portal randkowy smartpage.pl
Zdjęcie na portalu randkowym
Płeć: Mężczyzna Imię: Nie podano Wiek:26 Wzrost: Nie podano Sylwetka:Nie podano Dzieci: Nie podano Wykształcenie:Nie podano Województwo: Lubelskie Miasto: Biłgoraj Styl:Nie podano Mieszkam:Nie podano Szukam tutaj:Nie podano Pierwsza randka:Nie podano Znak zodiaku:Nie podano

Nasz Portal Randkowy Czeka Na Opis Osoby na Portalu

Samoakceptacja i wyrozumiałość dla samego siebie to klucze do dobrego samopoczucia, nawiązywania lepszych kontaktów z ludźmi i osiągnięcia sukcesów. Bez nich nie tylko nigdy nie będziemy zadowoleni z samych siebie, ale także z otaczającego nas świata i ludzi, którymi się otaczamy. Pokochanie siebie nie jest jednak łatwym zadaniem i tygodniowy kurs z internetu nie zaszczepi w Tobie pewności siebie.


Miłość do samego siebie a poczucie własnej wartości
Samoakceptacja jest nam potrzebna przede wszystkim po to, żeby żyć ze sobą w zgodzie. Jesteśmy kimś, kogo musimy nie tylko tolerować, ale i akceptować i przyczyna tego jest znacznie szersza niż samo „dobre czucie się ze sobą”. Problemy z postrzeganiem samego siebie mogą doprowadzić nasze zdrowie psychiczne do ruiny, powodować lub sprzyjać pojawieniu się depresji, a nawet ostatecznie spowodować całkowite zamknięcie się w sobie. Poczucie własnej wartości nadaje nam właśnie to, jak się postrzegamy, a jeśli nie zaakceptujemy swoich wad czy mankamentów, nigdy nie docenimy tego, jak naprawdę jesteśmy cenne i co możemy znaczyć dla innych.


Brak samoakceptacji utrudnia kontakty z innymi
Brak samoakceptacji jest destrukcyjny nawet dla naszej relacji z samym sobą, a co dopiero z osobami spoza. Nasi bliscy, znajomi z pracy czy ze szkoły odczują wyraźnie, że się nie akceptujemy, czy tego chcemy, czy nie. W ten sposób możemy się stać ofiarą, jeśli akurat osoba po drugiej stronie okaże się psychopatą czy manipulantem. To właśnie osoby z niskim poczuciem własnej wartości najczęściej pozostają w długich toksycznych związkach. Takim osobom trudno jest również zbudować zdrową relację, bo nie są w stanie uwierzyć, że komplementy, które ktoś im prawi, są szczere albo że ta konkretna, wspaniała osoba chciałaby z nimi być.


Miłość do siebie nie oznacza bezkrytyczności
Narcyzy kochają się bezgranicznie, prawda? Ale nie uważamy ich wcale za sympatycznych i dobrych znajomych, raczej za zimne i wyrachowane jednostki, które nie liczą się z dobrem innych. Żadna skrajność nie jest dobra, tak samo jest z pokochaniem siebie. Akceptacja swoich wad i ograniczeń nie oznacza, że od teraz nie będziemy nad sobą w ogóle pracować, ale to właśnie dzięki zaakceptowaniu zrozumiemy, czego tak naprawdę nie możemy w sobie zmienić, a co jak najbardziej da się poprawić. To pierwszy krok do stania się najlepszą wersją siebie, ale żeby to osiągnąć, musimy rozwijać się przez całe swoje życie na płaszczyznach, na których zależy Ci najbardziej.


Internet i narzucony kanon piękna
Problemy z samoakceptacją dziś wiążą się z jednym, bardzo potężnym i powszechnym medium: sieciami społecznościowymi. To na nich oglądamy codziennie idealnie zbudowane modelki, które żyją z pokazywania światu swojego ciała. One często nie zmagają się z problemami życia codziennego, nie brakuje im pieniędzy, mają miejsce do ćwiczeń i pomoc dietetyka. My możemy tylko o tym wszystkim pomarzyć. Nie jest jednak łatwo przekonać samego siebie, że nie powinnyśmy się przejmować. Wiele osób wpada w kompleksy, mimo że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w Internecie nie ma niczego prawdziwego, a te modelki często nie wyglądają w rzeczywistości tak, jak na zdjęciach.

