Jak utrzymać szczęście
Nie tylko w bajkach zdarzają się pary żyjące w poczuciu harmonii. Małżonkowie
wspierają się, a bycie razem przynosi im satysfakcje. Psychologowie oceniają jednak, z takich
małżeństw jest zaledwie 10 procent.
Umiejętność oderwania się od rodziców.
Przywiązanie do własnej rodziny może być przyczyną poważnych konfliktów z partnerem, szczególnie jeśli czuje się on zdominowany przez rodzinną koalicję współmałżonka. Nie wolno rodziców i rodzeństwa wciągać w kłótnie i nieporozumienia małżeńskie. Nawet najdrobniejsze spory trzeba rozwiązywać tylko między sobą
Poszukiwanie stronników, nie złagodzi napięcia w relacjach, z partnerem a zwiększy je, bo od małżonka oczekujemy lojalności. Problemem młodych par często bywa również nieumiejętność dzielenia uczuć, uwagi i czasu między dawną a nową rodzinę. Nierozwiązanie dylematu: rodzice czy partner może zburzyć małżeńskie szczęście. Jeśli rodzicom potrzebna jest pomoc, najlepiej udzielać jej wspólnie. Czasem jednak należy sprawę postawić jasno: mama i tata są nadal ważni i kochani, ale nie mogą stawać pomiędzy żoną i mężem. Oni tworzą już nową rodzinę.
Oddzielne mieszkanie i materialna niezależność.
W początkowej fazie związku młodzi powinni mieć prywatne terytorium, na którym będą mogli uwić, rodzinne gniazdo''. Obecność rodziców, babć, rodzeństwa wymusza podporządkowanie się zastanym regułom. Rodzice państwa młodych często ingerują w pierwsze próby tworzenia odrębności związku; pomagają, radzą lub wręcz narzucają swoje rozwiązania.
Nawet jeśli małżonkowie chcieliby powielać wzorce wyniesione z domów rodzinnych, powinni samodzielnie próbować wcielić je w życie. Warunkiem udanego startu jest też niezależność materialna. Nawet skromne środki, ale własne, są dobrą, szkolą, gospodarności. Korzystanie z pomocy rodziców ogranicza aktywność partnerów w poszukiwaniu źródeł zarobków, czy lepiej płatnej pracy.
Dzieci – oczekiwane i upragnione – miłość, ale także przyjaźń
Cementują, udany związek, zwłaszcza jeśli oboje małżonkowie ich pragną. Nie mogą natomiast być ratunkiem dla rozpadającego się małżeństwa
Posiadanie dzieci nakłada na partnerów dodatkowe obowiązki, wymaga większego inwestowania w rodzinę, także wielu wyrzeczeń. Pragnienie potomstwa powinno więc zostać urzeczywistnione w chwili, gdy małżonkowie czują się ze sobą szczęśliwi i bezpieczni.
Rodzicielstwo często tez zmienia cechy charakteru partnerów. Stają się oni cierpliwi i odpowiedzialni, a bywa z ich miłość, dopiero teraz przeobraża się, w dojrzałe uczucie. Najłatwiej przejść przez życie z osóbką, którą się lubi. Wzajemna sympatia, życzliwość, zrozumienie to coś więcej niż gorące.....
Jest częstym problemem, który może poważnie utrudniać nasze relacje z innymi ludźmi. Nieśmiałość sprawia, że trudniej nam nawiązywać nowe znajomości i przyjaźnie. Skąd bierze się ten problem? W jaki sposób można pokonać nieśmiałość i zacząć prowadzić bardziej towarzyskie i radosne życie?
Nieśmiałość: na czym polega ów problem?
Nieśmiałość to nic innego jak zahamowania, które towarzyszą nam podczas kontaktów z innymi ludźmi. Wstyd i zakłopotanie, które pojawiają się w trakcie spotkań z innymi ludźmi, mogą poważnie utrudniać życie. O ile nieśmiałość łagodna nie stanowi większego problemu, to już chorobliwa nieśmiałość w znacznym stopniu utrudnia nawiązywanie i utrzymywanie kontaktów społecznych. Osoby bardzo nieśmiałe mają większe problemy w życiu prywatnym i zawodowym, nie lubią być też w centrum zainteresowania. Brak im „przebojowości”, co z kolei sprawia, że często ich wielkie talenty pozostają nieodkryte.
Skąd biorą się takie problemy z nieśmiałością?
