Partnerstwo jest najpowszechniejszym w obecnych czasach modelem związku, który stale wzrasta na popularności. Na czym zatem ono polega i jakie cechy musi spełniać tego rodzaju relacja?
Partnerstwo to nic innego jak dzielenie obowiązków między dwie żyjące ze sobą osoby oraz podejmowanie przez nie wspólnych decyzji. Relacje damsko-męskie tego typu muszą cechować się kompromisem w każdej sytuacji. Ważne jest poszukiwanie rozwiązania, które będzie korzystne dla obu stron, tak aby żadna z nich nie poczuła się w pewnej mierze poszkodowana. Rozmowa jest kolejną istotną kwestią, która stanowi podstawę związku partnerskiego. Nazywanie swoich potrzeb i wzajemne dopełnianie się oraz słuchanie tego, co ma nam do powiedzenia druga osoba, jest niezwykle ważne.
Pomoc w trudnych chwilach lub obowiązkach domowych oraz nieustanne wpieranie partnera umacnia związek i przekształca go w stabilną relację opartą na zaufaniu, szacunku i bezpieczeństwie. Każdy z nas chce się czuć kochany i mieć świadomość tego, że w razie kłopotów ma na kogo liczyć. Prócz harmonii między obojgiem zakochanych, ważna jest także prywatność dla każdego z osobna. Czas spędzony tylko we własnym towarzystwie oraz spełnianie swoich pasji stanowi swobodę, która pozytywnie wpływa na związek. Odpowiedzialność za utrzymanie ogniska domowego stanowi kolejną ważną cechę w związku partnerskim, w którym to obie połówki powinny dzielić się rachunkami, pracą czy wychowywaniem dzieci.
Związek partnerski jest nowoczesnym modelem rodziny, w którym zarówno kobieta, jak i mężczyzna odgrywają podobne role, uzupełniając się nawzajem i pomagając w rozwiązywaniu problemów przy wspólnym podejmowaniu decyzji.
W świecie wirtualnych portali randkowych, gdzie nawiązywanie kontaktów jest niezwykle łatwe i szybkie, równie istotną, choć często zaniedbywaną umiejętnością, jest ich kulturalne i jednoznaczne zakończenie. Moment, w którym decydujemy, że dana znajomość nie ma potencjału, by rozwijać się dalej, stanowi sprawdzian nie tylko naszej dojrzałości emocjonalnej, ale także podstawowego szacunku dla drugiego człowieka, nawet jeśli jest on jedynie awatarem i kilkoma wiadomościami na ekranie. Paraliżuje nas często obawa przed konfrontacją, niechęć do sprawiania przykrości lub poczucie, że skoro kontakt był powierzchowny, to i jego zakończenie może pozostać niedopowiedziane. To prowadzi do powszechnego zjawiska „ghostowania”, czyli po prostu zaprzestania odpowiedzi, co choć bywa wygodne dla inicjatora, pozostawia drugą stronę w stanie niepewności, domysłów i często niepotrzebnej, przedłużającej się frustracji. Kulturalne zakończenie to nie akt niebywałej uprzejmości, lecz fundamentalny element odpowiedzialnego i dorosłego funkcjonowania w społeczności, której celem jest, paradoksalnie, budowanie bliskich i uczciwych relacji.
Proces kończenia znajomości należy rozpatrywać w kontekście etapu, na jakim się ona znajduje. Inaczej zakończymy kilkudniową, lekką wymianę zdań na czacie portalu, a inaczej kilkutygodniową, intensywną rozmowę, która nie przerodziła się w spotkanie, lub znajomość po jednej, dwóch randkach, które nie przyniosły iskry. Kluczową zasadą, niezależnie od etapu, jest zasada proporcjonalności zaangażowania i formy komunikatu. Im mniej było zaangażowania, tym komunikat może być krótszy i bardziej ogólny. Im więcej wspólnego czasu i intymnych rozmów (nawet wirtualnych), tym bardziej osobiste i wyjaśniające powinno być pożegnanie. Niezależnie od tego, podstawą jest komunikat – jakakolwiek forma zamknięcia jest lepsza niż milczenie. Ghostowanie, czyli fantomowanie, jest bowiem formą psychologicznej tortury, pozostawiając odbiorcę w stanie zawieszenia. Zaczyna on kwestionować nie tylko swoje atrakcyjność, ale także własne postrzeganie rzeczywistości: „Czy coś powiedziałem? Czy coś się stało? Może ma wypadek? Może czeka, aż ja napiszę?”. To brak podstawowej uprzejmości, który sieje spustoszenie w poczuciu wartości i zaufaniu do innych.