Kiedy rozmawia się z singlami po czterdziestce, szybko okazuje się, że ich potrzeby, pragnienia i oczekiwania dotyczące relacji są nie tylko bardziej świadome niż w młodszych grupach wiekowych, ale też dużo głębsze i dokładniej sprecyzowane. To osoby, które nie szukają już przypadkowych historii, nie chcą udowadniać wartości poprzez zdobywanie zainteresowania czy przeżywanie krótkich fascynacji. Wielu z nich doświadczyło długich związków, rozwodów, utraty stabilizacji lub rozczarowań, ale też wielu lat wewnętrznej przemiany. Właśnie dlatego z ich wypowiedzi i doświadczeń wynika bardzo ciekawy obraz: nie są to ludzie zagubieni na nowo na rynku, lecz osoby, które wiedzą, że ich czas ma ogromną wartość i nie chcą go oddawać komuś, kto nie potrafi traktować relacji poważnie.

Rozmawiając z nimi, można zauważyć, że najważniejszym wspólnym mianownikiem jest pragnienie spokoju emocjonalnego. Nie chodzi o stagnację, ale o poczucie, że relacja, którą będą budować, nie stanie się źródłem chaosu, lęku ani niepewności. Single 40+ mówią często, że najtrudniejszą częścią wcześniejszych związków była przewlekła niepewność, manipulacja, próby odgadywania, co druga osoba naprawdę myśli. Teraz chcą czegoś odwrotnego. Chcą przejrzystości, prostoty i klarowności zamiarów. Dlatego tak wiele osób w tym wieku nie ma problemu z deklarowaniem na starcie, czego szuka — otwartości, zaangażowania, regularnego kontaktu, szczerości. Nie chcą bawić się w gry, które kiedyś uchodziły za flirt. Dla nich flirt zaczyna się na poziomie słów i autentycznej obecności, a nie testowania, czy druga osoba „zareaguje tak, jak powinna”.

Z ich wypowiedzi bardzo wyraźnie wynika również, że relacja ma być miejscem odpoczynku psychicznego, a nie kolejnym zadaniem do wykonania. Ludzie po czterdziestce mają życie pełne obowiązków — pracę, dzieci, rozwój osobisty, czasem zobowiązania finansowe, a czasem konieczność zaczynania od nowa po rozstaniu. Dlatego chcą partnera, który nie będzie kolejnym źródłem napięcia. Wiele kobiet i wielu mężczyzn mówi wprost, że najcenniejszą cechą partnera jest umiejętność budowania spokoju i emocjonalnego bezpieczeństwa. To nie jest staroświeckie podejście, lecz wynik dojrzałości. Kiedy życie staje się bardziej intensywne, relacja ma być miejscem wytchnienia.

W rozmowach z użytkownikami po czterdziestce powtarza się również motyw autentyczności. Osoby w tym wieku mają niezwykle wyczulony radar na fałsz, manipulację, próbę wywołania zazdrości, ukrywanie intencji, niejasne komunikaty. Wynika to z doświadczeń — wielu z nich przyciągnęło kiedyś ludzi, którzy nie byli gotowi na relację, którzy grali, obiecywali, wysyłali sprzeczne sygnały. Dlatego dziś single 40+ mówią, że szukają kogoś, kto nie udaje młodszego, pewniejszego siebie, bogatszego, bardziej przebojowego, bardziej idealnego. Chcą kogoś realnego. Kogoś, kto przyznaje, że bywa zmęczony, że ma obowiązki, że ma słabsze dni, ale też kogoś, kto potrafi budować bliskość pomimo tych słabszych dni.

W kontekście korzystania z aplikacji randkowej czy portalu randkowego single po czterdziestce mówią, że przede wszystkim chcą jasności. Nie mają czasu ani chęci na wielotygodniowe pisanie bez spotkania, na rozmowy, które nie prowadzą do niczego, ani na osoby, które uciekają, wracają i znów znikają. Ich największym problemem w świecie randek internetowych jest właśnie brak konsekwencji u niektórych użytkowników. Gdy pytam ich, co najbardziej przeszkadza, odpowiadają: niejasność intencji, znikanie po kilku dniach, niestabilny kontakt i niechęć do umawiania się w realnym świecie. Single 40+ wiedzą, że poznawanie przez Internet jest wygodne, ale prawdziwa relacja wymaga wyjścia poza ekran, a oni nie chcą tracić czasu na kogoś, kto nie ma odwagi wykonać kolejnego kroku.