Nieśmiałość jest zazwyczaj skutkiem zbyt niskiej samooceny i myślenia o sobie jako o człowieku nie mającym nic ciekawego do zaoferowania innym. Takie błędne myślenie o sobie jest jednym z najczęstszych problemów osób nieśmiałych. Często problemy związane z nieśmiałością zaczynają się już w okresie dzieciństwa. Nieśmiałość często pojawia się w przypadku tych dzieci, które mają problemy z nauką lub w których domach nie dzieje się zbyt dobrze. Problemy dnia codziennego sprawiają, że trudniej jest im nawiązywać dobre relacje z innymi ludźmi. Często taka nieśmiałość dziecięca przemija, często jednak pozostaje tez problemem, który towarzyszy człowiekowi przez całe jego dorosłe życie. Jakie są skutki tak wielkiej nieśmiałości? Choć osoby nieśmiałe mogą mieć przyjaciół, nawiązywanie znajomości sprawia im znacznie więcej problemów. Grono ich przyjaciół bywa dość wąskie, a pojawienie się wśród znajomych nowych osób bywa sporym wyzwaniem dla nieśmiałej osoby.
Kiedy nieśmiałość zaczyna być poważnym problemem?
Nieśmiałość może utrudniać życie, nie musi jednak oznaczać rezygnacji z niego. Niestety, zdarzają się przypadki tak silnej nieśmiałości, że osoby dotknięte tą przypadłością izolują się od innych i wybierają życie w samotności. I choć łagodne formy nieśmiałości nie wymagają leczenia, to w skrajnych przypadkach pomoc specjalisty może się okazać wyjątkowo ważną kwestią.
Jak pokonać nieśmiałość?
Walka z nieśmiałością powinna zacząć się od… uwierzenia w siebie. To kompleksy i zbyt niska samoocena są zazwyczaj przyczynami nieśmiałości, zatem ich pokonanie staje się pierwszym krokiem w stronę sukcesu. Osoby nieśmiałe mogą w tym celu brać udział w specjalnych kursach i terapiach. W walce z nieśmiałością pomagają im tu nie tylko rozmowy i zajęcia w grupach, ale przede wszystkim odgrywanie różnych scenek. Ich celem jest zmienienie sposobu, w jaki osoba zbyt nieśmiała postrzega swą postać. Ważne jest też uświadomienie sobie, skąd biorą się w danym przypadku lęki i zahamowania związane z wchodzeniem w bliższe relacje z innymi ludźmi. Już poznanie odpowiedzi na te pytania może się okazać przełomem dla tych, którym nadmierna nieśmiałość tak bardzo utrudnia życie.
Początek znajomości to moment, w którym emocje potrafią przysłonić rozsądek. Ekscytacja, ciekawość, nadzieja i naturalna chęć bliskości sprawiają, że łatwo przeoczyć sygnały ostrzegawcze. Po czterdziestce mamy jednak przewagę, której nie mieliśmy wcześniej — doświadczenie. To właśnie ono pozwala szybciej zauważyć zachowania, które mogą prowadzić do rozczarowania, bólu lub relacji, która od początku nie ma szans na zdrowy rozwój. Czerwone flagi nie są po to, by straszyć, lecz po to, by chronić. A ich ignorowanie na początku znajomości często kończy się powtarzaniem starych schematów, których tak bardzo chcemy uniknąć.
Jednym z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest brak spójności w zachowaniu. Osoba, która raz pisze z zaangażowaniem, a następnego dnia znika bez słowa, pokazuje nie tylko brak stabilności, ale także brak gotowości do relacji. Spójność jest fundamentem zaufania, a jej brak zawsze prowadzi do niepewności. Jeśli ktoś pojawia się i znika, jeśli jego ton rozmowy zmienia się jak pogoda, jeśli trudno przewidzieć, czy jutro będzie obecny, to nie jest kwestia „zajętości”, lecz sygnał, że nie traktuje znajomości poważnie. Po czterdziestce nie warto inwestować emocji w kogoś, kto nie potrafi być konsekwentny.
Kolejną czerwoną flagą jest unikanie odpowiedzi na proste pytania. Osoba, która nie chce powiedzieć, czym się zajmuje, jak wygląda jej codzienność, czy jest wolna emocjonalnie, czy ma za sobą zakończone relacje, często ukrywa coś, co prędzej czy później wyjdzie na jaw. Oczywiście każdy ma prawo do prywatności, ale unikanie podstawowych informacji nie jest ochroną prywatności — jest sygnałem, że intencje mogą być niejasne. W zdrowej relacji nie trzeba wyciągać prawdy siłą. Ludzie o dobrych zamiarach mówią o sobie naturalnie, bez lęku i bez kombinowania.
Czerwonym sygnałem jest także nadmierna idealizacja. Jeśli ktoś od pierwszych wiadomości pisze, że jesteś wyjątkowy, że nigdy nie spotkał kogoś takiego, że to przeznaczenie, że czuje „coś wielkiego”, zanim w ogóle Cię poznał, warto zachować ostrożność. Idealizacja nie jest oznaką silnych uczuć, lecz próbą szybkiego zbudowania emocjonalnej więzi, która ma przykryć brak realnej relacji. Po czterdziestce wiemy, że prawdziwe uczucia rozwijają się stopniowo. Jeśli ktoś próbuje przyspieszyć ten proces, to nie jest romantyzm — to manipulacja emocjonalna.