Jeśli chodzi o wczesny etap, czyli wymianę jedynie kilku wiadomości na czacie portalu, gdzie rozmowa miała charakter raczej rozpoznawczy i nie wyszła poza schematyczne pytania, kulturalne zakończenie może przyjąć formę krótkiej, jasnej i życzliwej wiadomości. Nie ma tu potrzeby głębokiego uzasadniania czy tłumaczenia się. Ważne, by komunikat był jednoznaczny i nie pozostawiał nadziei na kontynuację. Przykładem może być: „Cześć, dziękuję za miłą wymianę wiadomości. Chcę być z Tobą szczery/szczera i powiedzieć, że czuję, iż nie szukam teraz dalszego kontaktu. Życzę Ci wszystkiego dobrego i powodzenia w poszukiwaniach!”. Taka wiadomość jest jak zamknięcie drzwi – nie trzeba ich zatrzaskiwać, można je po prostu zamknąć. Kluczowe jest użycie sformułowania „nie szukam teraz dalszego kontaktu” zamiast mglistego „to chyba nie zadziała” – pierwsze jest ostateczne i dotyczy Twojej decyzji, drugie może prowokować do dyskusji („Dlaczego? Co mogę zmienić?”). Wysłanie takiego komunikatu wymaga minimalnego wysiłku, ale niesie za sobą ogromny ładunek szacunku. Pokazuje, że druga strona była na tyle ważna, by poświęcić jej minutę i zamknąć relację, zamiast pozostawić ją w emocjonalnej próżni.
Nieco bardziej złożona staje się sytuacja, gdy rozmowa była intensywna, trwała tygodniami, dotykała osobistych tematów, ale z jakichś powodów nie doszło do spotkania, a my czujemy, że dalsza wirtualna relacja nie ma sensu lub jest dla nas emocjonalnie obciążająca. Tutaj ghostowanie jest szczególnie bolesne, ponieważ druga osoba zdążyła już poczynić pewne inwestycje emocjonalne. W tym przypadku komunikat powinien być bardziej osobisty, choć wciąż stanowczy i ostateczny. Można odnieść się do pozytywów, by złagodzić przekaz, ale nie wolno tworzyć fałszywej nadziei. Przykład: „Hej, chciałbym/chciałabym podziękować Ci za ostatnie tygodnie rozmów. Było mi bardzo miło Cię poznać i doceniam, jak otwarte/i byliśmy. Po namyśle jednak dochodzę do wniosku, że ta znajomość online, bez perspektywy spotkania, zaczyna mi nie odpowiadać / że nie czuję energii, by kontynuować ją dalej. Dlatego chcę się pożegnać i życzyć Ci z całego serca, żebyś znalazł/znalazła to, czego szukasz. Trzymaj się!”. W takim komunikacie kluczowe jest użycie słowa „pożegnać” – jest ono ostateczne. Unikamy sformułowań typu „może kiedyś”, „w innym czasie”, „gdyby coś się zmieniło”, chyba że naprawdę tak myślimy. Fałszywa nadzieja jest gorsza niż stanowcza, ale jasna odmowa. Taka wiadomość, choć może sprawić przykrość, daje coś niezmiernie ważnego – zamknięcie. Pozwala drugiej osobie przejść przez etap żalu, zrozumieć, że to koniec, i ruszyć dalej. To akt emocjonalnej odpowiedzialności.
