portal randkowy smartpage.pl
Zdjęcie na portalu randkowym
Zdjęcie na portalu randkowym
Płeć: Kobieta Imię: Nie podano Wiek:17 Wzrost: Nie podano Sylwetka:Nie podano Dzieci: Nie podano Wykształcenie:Nie podano Województwo: Kujawsko-pomorskie Miasto: Sępólno Krajeńskie Styl:Nie podano Mieszkam:Nie podano Szukam tutaj:Nie podano Pierwsza randka:Nie podano Znak zodiaku:Nie podano

"Żyje według swoich zasad. "

ambitny całuśny cieply cierpliwy dowcipny inteligentny przyjacielski romantyczny stanowczy towarzyski troskliwy uczciwy

Ludzie nieraz zadają sobie pytanie, czy w naszym nowoczesnym, ciągle przyśpieszającym świecie jest miejsce na miłość. Na taką prawdziwą, romantyczną i dozgonną, rodem z filmów, czy dzieł literackich, jakie przeszły do kanonu lektur obowiązkowych. A może pytanie należy sformułować zupełnie inaczej, a mianowicie: „Czy miłość romantyczna istniej?”. Tutaj u niektórych pojawi się nuta niepokoju. Ktoś zapyta: „Ale jak to? Przecież od lat tworzę udany związek oparty na miłości”. Jednak znajdą się i tacy, których życie nieprzyjemnie doświadczyło. Być może kogoś nurtuje kwestia zasadności stwierdzenia, że miłość jest podstawą związku. Rzec można jedno – ten niezwykle subtelny temat można rozpatrywać na wiele sposobów i pewnie każdy z nich zawiera w sobie jakieś akceptowalne szerzej uzasadnienie.


Miłość to nie uczucie, czyli o odnajdywaniu ponadromantycznych powiązań


Miłość jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Każdy pragnie być akceptowany i – najogólniej rzecz ujmując – dla kogoś ważny. Świadomość, że mamy kogoś, kto zawsze na nas czeka, wspiera oraz stawia na szczycie hierarchii życiowych priorytetów, stanowi motywację do podejmowania działań, a także do pracy nad samym sobą. Dotychczas powstało wiele definicji miłości, tworzonych głównie przez psychologów, filozofów, czy teologów. Choć posiadają one elementy wspólne, żadna nie jest tą – można powiedzieć - powszechnie obowiązującą. Nie ma jednego wytłumaczenia i sprecyzowania całego szeregu zachowań, motywów i odczuć, jakie towarzyszą stanowi określanemu mianem miłości. Zawarte wyżej, nieco kontrowersyjne stwierdzenie „miłość to nie uczucie”, również ma swoje uzasadnienie. Odwołamy się w tym miejscu do słów dra hab. Bartłomieja Dobroczyńskiego, związanego zawodowo z Instytutem Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wskazuje on, że uczucia ze swej definicji są czymś krótkotrwałym. Miłość jego zdaniem jest stanem bliższym woli, aniżeli uczuciu, wymagającym zaistnienia i zaangażowania wielu różnych procesów psychologicznych, przy równoczesnym wspomaganiu ze strony intelektualnej. Można ją porównać do dbania o ogród – potrzeba do tego poświęcenia, czasu, samodyscypliny, powtarzalności pewnych zabiegów, a nawet specjalnego rozkładu zajęć i czasem bolesnych rezygnacji z pewnych rzeczy. Jest to więc coś bardzo złożonego.
Często słyszymy, że między dwojgiem ludźmi musi być chemia. Stwierdzenie to przeniknęło do języka potocznego ze świata nauki. Ktoś na sam widok lub zapach drugiej osoby doznaje euforycznych stanów, przypominających te po zażyciu alkoholu lub środków odurzających. Istnienie takiej „chemii” można nawet sprawdzić za pomocą przyrządów mierzących parametry fizjologiczne – synchronizują się oddechy i rytmy serca. Wszystko to ma podłoże ewolucyjne. Powyższe czynniki wskazują na swego rodzaju seksualno-rozrodcze dopasowanie. Wszystko to często łączy się z niemal bezkrytycznym postrzeganiem partnera i trwa dwa, góra cztery lata. Po tym czasie ktoś nagle orientuje się, że porywająca spontaniczność tak naprawdę jest brakiem chęci życiowej stabilizacji, a uroczy śmiech w rzeczywistości przypomina rechot. Psychologowie uznaliby, że te minione lata były czasem na znalezienie nowych, stabilnych powiązań między osobami, zbudowanie odpowiedniej więzi i wewnętrzne wyrażenie zgodny na „bycie razem”. Związek musi przejść na wyższy poziom, stać się swego rodzaju instytucją. Dwoje ludzi zaczynają łączyć interesy i problemy dnia codziennego – zakup domu lub mieszkania, wybór sprzętów, kredyt, planowanie urlopu itd. Niektóre pary nie wytrzymują tej próby.