Jednym z najbardziej niebezpiecznych sygnałów jest brak szacunku do Twoich granic. Jeśli ktoś naciska na szybkie spotkanie, choć nie czujesz się gotowy, jeśli domaga się zdjęć, których nie chcesz wysyłać, jeśli próbuje przyspieszyć rozwój relacji w sposób, który wywołuje dyskomfort, to nie jest kwestia „temperamentu”. To sygnał, że Twoje potrzeby nie mają dla tej osoby znaczenia. Zdrowa relacja zaczyna się od szacunku, a brak szacunku na początku zawsze przeradza się w większe problemy później. Granice są po to, by chronić, a osoba, która je ignoruje, nie jest gotowa na partnerstwo.
Czerwoną flagą jest także nieumiejętność prowadzenia rozmowy w sposób naturalny. Jeśli ktoś odpowiada zdawkowo, jeśli nie zadaje pytań, jeśli nie wykazuje ciekawości, jeśli rozmowa jest jednostronna, to nie jest kwestia nieśmiałości. To sygnał, że druga osoba nie jest zaangażowana. W zdrowej relacji rozmowa płynie sama, a ciekawość jest naturalna. Jeśli jej brakuje, to znaczy, że brakuje także realnego zainteresowania. Po czterdziestce nie warto inwestować czasu w kogoś, kto nie potrafi okazać minimalnego wysiłku w komunikacji.
Jednym z najbardziej charakterystycznych sygnałów ostrzegawczych jest chaos emocjonalny. Osoba, która raz mówi, że chce relacji, a za chwilę twierdzi, że „nie wie”, osoba, która raz deklaruje gotowość, a potem mówi, że „nie jest pewna”, osoba, która raz pisze z zaangażowaniem, a potem zachowuje dystans, pokazuje, że nie jest stabilna emocjonalnie. Chaos na początku znajomości nigdy nie kończy się dobrze. Po czterdziestce stabilność jest jednym z najważniejszych elementów relacji, a jej brak jest sygnałem, którego nie wolno ignorować.
Czerwoną flagą jest także nadmierne skupienie na sobie. Jeśli ktoś mówi tylko o swoich problemach, swoich emocjach, swoich doświadczeniach, swoich potrzebach, a nie interesuje się Twoimi, to nie jest kwestia otwartości. To sygnał, że relacja będzie jednostronna. W zdrowym związku jest przestrzeń na dwie osoby, a nie tylko na jedną. Jeśli na początku znajomości czujesz, że jesteś jedynie słuchaczem, a nie partnerem w rozmowie, warto się zatrzymać. Po czterdziestce nie ma sensu wchodzić w relacje, które od początku są nierówne.
Jednym z najpoważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest brak gotowości do spotkania. Jeśli ktoś przez tygodnie unika rozmowy telefonicznej, wideorozmowy lub spotkania na żywo, jeśli ciągle ma wymówki, jeśli reaguje nerwowo na propozycję wyjścia na kawę, to nie jest kwestia nieśmiałości. To sygnał, że intencje są inne niż deklarowane. W świecie online wiele osób szuka emocji, uwagi lub chwilowego zainteresowania, ale nie relacji. Jeśli ktoś nie chce przejść z online do offline, to znaczy, że nie chce prawdziwego poznania.
Czerwoną flagą jest także brak odpowiedzialności za własne życie. Jeśli ktoś mówi, że „wszystko mu się wali”, że „nic mu nie wychodzi”, że „życie jest przeciwko niemu”, jeśli przedstawia siebie jako ofiarę losu, to nie jest szczerość. To sygnał, że relacja może stać się obciążeniem. Po czterdziestce szukamy partnera, a nie kogoś, kogo trzeba ratować. Odpowiedzialność za siebie jest jednym z najważniejszych elementów dojrzałej relacji, a jej brak jest sygnałem, którego nie wolno ignorować.
Najważniejszą czerwoną flagą jest jednak to, co czujesz. Intuicja po czterdziestce jest niezwykle precyzyjna, bo opiera się na doświadczeniu. Jeśli coś Cię niepokoi, jeśli czujesz, że coś jest nie tak, jeśli masz wrażenie, że druga osoba nie jest szczera, warto zaufać temu odczuciu. Intuicja nie jest irracjonalna — jest wynikiem lat doświadczeń, które nauczyły Cię rozpoznawać sygnały, nawet jeśli nie potrafisz ich nazwać.
Czerwone flagi nie są po to, by zniechęcać do miłości. Są po to, by chronić przed relacjami, które od początku nie mają szans na zdrowy rozwój. Po czterdziestce mamy możliwość tworzenia związków, które są świadome, stabilne i prawdziwe. A to zaczyna się od umiejętności zauważania sygnałów ostrzegawczych i od odwagi, by ich nie ignorować.