Najtrudniejszą sytuacją, paradoksalnie, często nie jest zakończenie relacji czysto wirtualnej, ale tej, która wyszła poza ekran – czyli po jednej, dwóch lub trzech randkach, które nie przyniosły oczekiwanego „clicku”. Tutaj pokusa ghostowania jest ogromna, ponieważ wydaje się, że skoro spotkaliśmy się tylko raz czy dwa, to nie jesteśmy nic winni. Jednak właśnie na tym etapie druga osoba jest najbardziej narażona na poczucie bycia potraktowanym przedmiotowo. Spotkaliście się, widzieliście swoje twarze, dzieliliście czas i przestrzeń. Brak jakiejkolwiek informacji zwrotnej po spotkaniu jest wyjątkowo raniący. Kulturalne zakończenie tutaj może przybrać formę wiadomości krótkiej, ale odniesionej do spotkania. Może brzmieć: „Cześć, dziękuję za wczorajsze spotkanie. Miło było Cię poznać osobiście. Po namyśle jednak czuję, że nie widzę między nami romantycznej chemii, o którą mi chodzi. Życzę Ci wszystkiego najlepszego!”. To komunikat, który może zaboleć, ale jest uczciwy i precyzyjny. Unikajmy wymówek, które łatwo zweryfikować („Jestem bardzo zajęty/zajęta pracą”, podczas gdy wrzucasz zdjęcia z imprezy), i nie obwiniajmy drugiej strony („Jesteś za mało towarzyska”). Mówimy o swoich odczuciach („nie widzę”, „nie czuję”), co jest niepodważalne. Nie musimy uzasadniać głębiej, dlaczego chemii nie było. To nasza subiektywna ocena i mamy do niej prawo.
Częstym dylematem jest kwestia, czy po takim komunikacie odpowiadać na ewentualne pytania czy reakcje drugiej strony. Zasada asertywności mówi, że mamy prawo postawić granicę. Wysłaliśmy komunikat pożegnalny – to nasza ostatnia wiadomość w tej relacji. Jeśli w odpowiedzi dostaniemy agresję, próby manipulacji lub natrętne pytania „dlaczego?”, nie jesteśmy zobowiązani wdawać się w dyskusję. Możemy albo nie odpisywać (co w tym momencie nie jest już ghostingiem, tylko obroną swojej decyzji), albo wysłać jedno, finalne zdanie: „Rozumiem, że to trudne, ale moja decyzja jest już podjęta i nie zmienię jej. Proszę, uszanuj to. Życzę Ci jeszcze raz wszystkiego dobrego. Do widzenia”. I na tym kończymy. Wejście w polemikę lub tłumaczenia tylko przedłuża agonię i daje drugiej stronie złudzenie, że może negocjować nasze uczucia. Nie może. Nasze uczucia nie są przedmiotem negocjacji. Asertywność polega na wyrażeniu siebie z szacunkiem dla drugiej osoby, ale także z szacunkiem dla siebie – a to oznacza ochronę własnego spokoju i nieangażowanie się w toksyczne wymiany.
Kolejnym ważnym aspektem jest czas. Kulturalne zakończenie nie powinno być odkładane w nieskończoność. Jeśli wiesz, że nie chcesz kontynuować kontaktu, nie czekaj tygodniami, miesiącami, nie prowadź rozmów z litości czy z poczucia obowiązku. Im szybciej i stanowczo (choć uprzejmie) zakończysz relację, która nie ma dla Ciebie potencjału, tym bardziej fair wobec drugiej osoby. Pozwalasz jej bowiem skierować energię i uwagę na innych ludzi, z którymi może stworzyć wartościową więź. Zwlekanie z decyzją z litości jest tak naprawdę formą egoizmu – przedłużamy czyjś stan niepewności, by samemu uniknąć chwilowego dyskomfortu związanego z wysłaniem trudnej wiadomości. To pozorna dobroć, która w rzeczywistości sieje więcej spustoszenia. Dlatego warto podejmować decyzję od razu, gdy w sercu lub umyśle pojawi się pewność, że „to nie to”. Działając szybko, działamy też bardziej kulturalnie.
Należy również pamiętać o warstwie technicznej. Jeśli zakończyliśmy znajomość, powinniśmy być konsekwentni. To oznacza, że po wysłaniu pożegnalnej wiadomości warto rozważyć odłączenie się od tej osoby na portalu („odlajkowanie”, usunięcie z dopasowań) lub w mediach społecznościowych, jeśli już tam się dodaliście. Nie jest to przejaw braku kultury, a właśnie dopełnienie aktu zamknięcia i uniknięcie niepotrzebnych, przypadkowych interakcji w przyszłości, które mogłyby być mylące lub bolesne. Oczywiście, jeśli relacja była bardzo krótka i ograniczona do czatu portalu, często wystarczy samo nieodpowiadanie po wysłaniu finału. Jeśli jednak była bardziej zaawansowana, czyste odłączenie jest czytelnym symbolem, że rozdział został zamknięty. W świecie online, gdzie granice są płynne, takie techniczne gesty pomagają je zakreślić.