Ciekawe jest również to, że osoby po czterdziestce nie szukają kogoś, kto „uzupełni ich brak”. Szukają partnera, nie wybawcy. Większość z nich pracowała przez lata nad sobą, nad poczuciem własnej wartości, nad tym, by samodzielnie radzić sobie z życiem. Nie oczekują, że druga osoba „naprawi” ich samotność czy problemy. Zdecydowana większość mówi otwarcie: nie potrzebuję kogoś, kto wypełni pustkę, potrzebuję kogoś, z kim mogę dzielić pełnię. Ta dojrzałość bardzo silnie wyróżnia tę grupę wiekową. To nie są ludzie, którzy zakochują się od pierwszego kliknięcia. Oni wiedzą, że prawdziwa bliskość buduje się w czasie, na fundamentach zgodności wartości, a nie tylko chwilowej ekscytacji.

Dużą rolę w ich wypowiedziach odgrywa również wzajemny szacunek. Przez lata wiele osób przeżyło relacje, w których ten szacunek zanikał — poprzez milczenie, ignorowanie, brak doceniania, krytykę, brak uwagi lub niedojrzałe zachowania. Dziś wiedzą, jak ważne jest bycie dla siebie dobrym partnerem. Single 40+ często mówią, że chcą relacji, w której obie strony mają swoje życie, swoje pasje i swoje granice, ale jednocześnie okazują sobie ciepło i zainteresowanie. Chcą równowagi między wolnością a bliskością. Nie chcą wchodzić w role, nie chcą kontrolowania ani bycia kontrolowanymi. Wiedzą, że związek jest współpracą, a nie walką o władzę.

Kolejnym bardzo ciekawym wnioskiem wynikającym z rozmów z singlami 40+ jest pragnienie partnera, który jest emocjonalnie dojrzały. Nie chodzi tylko o umiejętność radzenia sobie ze stresem czy komunikowanie się bez krzyków. Chodzi o partnera, który potrafi mówić o swoich uczuciach, o obawach, o potrzebach, który nie ucieka od trudnych tematów, nie milczy, żeby „karać ciszą”, nie wybucha, nie manipuluje, nie testuje granic. Single po czterdziestce cenią ludzi, którzy potrafią być stabilni nawet wtedy, kiedy życie nie jest idealne. Dla nich dojrzałość jest atrakcyjna. Atrakcyjniejsza niż wygląd, status czy przebojowość.

W rozmowach powtarza się też temat samotności, ale w zaskakująco inny sposób niż można by przypuszczać. Single po czterdziestce nie boją się samotności jako takiej. Nauczyli się w niej funkcjonować, rozwijać, odpoczywać. Wiedzą, że samotność czasem bywa lepsza niż obciążający związek. Czego się boją? Boją się samotności „obok kogoś”. Boją się wejścia w relację, w której będą czuli się bardziej niezrozumiani, bardziej odrzuceni, bardziej niewidoczni niż będąc sami. To bardzo dojrzale ukształtowane spojrzenie. Dlatego tak mocno podkreślają, że chcą relacji prawdziwej, a nie pozornej. Takiej, w której obecność drugiej osoby faktycznie dodaje jakości, a nie ją odbiera.

W sferze praktycznej pragnienia singli 40+ również są bardzo klarowne. Chcą regularnego kontaktu, ale nie przytłaczającego. Chcą rozmów, ale nie takich prowadzonych z obowiązku. Chcą spotkań, które mają sens, a nie umawiania się tylko dlatego, że „tak wypada”. Chcą, by ktoś wykazywał zainteresowanie, ale nie nachalność. Chcą, by ktoś doceniał ich czas, pracę, obowiązki i nie miał pretensji, że nie są dostępni 24/7. Chcą partnera, który potrafi budować więź, ale także dbać o siebie.