Miłość to za mało – tajemnice szczęśliwego związku


Czy sama miłość wystarczy, aby wieść szczęśliwe życie w udanym związku? Danielle B. Grossman, kalifornijska psychoterapeutka specjalizująca się w terapii rodzin oraz par stworzyła długą listę emocjonalnych umiejętności, jakie jej zdaniem są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania związku. Po pierwsze istotne jest rozpoznawanie emocji odczuwanych przez partnera w danej chwili, a także nazywanie i bezpośrednie komunikowanie swoich emocji. Maskowanie, tłumienie w sobie, albo oczekiwanie, że druga osoba odgadnie co nas dręczy, nie jest właściwym działaniem. Tak samo istotne jest radzenie sobie z emocjami w taki sposób, aby nie dopuścić do ich destruktywnego wpływu na partnera. Ciągłe odreagowywanie lub zwracanie się do drugiej osoby bez należnego jej szacunku, jest niedopuszczalne. Tak samo jak nieumiejętność przyjmowania odpowiedzialności na swoje czyny i nieprzepraszanie za nie. Kolejna kwestia to zdolność śmiania się z siebie i spojrzenia na wszystko ze zdrowym dystansem. Niezastąpiona jest też umiejętność przyjmowania słusznej krytyki, bez zaprzeczania, czy stosowania takich taktyk jak obwinianie i zastraszanie. Co jeszcze jest ważne? Dalej amerykańska badaczka wskazuje na następujące aspekty:


- stawianie granic mając na uwadze swoje zdrowie fizyczne i psychiczne
- umiejętność samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie; brak uzależnienia od partnera.
- akceptacja opinii i przekonań partnera, odmiennych od naszych; akceptowanie różnic między nami a partnerem.
- brak chęci do kontroli partnera i stosowania szantażu emocjonalnego.


Na koniec wskazuje na umiejętność akceptacji nudy i prozy życia, a także ujemnych cech charakteru partnera, czy tego, że nie zawsze będziemy zrozumiani. Cenne jest skoncentrowanie się na tym co jest, a nie rozpamiętywanie tego co było. Trzeba też pogodzić się ze świadomością, że każdy wybór ma swoje plusy i minusy, z którymi nieraz przyjdzie nam się mierzyć do końca życia.

W dzisiejszych czasach być w udanym związku to nie jest najprostsza sprawa. Bardzo często pojawiają się przeszkody,
z którymi para nie potrafi sobie poradzić i w efekcie zamiast walczyć o siebie, to łatwiejszym rozwiązaniem jest rozstanie. A tak być nie powinno. Za pomocą naszego artykułu dowiesz się jak za pomocą 3 sposobów znaleźć się w dobrym związku.


Bądźcie do siebie podobni

To jest jeden z kluczy do szczęśliwego związku, o którym się pamięta coraz mniej. O ile przed wieloma laty nasi rodzice i dziadkowie dbali o dokładne poznanie się przed ślubem, bądź wejściu w bliższą relację, tak teraz ten aspekt zszedł na dalszy plan. Mężczyźni zwracają zbyt dużą wagę na wygląd kobiety jednocześnie zapominając, że liczą się podobieństwa charakterów.