Zakończenie znajomości na portalu randkowym w kulturalny sposób to zatem akt dojrzałości emocjonalnej i cywilnej odwagi. Wymaga przezwyciężenia wygodnictwa, lęku przed konfliktem czy bycia ocenionym jako „zła osoba”. Wymaga postawienia na transparentność i szacunek zamiast na łatwą ucieczkę w milczenie. Wbrew pozorom, takie działanie służy również nam samym – czystemu sumieniu, poczuciu, że postępujemy zgodnie z własnymi wartościami, i świadomości, że nie pozostawiamy za sobą emocjonalnego bałaganu. To inwestycja w kulturę randkowania jako całości, tworzenie środowiska, w którym ludzie, nawet się odrzucając, traktują się nawzajem jak istoty ludzkie, a nie wymienne awatary. Każda kulturalnie zakończona znajomość, nawet ta trwająca kilka dni, jest cegiełką w budowaniu świata, w którym szacunek jest obecny od pierwszego do ostatniego kliknięcia.
Zakończenie znajomości w sposób kulturalny to nie tylko jednostkowy akt uprzejmości, ale również złożona umiejętność społeczna, która wymaga zrozumienia szerszego kontekstu, własnych motywacji oraz głębokiej empatii, połączonej z asertywną ochroną własnych granic. Druga część rozważań na ten temat dotyczy zatem nie tylko „jak to zrobić”, ale także „dlaczego to takie trudne” oraz jakie długofalowe konsekwencje – zarówno pozytywne, jak i negatywne – niosą za sobą różne style zamykania relacji. To spojrzenie w głąb mechanizmów psychologicznych i społecznych, które stoją za naszymi wyborami w wirtualnym świecie randkowym, gdzie brak bezpośredniego kontaktu wzrokowego i fizycznej obecności tak łatwo pozwala nam zapomnieć o człowieku po drugiej stronie ekranu.
Jednym z fundamentalnych powodów, dla których ghostowanie i niekulturalne zakończenia są tak powszechne, jest zjawisko dezynhibicji online. Ekran komputera lub smartfona działa jak tarcza, która osłania nas przed bezpośrednimi konsekwencjami naszych czynów. Nie widzimy mimiki drugiej osoby, jej łez, smutku czy zdziwienia. Nie doświadczamy fizycznego dyskomfortu, jaki towarzyszy trudnej rozmowie twarzą w twarz. To sprawia, że nasze zachowania stają się bardziej instrumentalne, mniej zważające na uczucia innych. Łatwiej jest po prostu przestać odpisywać, niż zmierzyć się z niewygodną sytuacją. Kulturalne zakończenie wymaga przełamania tej dezynhibicji – musimy sobie świadomie przypomnieć, że po drugiej stronie jest żywy człowiek z uczuciami, nadziejami i wrażliwością, podobną do naszej. To akt przywrócenia człowieczeństwa w interakcji, która z założenia ma je budować.
Kolejną przeszkodą jest lęk przed reakcją drugiej strony. Boimy się, że nasza szczera, choć uprzejma wiadomość, spotka się z gniewem, agresją, próbami manipulacji lub żebraniem o szansę. Te obawy są często podsycane przez historie z internetu, gdzie ludzie publikują skrajne reakcje na odrzucenie. Jednak statystyka jest tu ważna: większość ludzi, nawet jeśli przeżyje rozczarowanie, doceni szczerość i zamknięcie. Ci, którzy reagują agresją, i tak by zareagowali źle na każdy rodzaj odrzucenia, włączając w to ghostowanie – a wtedy ich gniew może być jeszcze większy z powodu poczucia bycia zignorowanym. Wysyłając kulturalny komunikat, mamy kontrolę nad formą i treścią naszej wypowiedzi. Możemy ją sformułować w sposób, który minimalizuje pole do ataku – używać zwrotów odnoszących się do własnych uczuć („ja czuję”, „ja postrzegam”), unikać oceniania drugiej osoby i jasno zaznaczać ostateczność decyzji. Jeśli spotkamy się z agresją, mamy moralne prawo do zablokowania kontaktu bez poczucia winy. Wysłanie komunikatu dało nam tę moralną przewagę – zrobiliśmy, co do nas należało.