Wiele osób w tym wieku mówi też, że szuka relacji, która będzie rozwijająca. A rozwijająca oznacza nie to samo, co „pełna fajerwerków”. Ona ma być głęboka, inspirująca, wzbogacająca. Chcą kogoś, z kim można rozmawiać o codzienności, ale też o życiu, rozwoju, planach, wyborach. Kogoś, kto ma swoją pasję, swoje wartości, swoje zasady i kto potrafi wnieść coś więcej niż tylko chwilowy zachwyt. Partner ma być kimś, przy kim rośnie samoświadomość, spokój i poczucie sensu. Tego najbardziej poszukują — sensu w relacji, a nie tylko emocjonalnej adrenaliny.

W kontekście używania aplikacji randkowej pojawia się jeszcze jeden ciekawy wniosek. Single po czterdziestce mają dużą świadomość tego, że Internet daje wielość wyboru, ale jednocześnie podkreślają, że nie szukają „idealnej osoby”, lecz „odpowiedniej osoby”. Wiedzą, że perfekcja nie istnieje, ale dojrzała kompatybilność — tak. Wielu z nich mówi, że gdy widzą na portalu randkowym profil osoby udającej, że jest wiecznie szczęśliwa, wiecznie zajęta, wiecznie uśmiechnięta, tracą zainteresowanie. Autentyczność stała się walutą w świecie, w którym większość tylko poleruje wizerunek.

W rozmowach pojawia się także potrzeba bliskości fizycznej — nie w kontekście pośpiechu, ale jako integralna część relacji. Ludzie po czterdziestce często podkreślają, że chemia jest dla nich ważna, ale nie najważniejsza. Jest jednym z elementów całości, a nie fundamentem. Dla wielu najważniejsze jest to, by partner był czuły, obecny, uważny. Bliskość ma wynikać z więzi, a nie być odrębną kategorią. To także pokazuje, jak zmieniają się priorytety wraz z wiekiem.

Po wielu rozmowach z singlami 40+ widać bardzo wyraźnie, że ich potrzeby są niezwykle spójne. Szukają partnerstwa, a nie chaosu. Jasności, a nie niepewności. Stabilności, a nie wybuchowych historii. Autentyczności, a nie wizerunku. Przestrzeni, a nie kontroli. Głębi, a nie powierzchowności. Szukają kogoś, z kim życie będzie prostsze, nie trudniejsze. I co szczególnie istotne — nie mają problemu z czekaniem na taką relację. To nie jest grupa, która za wszelką cenę chce „jakiejkolwiek” osoby. To ludzie, którzy wiedzą, że czas jest zasobem, który warto inwestować tylko tam, gdzie naprawdę widzą sens.

To, czego chcą single po czterdziestce, nie jest zachcianką ani wymaganiem ponad miarę. Jest odzwierciedleniem tego, czego nauczyło ich życie: że prawdziwa relacja musi być dojrzała, spokojna, szczera i oparta na wzajemnym szacunku. Że bliskość rodzi się z obecności, a nie z intensywności. Że najważniejszą cechą partnera jest emocjonalna dojrzałość. I że miłość po czterdziestce ma szansę być najpiękniejsza właśnie dlatego, że jest wyborem świadomym, nie przypadkiem.

No i mamy powoli kolejną już wiosnę ... ile już takowych przeżyliście? z biegiem czasu zapewne coraz mnie, szczególnie kobiety ;-) Czy w tym roku również będzie tak gorąco jak ostatnio, no cóż przekonamy się ... ale z pewnością będzie to dobry okres na spotkania i zawieranie znajomości. No tak, każdy artykuł mówi o portalu randkowym - no ale skoro tutaj jesteśmy to do tego właśnie namawiamy. Pamiętajcie o jednym, nie jest tak, że wejdziecie na dowolny portal randkowy, napiszecie kilka wiadomości i już mamy randkę a chwilę później wielką miłość. Szukanie ciekawych znajomości przez internet również nie jest takie proste - najpierw trzeba chwilę porozmawiać, powymieniać się myślami, później kilka razy spotkać i albo zechcemy spędzać z tą osobą jak najwięcej czasu albo nie ... niczym nie różni się to od normalnego życia, prawda? W czasach kiedy każdy ma internet i spędza więcej czasu patrząc na smartfona niż dookoła siebie - z całą pewnością.