Nie mówimy tutaj rzecz jasna, o podobieństwie fizycznym, bo to aspekt, którego nie będziemy negować, ale jednak o znajdowania punktów wspólnych i pociągu do siebie nie tylko pod kątem fizycznym, ale też psychologicznym.

Staraj się dobierać ukochaną osobę pod kątem poglądów na życie, podobnego poczucia humoru i przede wszystkim nie załamuj się jeżeli takiej osoby nie będziesz potrafił znaleźć przez dłuższy czas. Miej swoje wymagania i ich nie obniżaj!

Warto też poszukiwać partnera na życie w miejscach, w których lubimy przebywać. Jeżeli jesteśmy typem spacerowicza, który lubi łono natury, to być może park jest miejscem na znalezienie swojej miłości.


Dbajcie o siebie każdego dnia

Rutyna bardzo często rozbija związki, jednak pytanie z czego ona powstaje? A no z tego, że jednej ze stron (przeważnie mężczyźnie) nie chce się już dbać o związek, bo "starałem się kiedyś, a teraz nie muszę". To błędne myślenie! Swoją miłość do drugiej osoby trzeba pokazywać każdego dnia, nawet przez drobne gesty, jak pomoc w drobnych pracach domowych, podkreślenia piękna kobiety, o czym wielu mężczyzn zapomina. Kobiety zostały tak stworzone, że lubią czułe słówka i potrafią docenić ich wartość.


Bądź mężczyzną, który dba o kobietę również poprzez wyjścia w różne miejsca, choćby nawet na spacery, czy do kina. Daj poczuć kobiecie, że jest ważną dla Ciebie osobą, a nie tylko kimś z kim jesteś z przyzwyczajenia, albo na zasadzie "lepiej być z kimś, bo źle samemu".

Wiek nie gra absolutnie żadnej roli i trzeba tak samo starać się o drugą osobę będąc ze sobą rok czy też 20 lat. Zobacz, jak starsi ludzie chodzący po parkach pokazują sobie miłość - spacery za rękę pomimo wieku i oddanie, które jest widoczne na pierwszy rzut oka. Staraj się być takim oparciem dla swojej kobiety każdego dnia.


Nie sprowadzaj wszystkiego do seksu

Bardzo często miłość jest mylona z pożądaniem. To, że dziś piramida potrzeb w związku jest odwrócona niewłaściwie to jedna rzecz i zarazem częsta przyczyna rozpadu związków. Wielu ludzi uważa, że najpierw trzeba się poznać w łóżku, a reszta jest mniej istotna. To absolutnie nieprawda! Jeżeli kobieta, bądź mężczyzna okazuje Ci zainteresowanie i się troszczy pomimo braku seksu, to oznacza, że to dobry początek do miłości.

Miłość to nie jest tylko sfera erotyczna i sprawdź swojego partnera zanim podejmiesz się tak radykalnych kroków. Te najtrwalsze związki charakteryzują się tym, że mężczyzna i kobieta kochają swoje charaktery, które się przejawiają w inteligencji, poczuciu humoru itd.

Zdecydowanie polecamy wam poczekać z seksem, by poznać się jako ludzie i potem uniknąć rozczarowania oraz wykorzystania przez drugą osobę. Jeżeli partner zgadza się na poczekanie z nim, to jest to jak najbardziej dojrzała decyzja.


Nauczcie się zaskakiwać!
Jeżeli jesteś mężczyzną, to z pewnością znasz swoją kobietę i wiesz, że może mieć ulubionego aktora, piosenkarkę czy inna osobę z gałęzi kultury i by ją zaskoczyć, możesz jej kupić płytę takiego artysty, bądź zabrać do kina na film z udziałem aktora, albo nawet i postarać się o jego autograf, wbrew pozorom, to wcale nie jest takie trudne. Możesz też postarać się od czasu do czasu o ugotowanie dla niej obiadu - zapewniamy Cię, że takie gesty nie przejdą bez echa. Dla kobiety nic tak bardzo się nie liczy, jak dbanie o nią i poświęcanie się.

Ty, jako kobieta zapewne wiesz jaki jest ulubiony klub piłkarski Twojego partnera i znasz też jego ukochany zespół. Jeżeli wiesz, że będzie ów zespół grać czy to w Polsce, czy w waszym pobliżu, to postaraj się o zakup biletu na takie wydarzenie.

