więcej, zdjęcie przekazuje informacje, które opis może jedynie opisywać, ale nigdy w pełni oddać. Chodzi tu nie tylko o atrakcyjność fizyczną w klasycznym rozumieniu, ale o cały pakiet danych społecznych i osobowościowych, które mózg błyskawicznie odczytuje. Postawa ciała na zdjęciu (otwarta czy zamknięta), wyraz twarzy (szczery uśmiech angażujący oczy, czy wymuszony grymas), kontekst (czy osoba jest w podróży, na imprezie z przyjaciółmi, z psem, podczas pasji), a nawet jakość i styl fotografii mówią bardzo dużo o pewności siebie, stylu życia, energii i potencjalnej kompatybilności. Można napisać „jestem otwarty i towarzyski”, ale zdjęcie, na którym stoi się sztywno i samotnie przed lustrem, przekazuje zupełnie przeciwny komunikat. Podświadomie szukamy spójności między obrazem a opisem. Jeśli zdjęcie wygląda na sprzed 10 lat, a opis mówi o szczerości – pojawia się dysonans. Jeśli zdjęcia są ciemne, posępne, a opis pełen optymizmu – mózg odczytuje to jako niespójność i może to działać jak czerwona flaga. Dlatego dobre zdjęcia to nie tylko te, na których ktoś „ładnie wygląda”. To przede wszystkim fotografie autentyczne, aktualne i opowiadające historię. Zdjęcie z podróży, na którym osoba się śmieje, zdjęcie z przyjaciółmi pokazujące integrację społeczną, zdjęcie z hobby, na którym widać zaangażowanie – każde z nich działa lepiej niż tysiąc słów, bo pokazuje, a nie opowiada. Opis jest w tym momencie dopełnieniem i pogłębieniem tego, co zdjęcia już zasygnalizowały. Jego rolą jest dostarczenie kontekstu, wartości, poczucia humoru i intelektu, które na zdjęciach mogą być jedynie zasugerowane. Ale bez tego pozytywnego pierwszego sygnału wizualnego, opis nie dostanie szansy, by zabłysnąć.
Co zatem oznacza „dobre zdjęcie” w praktycznym sensie dla mężczyzny tworzącego profil? To nie musi być profesjonalna sesja w studio (choć taka może pomóc), ale przede wszystkim świadomość przekazu. Przede wszystkim, jakość techniczna: dobre oświetlenie (najlepiej naturalne), ostrość, odpowiednia kadracja pokazująca twarz i postawę. Po drugie, różnorodność i kontekst: jedno zdjęcie portretowe (uśmiech, kontakt z obiektywem), jedno zdjęcie w działaniu (podczas hobby, sportu), jedno zdjęcie społeczne (z przyjaciółmi, ale gdzie jesteś wyraźnie widoczny) i ewentualnie jedno zdjęcie pełnej postaci w ciekawym otoczeniu. Unikać należy: zdjęć w lustrze łazienkowym, zdjęć z obciętymi głowami byłych partnerek, zdjęć wyłącznie w grupie, gdzie trudno cię rozpoznać, oraz zdjęć sprzed wielu lat. Po trzecie, i najważniejsze, autentyczność. Sztuczny uśmiech, przymusowa poza „macho”, nadmierna retusz – wszystko to jest wyczuwalne i działa odpychająco. Szczery, choć niedoskonały uśmiech, spojrzenie, które angażuje, swobodna postawa – to przyciąga. Dla mężczyzny na aplikacji randkowej kluczowe jest też unikanie pewnych stereotypów: zdjęć wyłącznie z rybą/upolowaną zwierzyną (chyba że to absolutnie kluczowa część jego życia i szuka kogoś podobnego), zdjęć wyłącznie w klubie z butelką w ręku, czy serii identycznych, ponurych portretów. Większość kobiet szuka na zdjęciach nie tylko atrakcyjności fizycznej, ale wskaźników dobrego charakteru, stabilności emocjonalnej i potencjału na interesujące życie. Zdjęcie, na którym mężczyzna się śmieje z przyjaciółmi, świadczy o umiejętności budowania relacji. Zdjęcie z podróży – o ciekawości świata. Zdjęcie podczas gotowania czy z psem – o domowych, opiekuńczych skłonnościach. To są komunikaty, które działają bezpośrednio na podświadomość, często skuteczniej niż najbardziej wyszukany opis. Ostatecznie, zrozumienie tej „męskiej prawdy” nie polega na sprowadzeniu wszystkiego do wyglądu, lecz na strategicznym uznaniu, że w grze, której zasady dyktuje interfejs i ludzka psychologia, zdjęcie jest pierwszą i najważniejszą walutą. Inwestując w nie mądrze, zyskujemy kapitał uwagi, który następnie możemy wykorzystać, by poprzez opis i rozmowę pokazać pełnię swojej osobowości, wartości i tego, co naprawdę czyni nas dobrym partnerem. To pragmatyczne podejście, które zwiększa szanse na sukces bez rezygnacji z autentyczności.