Bardzo istotnym, a często pomijanym aspektem, jest także nasze własne poczucie winy i wewnętrzny przymus bycia „miłym” za wszelką cenę. Wiele osób, szczególnie kobiet, jest socjalizowanych do unikania konfliktu i stawiania komfortu innych ponad swój własny. To prowadzi do sytuacji, w której wolimy milczeć lub nawet kontynuować męczącą rozmowę, niż zrobić komuś przykrość jednoznacznym pożegnaniem. To błędne koło: im dłużej zwlekamy, tym bardziej druga osoba się angażuje, tym większa później będzie jej przykrość, a nasze poczucie winy wzrośnie. Kulturalne zakończenie, przeprowadzone w porę, jest w istocie aktem życzliwości – zarówno dla drugiej strony (dając jej wolność), jak i dla siebie (chroniąc swój czas i energię). To nie jest brak uprzejmości, to jest zdrowa asertywność, która jest fundamentem dojrzałych relacji. Uprzejmość nie polega na mówieniu „tak” wszystkim i zawsze, ale na traktowaniu innych z godnością, nawet gdy mówimy „nie”.
Warto też zastanowić się nad długofalowymi konsekwencjami naszych wyborów. Osoba, która regularnie stosuje ghosting, powoli buduje w sobie nawyk unikania odpowiedzialności za emocjonalny ślad, jaki pozostawia. To może przełożyć się na ogólną postawę w relacjach – skłonność do ucieczki, nieumiejętność prowadzenia trudnych rozmów, brak ćwiczenia w wyrażaniu własnych potrzeb i granic. Z drugiej strony, osoba, która praktykuje kulturalne zakończenia, trenuje ważne kompetencje: empatię (musi wczuć się w położenie drugiej osoby), asertywność (musi wyrazić niewygodną prawdę), odwagę cywilną i szacunek. Te umiejętności są nieocenione nie tylko w randkowaniu, ale we wszystkich obszarach życia – w przyjaźniach, rodzinie, pracy. Każde kulturalne „nie” wysłane na portalu randkowym jest ćwiczeniem mięśnia emocjonalnej dojrzałości, który przyda się w prawdziwym, offline’owym życiu.
Dla całej społeczności randkowej konsekwencje są równie istotne. Kultura, w której ghostowanie jest normą, staje się kulturą strachu i nieufności. Ludzie podchodzą do każdej nowej znajomości z rezerwą, zakładając, że może się ona rozwiać w każdej chwili bez słowa. To utrudnia autentyczne zaangażowanie, otwarcie się, które jest niezbędne do zbudowania głębszej więzi. Z kolei środowisko, w którym ludzie komunikują się jasno, nawet przy zakończeniach, promuje transparentność i odpowiedzialność. W takiej przestrzeni łatwiej jest ufać, a co za tym idzie – bardziej się angażować. Budując swoją małą cegiełkę w postaci kulturalnego pożegnania, przyczyniamy się więc do tworzenia zdrowszego ekosystemu randkowego dla wszystkich, w tym dla nas samych w przyszłości, gdy znów będziemy po drugiej stronie – jako osoba czekająca na wiadomość lub na spotkanie.
Co jednak zrobić, gdy to my jesteśmy odrzucani w sposób kulturalny? Jak zareagować, by zachować godność i zamknąć rozdział? Przede wszystkim – zaakceptować decyzję drugiej strony bez dyskusji. Nawet jeśli boli, nawet jeśli się nie zgadzamy. Odpowiedź powinna być krótka, dojrzała i finalna. „Rozumiem, dziękuję za szczerość. Życzę Ci również wszystkiego dobrego. Do widzenia”. To idealna reakcja. Nie pytamy „dlaczego?”, nie próbujemy się tłumaczyć, nie pokazujemy zranienia (choć mamy do niego prawo). Taka odpowiedź pozwala nam wyjść z sytuacji z podniesioną głową, pokazuje naszą dojrzałość i szacunek dla cudzej autonomii. Nie spalamy mostów w sposób niepotrzebnie dramatyczny, a przede wszystkim – nie przedłużamy własnych cierpień. Klikamy „wyślij” i przechodzimy dalej. To druga strona medalu kulturalnego zakończenia – umiejętność przyjęcia go z klasą.