Pamiętajcie, że miłość i zaskakiwanie nie wyraża się za pomocą waluty, ale realnych czynów i tego też wam życzymy, byście dbali o siebie przez cały okres trwania waszego związku.

Część 1: Anatomia zmęczenia – dlaczego poznawanie ludzi staje się pracą na etacie

Początek poszukiwań partnerskich często niesie ze sobą ekscytację, ciekawość, poczucie otwartej drogi. Jednak po miesiącach lub latach proces ten może przekształcić się w uciążliwy obowiązek, porównywalny z przerzucaniem stosów życiorysów na rekrutacji. Poczucie świeżości ustępuje miejsca przewlekłemu znużeniu. To nie jest zwykłe zmęczenie – to wypalenie randkowe, stan, w którym nasza zdolność do autentycznego zainteresowania drugim człowiekiem zostaje zastąpiona przez mechaniczne procedury i ochronny cynizm. Aby odbudować świeżość, musimy najpierw zrozumieć, co dokładnie się wyczerpuje.

Reifikacja i syndrom „katalogu”. Największym wyczerpywaczem jest przejście od postrzegania ludzi jako złożonych, żywych istot do traktowania ich jako zestawów atrybutów do oceny. Zaczynamy nieświadomie klasyfikować: „Profil A: 2 zdjęcia z rybą, jedno w garniturze na weselu – red flag. Profil B: zdjęcia z podróży, opis wzorowany na profilu firmy – być może pretensjonalny. Profil C: podobne poczucie humoru, ale mieszka za daleko”. To analityczne, odczłowieczające podejście jest męczące, ponieważ angażuje wyłącznie korę przedczołową (ośrodek oceny, logiki), omijając całkowicie ośrodki empatii, ciekawości i emocjonalnego zaangażowania. Mózg pracuje na wysokich obrotach, ale dusza pozostaje głodna. Świeżość ginie, gdy pragnienie połączenia zostaje zastąpione przez proces selekcji.

Zmęczenie decyzyjne i przeciążenie poznawcze. Każda nowa rozmowa, każdy profil, każde pierwsze spotkanie wymaga ogromnej inwestycji poznawczej: analizy zgodności, interpretacji sygnałów, podejmowania mikrodecyzji (odpisać? kontynuować? zaprosić?). To prowadzi do tzw. zmęczenia decyzyjnego, znanego z psychologii podejmowania decyzji. Gdy nasze zasoby mentalne są wyczerpane, nasze wybory stają się gorsze, bardziej impulsywne lub – przeciwnie – paraliżująco ostrożne. Przejawia się to w unikaniu logowania się na portal, w odpisywaniu szablonowymi zdaniami, w poczuciu, że „nie mam siły na kolejną small talkową wymianę zdań”. Świeżość znika, bo mózg, przeciążony, włącza tryb oszczędzania energii, odcinając ciekawość i zaangażowanie jako „nieistotne wydatki energetyczne”.

Pętla nadziei i rozczarowania. Każde nowe poznanie niesie ze sobą mikro-inwestycję w postaci nadziei („A może to ta/tę osoba?”). Nawet minimalna. A gdy po kilku dniach rozmów lub po jednym spotkaniu okazuje się, że nie, następuje mikro-roczarowanie. Po setkach takich mikro-cykli mózg uczy się: „Inwestowanie nadziei prowadzi do bólu”. W odpowiedzi włącza obronny mechanizm przed-nadziejny: cynizm, dystans, obniżone oczekiwania. To skutecznie chroni przed rozczarowaniem, ale jednocześnie zabija to, co jest esencją świeżości – zdolność do łagodnego, otwartego zaciekawienia bez gwarancji sukcesu. Randkowanie staje się wtedy serią transakcji pozbawionych emocjonalnego ryzyka, a więc i emocjonalnej nagrody.