Można śmiało powiedzieć, że większość osób decyduje się na założenie konta na portalu randkowym, żeby znaleźć dla siebie drugą połówkę. A co, jeśli cały mechanizm jest przygotowany w taki sposób, żeby nie pozwolić użytkownikom dopiąć swojego celu? Zapewne nie jest to już tak oczywisty wniosek, ale wystarczy spojrzeć na częstotliwość, z jaką osoby w relacjach wracają do tego typu strony, bez zamiaru kończenia swojego związku.
Potrzeba poznawania nowych ludzi
Na portalach randkowych pojawia się coraz więcej osób, które nie szukają dla siebie miłości, a jedynie chcą znaleźć kogoś do luźnej rozmowy. Wynika to przede wszystkim z postępującego poczucia samotności i potrzeby złapania z kimś kontaktu. Portale randkowe cały czas zalewają osoby przed ekranami nowymi propozycjami, przez co zachęcają do ciągłego powracania do nich. Nawet jeśli ktoś nie szuka już dla siebie partnera, dalej ma powód, żeby przeglądać profile i je oceniać, a nawet co jakiś czas kogoś zagadnąć. A przez to, że dzieje się to w internecie, nie ma się poczucia, że robi się coś złego albo niemoralnego.
Poczucie, że ma się jeszcze wiele innych opcjii
Portale randkowe cały czas zalewają nowymi bodźcami, podsuwając pod nos profile nowych użytkowników. Przez to osoba po drugiej stronie widzi, że nie musi się w nic na razie na poważnie angażować, bo jeśli coś się nie uda, to zawsze ma jeszcze dziesięć innych osób, do których może zagadać. Pomocny w takim myśleniu jest fakt, że każda osoba, która założyła swój profil w sieci randkowej, jest chętna na stworzenie jakiejś relacji. Przez to nie ma ryzyka, że ktoś nie będzie zainteresowany propozycją. Kiedy jest się w takim środowisku, nie czuje się potrzeby pracy nad związkiem i dawania z siebie stu procent.
Silnie uzależniające portale randkowe?
Czy można się uzależnić od portalu randkowego? Zapewne część osób uzależnia się od przeglądania profili nowych osób, wracają na serwis, nawet jeśli są już w stałych relacjach i chcą w nie inwestować. Wynajdują dla siebie różne wymówki, na przykład, że chcą sprawdzić, czy dalej mają w sobie to coś albo chcą po prostu sprawdzić, co zmieniło się w aplikacji. Zawsze wiąże się to jednak z tym samym, czyli ponownym wejściem w świat wolnych i szukających czegoś ciekawego osób, któremu ciężko jest się oprzeć.
Oczywiście to tylko pewne subiektywne przemyślenia, ogromna część osób na portalach randkowych odnajduje swoją drugą połowę i tym samym kończy przygodę z tego rodzaju serwisami czego życzymy każdemu.