Podsumowując, kulturalne zakończenie znajomości na portalu randkowym to znacznie więcej niż tylko etykieta. To akt moralny i praktyczny, który wymaga przezwyciężenia naturalnych ludzkich słabości: wygodnictwa, lęku przed konfliktem i dezynhibicji online. To praktyka empatii, która przypomina, że po drugiej stronie ekranu bije serce, oraz praktyka asertywności, która chroni nasze własne granice. Działanie w ten sposób przynosi korzyści wszystkim stronom: odrzucanej daje cenny dar zamknięcia i możliwość szybszego ruszenia dalej; odrzucającemu daje czyste sumienie i rozwija kluczowe kompetencje emocjonalne; a całej społeczności randkowej – buduje fundamenty zaufania i szacunku, na których mogą powstawać autentyczne relacje. W świecie, gdzie nawiązywanie kontaktów stało się tak łatwe, odpowiedzialność za to, jak je kończymy, jest tym, co oddziela dojrzałe poszukiwanie miłości od emocjonalnego chaosu. Wybór należy do nas w każdej, nawet najkrótszej, wymianie zdań. Wybierając kulturę, wybieramy nie tylko lepsze randkowanie, ale także stajemy się lepszą wersją siebie.
Wiele użytkowniczek portali społecznościowych i randkowych nie zdaje sobie sprawy, jak ważne jest odpowiednie zdjęcie profilowe. Chociaż racją jest, że najważniejsze jest wnętrze, że wygląd jest sprawą drugorzędną i że każda z nas jest w pewien sposób atrakcyjna (wystarczy tylko podkreślić swoje atuty), w jakiś sposób trzeba sprawić, że interakcja się rozpocznie. Największą rolę w zainteresowaniu drugiej strony swoim profilem odgrywa właśnie dobrze zrobione zdjęcie profilowe. Myślicie, że już poznałyście sekret? Że najlepszym sposobem jest pokazanie jak najwięcej nagości? Bo przecież faceci z pewnością zainteresują się nie do końca zakrytymi piersiami? Błąd!
Pierwsza zasada - mnie skupiaj się tylko i wyłącznie na twarzy. Wiele kobiet robiąc zdjęcia na portale randkowe stara się pokazać jak najmniej ciała (nie chodzi tutaj o nagie ciało), więc skupia się na samej twarzy. Jest to jeden z najczęściej popełnianych błędów. Po pierwsze - mężczyźni są wzrokowcami i swoim spojrzeniem obejmują całokształt. Twarz, nawet najpiękniejsza nie zainteresuje tak bardzo, jak zdjęcie całej sylwetki, czy chociażby od pasa w górę. Przy zdjęciu obejmującym coś więcej, niż twarz odnosi się wrażenie, że po drugiej stronie komputera/telefonu, jest prawdziwa osoba, którą możemy sobie wyobrazić a nie tylko portret. Dodatkowo zbliżenia twarzy bardzo często wychodzą niekorzystnie. Uwydatniają wszelkiego rodzaju niedoskonałości - zmarszczki, zaskórniki, pryszcze, naczyńka, a skóra wychodzi nienaturalnie (bardzo często uzyskuje się efekt nieestetycznie wyglądających pootwieranych porów). Nie bójmy się objąć aparatem trochę więcej.
Postaw na naturalny wygląd. Chociaż aparat uwielbia mocny makijaż - nie można z nim przesadzić. Na zdjęciach przejaskrawione uwydatnienie niektórych elementów może wyglądać dobrze, nawet bardzo dobrze. Niestety często lubimy dać się ponieść fantazji i maksymalnie podkreślamy oczy toną czarnego eyelinera, nakładamy mocną warstwę pudru i różu a następnie mocno malujemy usta czerwoną szminką. Taki makijaż jest dobry na okładkę kolorowego czasopisma, albo na scenę, na portalu randkowym nie zagwarantuje nam sukcesu. Mężczyzna nie chce vampa. Mężczyzna chce piękną kobietę. Podkreślmy oczy - delikatną i kreską i mocno zaakcentujmy rzęsy. Usta pomalujmy na bardziej neutralny kolor - na przykład zgaszoną fuksję, lub pudrowy róż (w zależności od osobistych preferencji kolorystycznych). Różem wystarczy delikatnie musnąć skórę. Lepiej? Zdecydowanie. Będziemy wyglądały na eleganckie i zadbane, jednak w dalszym ciągu naturalne. To z pewnością przyniesie oczekiwane efekty.