Utrata poczucia autentyczności i syndrom „odgrywania roli”. Gdy proces się przeciąga, zaczynamy odgrywać sami przed sobą. Na pierwszych spotkaniach nie jesteśmy już do końca sobą – jesteśmy „najlepszą, akceptowalną wersją siebie”, starannie wygładzoną. Utrzymywanie tej facety wymaga stałego wysiłku i samokontroli. Każde spotkanie staje się więc nie spotkaniem dwojga ludzi, ale prezentacją dwóch marek osobistych. To głęboko męczące, ponieważ uniemożliwia odpoczynek i spontaniczność. Świeżość potrzebuje autentyczności jak roślina światła – bez niej więdnie.

Przesycenie interakcją i głód samotności. Randkowanie, szczególnie online, to nieprzerwany strumień interakcji społecznych, często o charakterze wymagającym (prezentacja siebie, ocena innych). Dla introwertyków, ale i dla wielu ekstrawertyków, prowadzi to do przesycenia. Potrzebujemy czasu sam na sam ze sobą, by przetrawić doświadczenia, odzyskać energię. Gdy go nie mamy, bo „trzeba odpisać, sprawdzić, umówić się”, randkowanie staje się drugim etatem, który kradnie czas na regenerację. Zmęczenie nie bierze się wtedy z braku ludzi, ale z nadmiaru niewystarczająco głębokich kontaktów, które nie dają energii, a ją odbierają.

Część 2: Strategie odnowy – od przywrócenia człowieczeństwa procesowi po zmianę paradygmatu

Odbudowa świeżości nie polega na znalezieniu „bardziej ekscytujących” osób. Polega na całkowitej zmianie swojego stosunku do procesu randkowania i do samego/samej siebie w tym procesie. To praca nad przywróceniem człowieczeństwa tam, gdzie zapanowała automatyzacja.

1. Wprowadzenie randkowego „postu” i reset percepcyjny. Pierwszym, niezbędnym krokiem jest całkowita przerwa. Nie na dzień czy dwa, ale na minimum 3-4 tygodnie. Celem nie jest tylko odpoczynek, ale zresetowanie percepcji. Chodzi o to, by:

Oduczyć się patrzenia na ludzi przez pryzmat checklisty.

Pozwolić zapomnieć mózgowi o cyklu nadziei i rozczarowania.

Odnowić kontakt z samym sobą – przypomnieć sobie, kim jesteś, gdy nikt nie patrzy i nie ocenia.
W tym czasie należy całkowicie usunąć aplikacje, nie umawiać się na randki, nie analizować starych rozmów. Zająć się życiem, które sprawia przyjemność bez związku z randkowaniem. To oczyszcza emocjonalną patynę.

2. Zmiana celu z „znalezienia kogoś” na „poznanie człowieka”. Po powrocie, fundamentalnie zmień swoją intencję. Zamiast celu: ZDECYDOWAĆ, CZY TA OSOBA JEST DLA MNIE, przyjmij cel: DOWIEDZIEĆ SIĘ, KIM JEST TA OSOBA I JAK WIDZI ŚWIAT. To przejście z paradygmatu sędziego do paradygmatu badacza/odkrywcy. Twoim zadaniem na randce nie jest ocena zgodności, lecz ciekawe, uważne doświadczenie bycia z drugim człowiekiem. Zadawaj pytania nie po to, by zweryfikować checklistę („A co myślisz o dzieciach?”), ale z prawdziwej ciekawości („Co ostatnio cię zaskoczyło?”, „Opowiedz o miejscu, do którego chciałbyś/chciałabyś wrócić i dlaczego?”). Ta zmiana odciąża mózg z obowiązku oceny i angażuje ośrodek ciekawości.

3. Praktyka „jednej rzeczy” i minimalizm randkowy. Zamiast utrzymywania dziesięciu równoległych, płytkich konwersacji, które męczą i dezorientują, wprowadź zasadę „jednej rzeczy w jednym czasie”. Skup się maksymalnie na jednej osobie, z którą nawiązałeś/aś kontakt. Daj jej pełną uwagę. Jeśli po 1-2 spotkaniach nie czujesz chęci na więcej, zakończ z szacunkiem i dopiero wtedy poszukaj kolejnej osoby. To redukuje przeciążenie decyzyjne i pozwala na głębsze, mniej męczące zaangażowanie. Jakość zaczyna zastępować ilość.