Nie udawaj choinki! Kolejnym często popełnianym bledem jest wkładanie do zdjęcia zbyt dużej ilości biżuterii. Długie kolczyki, 3 wisiorki, do tego 5 bransoletek i 4 pierścionki? Biżuteria potrafi zwrócić uwagę, dodać zdjęciu uroku, jednak wszystko z umiarem. Postawmy na delikatniejsze kolczyki (najlepiej wiszące, ponieważ bardzo ładnie eksponują szyję) oraz delikatny naszyjnik (polecane modne ostatnimi czasy celebrytki). Pierścionek najlepiej jeden a z bransoletki możemy zupełnie zrezygnować. Lepiej? Zdecydowanie! Nie przypominamy już świątecznego stroiku, tylko elegancką kobietę, która z pewnością przyciągnie uwagę.
Kolejnym bardzo często popełnianym błędem jest zbyt wyzywający strój, wybierany do zdjęć profilowych. Niebotyczne szpilki za kolano, mini przypominająca długością opaskę na głowę i do tego dekolt do pasa? Zastanówmy się lepiej, co chcemy osiągnąć. Takie zdjęcia z pewnością przyciągną uwagę, jednak określonego typu mężczyzn. Jeżeli szukamy partnera na życie a nie tylko do seksu, zrezygnujmy z tego sposobu na przyciągnięcie uwagi. Zasada jest prosta - włożyłaś mini? Zestaw ją z golfem. Duży dekolt? Może do tego jeansy? Wysokie szpilki? Wystarczą do nich legginsy i zwyczajny t-shirt zachęcająco opinający piersi. Zostawmy też męskiej wyobraźni pole do popisu. Kuśmy i intrygujmy a nie podawajmy na tacy wszystkich naszych atutów.
W końcu ostatnia porada - jaką przyjąć pozę? Usiąść okrakiem na stołku i zrobić „dzióbek”* („dzióbków” unikamy, jak ognia!!!)? A może stanąć z założonymi rękami, wpatrując się w obiektyw? Często też lubimy z zażenowaniem trzymać się za ramiona, spoglądając w ziemię, gdyż nie czujemy się dobrze w centrum uwagi. Tutaj mamy podstawowy błąd - dobre zdjęcie profilowe nie powinno być pozowane, albo przynajmniej nie powinno na takie wyglądać. Zdjęcie, jak tańczymy na imprezie? Super. Zdjęcie jak przechadzamy się pod łukiem tryumfalnym? Jeszcze lepiej. A może jedziemy na wielbłądzie a w tle są piramidy? Postarajmy się o zdjęcia w ruchu. Idźmy, tańczmy, róbmy cokolwiek. Oczywiście coś takiego również możemy pozować, jednak i tak odniesie to lepszy skutek, niż zdjęcie nas, siedzących i czekających aż pstryknie flesz.
Skoro już zastosowałyśmy powyższe porady - śmiało możemy dodać zdjęcie profilowe. Z pewnością zwiększa ono szans na nawiązanie interakcji z drugą strona. W późniejszych momentach, tak naprawdę intrygujemy swoją osobowością, wnętrzem, jednak w pierwszym momencie liczy się wrażenie po spojrzeniu na zdjęcie. Postawmy na naturalny wygląd, bez zbędnego przejaskrawienia. Nie bójmy się pokazać swojej sylwetki. Nie róbmy dziwnych min i nie przybierajmy seksownych póz. Starajmy pokazać nasze piękno w możliwie najbardziej naturalny sposób.
*Dzióbek – problem z poprawną pisownią. W Internecie występuje spopularyzowana pisownia przez „u”, co z punktu widzenia polonistycznego jest błędem, ponieważ nazwa pochodzi od ptasiego dzioba, w tej odmianie pisanego przez „Ó”. Pisownia do wyboru przez osobę umieszczającą teksty na stronie.