4. Randka jako eksperyment, nie egzamin. Zaplanuj spotkania tak, aby były doświadczeniem, a nie przesłuchaniem. Zamiast kawy w tej samej kafejce, proponuj aktywność, która sama w sobie jest interesująca: spacer po nieznanej dzielnicy, wizyta w małym muzeum, gra planszowa w pubie. Cel: wspólnie coś przeżyć. Dzięki temu uwaga przenosi się z oceny osoby na wspólne działanie. Świeżość powraca, gdy pojawia się element zabawy, przygody i wspólnego odkrywania. Nawet jeśli z tej osoby nie będzie związku, spędzisz dobrze czas, a to zmienia całe nastawienie.

5. Rezygnacja z „wersji premium” siebie na rzecz autentyczności. Postanów, że na następnym spotkaniu pozwolisz sobie na niedoskonałość. Opowiesz o dziwactwie, które masz. Przyznasz, że jesteś zmęczony/a pracą. Nie będziesz się forsował/a, by być ciągle zabawnym/a. To jest akt wyzwolenia. Jeśli druga osoba nie przyjmie cię w tym stanie, i tak nie byłaby dobrym partnerem/partnerką na dłuższą metę. A ty zaoszczędzisz energię, którą do tej pory marnowałeś/aś na podtrzymywanie iluzji. Świeżość to także świeżość bycia sobą, bez filtrowania.

6. Zmiana środowiska – offline i kontekst naturalny. Jeśli zmęczenie pochodzi głównie z aplikacji, przenieś poszukiwania całkowicie lub częściowo do świata rzeczywistego. Dołącz do klubów tematycznych (taniec, wspinaczka, książkowe), chodź na wykłady, warsztaty, bierz udział w aktywnościach, które lubisz. Poznawanie ludzi w naturalnym kontekście wspólnej pasji jest o niebo mniej męczące niż przeglądanie profili. Rozmowa rodzi się sama, a presja oceny jest mniejsza, bo nie spotkaliście się tam „po to, by się oceniać”, tylko „po to, by robić coś razem”.

7. Reframing porażki: od rozczarowania do informacji. Przeprogramuj swoje myślenie. Nieudane spotkanie to nie „stracony wieczór” czy „dowód na to, że nigdy nie znajdę nikogo”. To cenna informacja. „Dzięki temu spotkaniu wiem, że bardzo cenię sobie spontaniczność, a ta osoba była nadmiernie zaplanowana”. „Dzięki tej rozmowie uświadomiłem/am sobie, jak ważne jest dla mnie poczucie humoru”. Każde takie doświadczenie przybliża cię do tego, czego naprawdę chcesz, i oczyszcza listę z nieistotnych kryteriów. To zmniejsza poczucie marnotrawstwa energii.

8. Dbaj o swoje życie jak o ogród, a randkowanie traktuj jak możliwość, nie jak obowiązek. Najważniejsza strategia długoterminowa: spraw, by twoje życie było tak bogate i satysfakcjonujące, że randkowanie stanie się jedynie opcją, a nie koniecznością. Inwestuj w przyjaźnie, pasje, rozwój, zdrowie. Gdy przestaniesz patrzeć na randkowanie jako na jedyną drogę do szczęścia, odzyskasz nad nim kontrolę. Będziesz wchodzić w interakcje z ciekawości i otwartością, a nie z desperacją i wyczerpaniem. Poczucie świeżości wraca, gdy masz z czego wracać – do dobrego, własnego życia.

Odbudowa emocjonalnej świeżości to w istocie akt przywrócenia człowieczeństwa sobie i osobom, które poznajemy. To rezygnacja z bycia menedżerem projektu „Związek” na rzecz bycia wędrowcem, który z ciekawością odkrywa nowe krajobrazy – nie po to, by je podbić, ale by je zrozumieć i poczuć. Gdy uda się ten przełom, zmęczenie ustępuje miejsca uważności, a rutyna – prawdziwemu spotkaniu.